Szkice Historyczne PTF 2024 t. 5

SZKICE HISTORYCZNE

pod red. Mariusza Migały, Beaty Skolik i Sławomira Jandzisia

®Copyright 2019 by Sekcja Historyczna Polskiego Towarzystwa Fizjoterapii

ROK 2024

Tom V

Rozwój metod leczenia gruźlicy na świecie i w Polsce

W 180. rocznicę urodzin Roberta Kocha (1843-1910) oraz 100. rocznicę śmierci Alfreda Sokołowskiego (1849-1924)

 

01 czerwca 2024

Leczenie gruźlicy na ziemiach polskich do 1945 r. (cz.1)

(6/2024)

Medycyna polska wniosła znaczący wkład w rozwój leczenia gruźlicy, i to zarówno, jeśli chodzi o metody leczenia, jak i jej społecznego zwalczania. Za pioniera polskiej ftyzjatrii i klimatologii uważa się Jana Radlicę, który w 1376 r. leczył króla polskiego i węgierskiego Ludwika Andegaweńskiego, ojca królowej Jadwigi. Po zbadaniu chorego króla, rozpoznał on chorobę płuc (najprawdopodobniej gruźlicę), zaordynował odpowiednie leki i polecił wyjechać na wiele miesięcy w góry. Po kilkunastu miesiącach, stan zdrowia króla Ludwika poprawił się znacznie, co Radlicy przyniosło duże uznanie.

Pierwszego trafnego opisu suchot płuc dokonał w 1542 r. Hieronim Spiczyński (1500-1550), autor zielnika pt. „O ziołach tutejszych i zamorskich”. Cenne badania w zakresie tętna u chorych służące celom diagnostyczno-prognostycznym prowadził Józef Struś (1510-1568) z Poznania, który w swoim wielokrotnie wznawianym dziele w języku łacińskim „Nauki o tętnie od dwunastu wieków zapomnianej ksiąg pięcioro”, w księdze III i IV podał charakterystykę tętna u gruźlików oraz przyczynę tętna suchotniczego.

W XVII w. społeczeństwo polskie ogarnęła wówczas fala religijnej ekstazy, co doprowadziło do upadku nauki, a medycyna stała się domeną szarlatanów, cudownych uzdrowicieli oraz miejskich katów. W tych okolicznościach trudno było znaleźć lekarzy, którzy fachowo zajmowaliby się gruźlicą. Wyjątkiem są tutaj Jan Jonston (1603-1675) i Jan Schmidt (1623-1690), autorzy prac po łacinie: „O owrzodzeniach płuc, czyli suchotach” i „Suchoty szerzą się przez styczność i ubranie”. We wspomnianych pozycjach przeważał jednak pogląd empiryczno-przyrodniczy, jeśli chodzi o rozpoznawanie i leczenie suchot, który bezkrytycznie został przyjęty od średniowiecznej medycyny. Podstawę w leczeniu gruźlicy stanowiły wówczas zioła, alchemia i magia, dlatego okres ten należy traktować jako przygotowanie „gruntu” do faktycznego rozwoju nauk przyrodniczych, który dokonał się znacznie później.

Ponownie ftyzjatria zaczęła rozwijać się dopiero w II połowie XIX w., choć nie bez przeszkód. Ziemie zamieszkane przez Polaków znajdowały się pod zaborami, a zaborcy nie dbali o rozwój zagarniętych obszarów, nie troszczyli się też o zdrowie mieszkańców. W tym czasie, dane statystyczne o zachorowalności na gruźlicę były alarmujące, wręcz rozpaczliwe.

Pomimo trudności polska medycyna bardzo szybko zareagowała na epokowe odkrycie R. Kocha, które ogłosił 24 marca 1882 r. na forum Berlińskiego Towarzystwa Fizjologicznego. W polskim czasopiśmie pierwsza informacja na ten temat ukazała się 8 kwietnia w „Przeglądzie Lekarskim” wydawanym w Krakowie. Następnie w warszawskich czasopismach „Medycynie” w dniu 3 kwietnia 1882 r., w „Gazecie Lekarskiej” w dniu 17 kwietnia 1882 r. oraz w „Kronice Lekarskiej” w dniu 27 maja 1882 r.

Pomimo szykan i ciemiężenia przez zaborców polski świat lekarski z powagą i uznaniem przyjmował, a jednocześnie brał czynny udział w epokowym odkryciu prątka gruźlicy. Podstawową motywacją do działania polskich lekarzy była wysoka zachorowalność na gruźlicę wśród ludności, wynikająca z nędzy panującej w społeczeństwie, głównie wśród niedożywionych i przepracowanych robotników.

Wśród wielu lekarzy zajmujących się leczeniem gruźlicy można wymienić Teofila Kaczorowskiego (1830-1888), który w latach 70. XIX w. jako pierwszy uruchomił w dwóch poznańskich szpitalach osobne sale wyłącznie dla gruźlików, będące zamkniętymi oddziałami leczenia zaawansowanej choroby. Nazwał je „zimnymi stacjami klimatycznymi do leczenia suchot”, a środkami terapeutycznymi oprócz stałego dopływu czystego, chłodnego, a nawet mroźnego powietrza, było także bezwzględne leżakowanie i wysoko kaloryczna dieta uzupełniona dużymi dawkami tranu. Przez to uważany jest za pioniera leczenia gruźlicy w warunkach „swojskiego” (świeżego, leśnego) klimatu, a pomysł ten posłużył do unowocześnienia systemu Brehmera-Dettweilera, co wpłynęło w istotny sposób na rozwój ftyzjatrii w drugiej połowie XIX i pierwszej połowie XX w.

Na uwagę zasługuje także działalność Stanisława Markiewicza (1839-1911), inicjatora Towarzystwa Kolonii Wakacyjnych dla Ubogiej i Słabowitej Dziatwy Warszawy, Teodora Herynga (1847-1925), propagatora stosowania terapii inhalacyjnej (wziewań leków antyseptycznych) w leczeniu gruźlicy górnych dróg oddechowych, Tytusa Chałubińskiego (1820-1889), inicjatora stosowania właściwości leczniczych klimatu górskiego w gruźlicy płuc, nazywanego powszechnie odkrywcą Zakopanego, wreszcie Kazimierza Dłuskiego (1855-1930), autora prac na temat roli tuberkuliny w gruźlicy i swoistego leczenia tej choroby, a także wraz z Sewerynem Sterlingiem (1846-1932), monografii dotyczącej zastosowania, sztucznej odmy płucnej przy leczeniu gruźlicy.

Na przełomie XIX i XX w. dołączył do nich Henryk Dobrzycki (1843-1914), pionier lecznictwa klimatycznego i sanatoryjnego, założyciel w 1879 r. pierwszego na ziemiach polskich i bodajże drugiego w świecie podmiejskiego sanatorium ludowego w Mieni pod Warszawą. Udowodnił on także tezę, że gruźlicę można skutecznie leczyć nie tylko w klimacie wysokogórskim, wprowadzając pojęcie leczenia gruźlicy w klimacie swojskim, nizinno-leśnym, tzw. „climatotherapia nostras”. Był to początek tworzenia kolonii leśnych dla ubogich ozdrowieńców, wychodzących ze szpitali.

Nie sposób nie wspomnieć o działalności Józefa Mariana Geislera (1859-1920), założyciela w 1890 r. „sanatorium doktora Geislera” w Otwocku, przekształconego w 1893 r. w sanatorium przeciwgruźlicze. Była to pierwsza stała placówka tego typu czynna cały rok i jednocześnie pierwsza stacja klimatyczna na ziemiach polskich, w której chorych z gruźlicą leczono dietą i kumysem. Duży wkład w rozwój ftyzjatrii wniósł również Teodor Dunin (1854-1909), którego zaangażowanie społeczne i niestrudzona kampania propagandowa w zakresie walki z gruźlicą, w oparciu o leczenie sanatoryjne doprowadziły do wybudowania w 1908 r. w Rudce niedaleko Warszawy sanatorium przeciwgruźliczego o charakterze społecznym, przeznaczonego dla niezamożnej inteligencji. Uważał, że podstawy tego leczenia polegają na dostarczeniu choremu świeżego powietrza i odpowiedniego pożywienia, które muszą być ujęte w określony system i wykonywane systematycznie pod nadzorem lekarza, a to właśnie zapewnia wyłącznie zakład zamknięty, czyli sanatorium.

Mariusz Migała (cdn.)

01 maja 2024

150 lat działalności stacji klimatycznej w Görbersdorf (Sokołowsko) (cz.3)

(5/2024)

W marcu 1875 r. funkcję radcy zdrowia w Görbersdorf objął Theodor Römpler. W czerwcu 1878 r. odkupił od barona Rössinga cały zakład i wkrótce przystąpił do budowy parku kuracyjnego. W roku 1883 wzniesiono willę w stylu szwajcarskim, nazwaną od imienia jego żony – „Elsa”, w której zamieszkał właściciel. W tym samym roku T. Römpler ofiarował teren na terasie ponad willą Rössinga Kościołowi protestanckimu. Budowę świątyni, finansowaną ze składek kuracjuszy, rozpoczęto w następnym roku. W 1885 r. dla gości z Rosji przy domu kuracyjnym założono ogród zimowy, w parku wzniesiono kaplicę obrządku prawosławnego, w następnym roku, pomiędzy domem kuracyjnym a tak zwaną „Turmvilla”, wybudowano dużą jadalnię. W 1887 r. powstała duża, zadaszona leżakownia. W latach dziewięćdziesiątych XIX w. powstała promenada, biegnącą z sanatorium do ruin zamku Radość.

Odkrycie w 1882 r. przez Roberta Kocha prątków gruźlicy zaważyło także na kierunku rozwoju leczenia klimatyczno-sanatoryjnego. W poglądach lekarzy przeważały wówczas założenia opracowane wcześniej przez P. Dettweilera, który uważał, że gruźlicę można leczyć w każdym miejscu, byleby powietrze było czyste. Stąd pod koniec lat osiemdziesiątych XIX w. liczba chorych w Görbersdorf wyraźnie zmalała i choć zmieniło się podejście do leczenia gruźlicy, metody Brehmera jednak całkowicie nie odrzucono, gdyż pamiętano, że potrafiła skutecznie radzić sobie z tą chorobą, zanim R. Koch dokonał swego epokowego odkrycia.

Recesja w Görbersdorf trwała zresztą krótko, gdyż na początku XX w. dał się zauważyć ponowny wzrost liczby kuracjuszy. Już w 1894 r. powstał kolejny zakład leczniczy – sanatorium „Marienhaus”, prowadzony przez doktorów Weichersa i Achtermanna, który przeznaczony był dla chorych na gruźlicę w fazie początkowej. Nowością było to, że obok urządzonej z wielkim komfortem „pierwszej klasy” dla najbardziej zamożnych, utworzono także oddział tańszy tzw. drugą klasę. Nie oznaczało to gorszej opieki i leczenia, lecz wyłącznie inne było miejsce zakwaterowania. Planowano również utworzenie oddziału „trzeciej klasy” dla najbiedniejszych, i mimo że nie każdego było stać na pobyt w Görbersdorf, uważano, iż w porównaniu do innych miejscowości był on stosunkowo tani.

Pamiętać jednak należy, że kuracja tam często trwała bardzo długo, stąd koszty rosły i trzeba było szukać takich oszczędności, aby sprawy finansowe nie przeszkodziły w leczeniu gruźlicy, która już wówczas stawała się problemem społecznym. Z uwagi na długi czas leczenia, nie każdy mógł sobie na nie pozwolić, stąd np. w Niemczech zainicjowano ruch na rzecz „sanatoriów ludowych”, który umożliwiał ludziom najuboższym korzystanie także z pobytów uzdrowiskowych, w trakcie których chorzy odzyskiwali zdrowie (ustępowała gorączka, wracało łaknienie, znikały poty nocne, oddech stawał się wolniejszy, ustępował kaszel itp.). Pierwsze sanatorium dla najuboższych (Volksheilstätte) wybudowano w Falkenstein koło Frankfurtu nad Menem w 1892 r., a kierownictwo powierzono P. Dettweilerowi.

W latach dziewięćdziesiątych XIX w. miejscowość Görbersdorf nadal się rozwijała; w 1898 r. liczyła 832 mieszkańców, w tym 618 ewangelików, 188 katolików i 25 Żydów. W roku 1908 żyło tam już 1328 mieszkańców, w tym 1031 ewangelików (z tego 1023 Niemców i 2 Polaków), 267 katolików (229 Niemców i 14 Polaków) oraz 29 Żydów.

Leczenie sanatoryjne w klimacie górskim było jedynym sposobem leczenia gruźlicy do około 1914 r. Po tej dacie, gdy zamknięto granice i trzeba było tworzyć sanatoria w klimacie zgoła odmiennym (Anglia, Holandia, Norwegia) okazało się, że wyniki także są dobre, często nawet trwalsze. Ponadto zmienił się już wówczas sposób leczenia gruźlicy, gdyż zaczęto stosować metodę odmy płucnej.

Görbersdorf po 1914 r. stał się stacją klimatyczną oraz ośrodkiem sportów zimowych, gdyż odwiedzający miejscowość Skandynawowie wybudowali tam skocznię narciarską. Zmiana charakteru miejscowości spowodowała odpływ mieszkańców. Tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej miejscowość zamieszkiwało niewiele ponad 600 osób. W czasie wojny nie doznała żadnych zniszczeń i jeszcze kilka lat po jej ukończeniu sanatorium H. Brehmera było czynne pod nazwą „Grunwald”. Leczono w nim choroby płuc, w tym gruźlicę.

Bez wątpienia 60-letnia działalność uzdrowiska Görbersdorf, a przede wszystkim opracowana tam przez H. Brehmera metoda stosowana w leczeniu gruźlicy w początkowej fazie, przyczyniła się do rozwoju współczesnej ftyzjatrii. Ten pierwszy w Europie zakład klimatyczny dla chorych na gruźlicę był dla wielu ówczesnych ftyzjatrów wzorem i impulsem do stworzenia w innych miejscach podobnych lecznic. Miejscowa ludność jeszcze długo po śmierci twórcy görbersdorfskiej metody, pamiętała o nim, czcząc jego imię, wspominając zasługi i składając kwiaty w rocznicę śmierci.

Wykorzystując klimat podgórski, pożywną dietę i zabiegi hydroterapeutyczne, przyczynił się H. Brehmer do ukształtowania zasad współczesnego lecznictwa uzdrowiskowego, w którym najważniejszym założeniem jest zwiększenie obronności ustroju, uaktywnienie sił samoleczących oraz szeroko rozumiana profilaktyka. I pomimo że nie zawsze efekty balneo- i klimatoterapii były skuteczne, o czym niejednokrotnie przekonał się sam autor tej metody, to jednak rozpowszechnianie profilaktyki było bezdyskusyjne. „Jakże piękną jest myśl dania ubogim, chorym na suchoty, możności leczenia się w sanatoriach, które w nich wlewają nowe życie, a co najmniej – nowe siły do pracy i wiarę, ucząc sztuki życia w zdrowiu”, pisał niemiecki lekarz Peter Biedert, który jednocześnie dodawał, że „piękniejszą jest jedynie myśl walczenia z gruźlicą, zanim porwie ofiarę, a to przez dostarczenie ludności środków do życia – pracy, czyniąc całą ludność silną wobec zawsze grożącego nieprzyjaciela”.

Dlatego też, pomimo wprowadzenia pod koniec XIX w. w terapii chorych na gruźlicę leków o silnym działaniu, profilaktyka wykorzystująca ruch i naturalne metody, w tym klimat, stosowana była nadal i podobnie jest w czasach współczesnych.

Mariusz Migała

02 kwietnia 2024

150 lat działalności stacji klimatycznej w Görbersdorf (Sokołowsko) (cz.2)

(4/2024)

Herman Brehmer był pierwszą osobą, która uważała, że gruźlica jest uleczalna we wczesnej fazie rozwoju, a rzadziej w okresie zmian bardziej zaawansowanych. Już w swojej pracy doktorskiej pt. „Über die Gesetze der Entsehung und das Fortschreitens der Tuberkuloze der Lungen” („O prawach powstawania suchot płucnych”), którą obronił w 1853 r., wskazywał na korzyści wynikające z zastosowania klimatu w leczeniu gruźlicy. Kwestionował wykorzystywanie w jej leczeniu gorącego klimatu południowego, podkreślając korzyści, jakie daje klimat górski i podgórski. Utrzymywał także, że przyczyną zgonów w gruźlicy nie jest sama choroba, tylko „niezdyscyplinowanie” chorych i „niedbałość ich lekarzy”.

Hermann Brehmer początkowo wspólnie z żoną Marią von Colomb w latach 1854–1858 prowadził w Görbersdorf zakład przyrodoleczniczy, a następnie od 1859 r., gdy uzyskał koncesję od rządu pruskiego, uruchomił zakład leczniczy dla chorych na płuca. Wybór miejsca nie był przypadkowy, gdyż uwzględniał przede wszystkim położenie (klimat) oraz czynnik epidemiologiczny. Pacjentów leczył Brehmer wykorzystując głównie górskie powietrze, ruch na świeżym powietrzu, ćwiczenia oddechowe, prawidłowe, regularne odżywianie (mięso, jarzyny). Stosował także natryski z zimnej wody, połączone z rozgrzewającym nacieraniem, które miały poprawić łaknienie (osłabione przy małym ruchu), sen, regulację ciepła w skórze, pracę układu współczulnego i tarczycy. Leczenie farmakologiczne opierało się na stosowaniu morfiny, chloralu, pepsyny, taniny i czerwonego wina. „Przez ciągłą gimnastykę zaatakowane płuca uczą się prawidłowo funkcjonować, świeże górskie powietrze pobudza czynność serca. Do pobudzenia działalności skóry służą prysznice”. Zabiegi dostosowywano do potrzeb pacjenta, a każdy z nich znajdował się pod stałym nadzorem lekarza. Zakładano, że kuracja powinna odbywać się bez względu na porę roku. „Właściwej pory leczniczej, czyli tak zwanego sezonu, w zakładzie nie ma. Chorzy są leczonymi przez cały rok, lubo najwięcej bywa zwykle od czerwca do września”.

Podczas kuracji obowiązywał pacjentów reżim uzdrowiskowy. Już od pierwszego dnia pobytu kuracjusz musiał dostosować się do regulaminu, który uwzględniał rytm czuwania i wypoczynku. Metoda ta nie przez wszystkich była jednak akceptowana. Jak to zwykle bywało w przeszłości, sukces jednych, rodził zawiść i podejrzenia innych. Tak było wcześniej z metodą wodoleczniczą zaproponowaną przez Vincenza Priessnitza (1799-1851) w Gräfenbergu na Śląsku austriackim, tak też było z metodą H. Brehmera.

Najwięcej kontrowersji wzbudzało w tej metodzie aplikowanie chorym dużego wysiłku fizycznego. Szkoła Brehmera zalecała chorym umiarkowany ruch, jednakże stopniując go aż do jazdy na rowerze, nartach, wiosłowania, pływania i forsownej gimnastyce na powietrzu, nawet zimą. Dettweiler z kolei był zdania, że leczenie powinno polegać na leżeniu i werandowaniu, a swą ideę opierał nie tylko na rozumowaniu i obserwacji, ale i na znanej maksymie Laenneca, iż „najszczęśliwszym wypadkiem dla chorego na gruźlicę płuc jest złamanie nogi”. Z poglądem tym nie zawsze zgadzali się inni lekarze, także polscy, którzy tam pracowali, o czym świadczą liczne korespondencje napływające do redakcji polskich czasopism. Jednak mimo, że istniały wówczas dwie koncepcje leczenia gruźlicy (czynna i bierna aktywność), większość z nich skłaniała się raczej za ograniczeniem ruchu podczas terapii. Brak sprecyzowanej koncepcji dotyczącej terapeutycznej wartości ruchu w leczeniu gruźlicy wynikał z przesądów i braku wiedzy, a także rozpowszechnianych wówczas poglądów na temat budowy i zdrowia człowieka. Jeden z nich głosił, że jeśli ktoś jest rozgrzany, spocony i lekkomyślnie napije się wody „natenczas krew krzepnie i obieg, czyli krążenie krwi ustaje. W takim razie tworzą się na płucach wrzody bez ustanku się jątrzące, które nareszcie niszczą do szczętu płuca i śmierć za sobą sprowadzają”.

Krytyczne uwagi nie przeszkadzały kontynuować H. Brehmerowi działalności leczniczej i rozbudowywania zakładu, który od momentu uzyskania koncesji nie mógł pomieścić chętnych. W 1862 r. wybudował dwupiętrowy budynek kuracyjny z 40 pokojami, nazywany potocznie „Starym Domem” oraz pensjonat „Biały Dom” z 20 pokojami i „Villa Rosa” z 16 pokojami. Uporządkował także teren wokół zakładu, dzięki czemu powstał park leśny ze ścieżkami, strumykami i altanami oraz zabudowania gospodarcze. Sanatorium posiadało dużą liczbę ogrzewanych piecami pokoi, modnie wyposażonych, łóżka miały specjalne sprężynowe materace, a łączność z personelem utrzymywana była za pomocą dwóch dzwonków: jeden do wzywania służby, drugi w razie nagłej potrzeby. Integralną częścią uzdrowiska było także laboratorium chemiczne, gdzie badano przemianę materii oraz wykonywano analizy bakteriologiczne. W połowie lat siedemdziesiątych XIX w. do starej części domu kuracyjnego dobudował dla siebie mieszkanie, ogród zimowy, bibliotekę i wieżę, a pod koniec dekady wzniósł „Nowy Kurhaus”. W roku 1880, po kolejnej przebudowie całego zakładu, dysponowano łącznie 303 pokojami.

Zakład klimatyczny w Görbersdorf już po paru latach funkcjonowania zyskał sławę i uznanie u pacjentów z całej Europy, o czym świadczą liczby osób korzystających z kuracji, np. w 1872 r. zakład przyjął 396 osób, w tym 25 gości z Polski. W 1873 r. było ich już 706, w tym z Polski – 110. W liczbie tej było 574 chorych na gruźlicę (277 w pierwszym stadium choroby, z tego uważano za wyleczonych 65, 199 w drugim – wyleczonych 10 i 148 w trzecim – 14 zmarło, pozostali bez poprawy). Natomiast w 1874 r. (od stycznia do listopada) było 650 chorych (97 Polaków), z czego chorych na gruźlicę było 564. Ponieważ liczba chętnych przekraczała możliwości zakładu leczniczego, jeszcze przed śmiercią Brehmera powstały dwa dalsze zakłady lecznicze.

Drugi etap rozwoju Görbersdorf związany jest z osobą majora von Rössing, który w 1872 r. zamieszkał w tej miejscowości. Wkrótce też, nieopodal zakładu H. Brehmera wybudował willę w stylu szwajcarskim, która służyła jego rodzinie, a część pokoi wynajmowano kuracjuszom. W 1874 r. namówił on doktora Theodora Römplera (1845–1902), który w 1873 r. doktoryzował się na Uniwersytecie w Halle-Wittenberg, a po rozmowie z baronem von Rössing zobowiązał się do dwuletniego kierowania nowo powstałym zakładem. W tym samym czasie baron nabył grunty, rozciągające się od jego willi, w kierunku południowo-wschodnim oraz obszar u podnóża tak zwanej Wysokiej Góry. Jeszcze w tym samym roku położono kamień węgielny pod budowę nowego zakładu, który ukończono w 1876 r. Pod koniec lat siedemdziesiątych XIX w. kuracjusze mogli korzystać więc z domu barona, restauracji, zakładu kuracyjnego, pokoi zajazdu „Zur Preussische Krone” oraz pokoi wynajmowanych w okolicznych domach. W pobliżu zakładu wzniesiono budynek mieszczący natryski i łazienki. Dodać należy, że uzdrowisko nigdy nie należało do tanich, cena była jednak adekwatna do warunków, gdyż było ono dobrze zagospodarowane, posiadając pod koniec lat osiemdziesiątych XIX w. wodociąg i kanalizację, pocztę oraz połączenie telefoniczne.

Mariusz Migała (cdn.)

01 marca 2024

150 lat działalności stacji klimatycznej w Görbersdorf (Sokołowsko) (cz.1) (3/2024)

 Na początku drugiej połowy XIX w., większość lekarzy zajmujących się leczeniem gruźlicy zwróconych było w stronę Śląska, gdzie tradycje leczenia gruźlicy z wykorzystaniem naturalnych czynników rozpoczęły się wraz z opracowaniem metody klimatyczno-dietetycznej, stosowanej w leczeniu tej choroby. Jej autorem był Hermann Brehmer (1826-1889), w połowie Polak, syn Ślązaczki nazwiskiem Kążecka, który w 1859 r. założył w Görbersdorf, od 1945 r. Sokołowsko (540–600 m n.p.m.) koło Wałbrzycha, pierwszy w Europie zakład kuracji powietrznej. Niemal od początku istnienia zjeżdżali się do tego zakładu kuracjusze z całej Europy (Rosji, Węgier, Szwecji, Holandii, Włoch), a niekiedy i z dalszych stron świata (Ameryka Północna). To na jego wzór został stworzony ośrodek leczenia gruźlicy w Davos, a także inne liczne sanatoria przeciwgruźlicze, które zaczęły powstawać w dziewiętnastowiecznej Europie, w tym także na ziemiach polskich. W późniejszym czasie Görbersdorf zyskał miano „śląskiego Davos”, chociaż to Davos powinno nazywać się „szwajcarskim Görbersdorfem”, gdyż myśl założenia tego uzdrowiska podjął jeden z wyleczonych przez H. Brehmera lekarzy.

Hermann Brehmer pracując w Görbersdorf jako pierwszy w Europie opracował teoretyczne podstawy leczenia klimatycznego gruźlicy. Zaproponował metodę, w której kierował się faktem rzadszego występowania zachorowania na gruźlicę w miejscowościach położonych wysoko oraz założeniem, że suchotnicza, czyli duża klatka piersiowa z małym sercem powoduje, iż krew wolniej i słabiej krąży, z czego wynika gorsze odżywianie całego ustroju, a to predysponuje do zmian chorobowych w płucach. Stąd uważał, że poprawa odżywienia ustroju i stały pobyt w górach przynosi korzystne rezultaty w leczeniu suchot płucnych. Często zwykł mawiać: „Celem kuracji jest, żeby pacjent sam swoją chorobę zwalczyć się starał. Trzeba go przez wzmocnienie organizmu uczynić odpornym”. Założeniem więc było, że klimat podgórski wpływa na zwiększenie ilości krwi, bowiem zmniejszone ciśnienie powietrza wywołuje szybszy obieg krwi i zwiększa liczbę skurczów serca. Trafnie więc oceniał korzystną rolę świeżego powietrza w leczeniu gruźlicy, błędnie jednak zalecał swoim pacjentom wielogodzinne przebywanie na świeżym powietrzu w ruchu, często też w pełnym słońcu. Założenia teoretyczne, na których H. Brehmer opierał swoją metodę były jednak niedokładne, gdyż „teoria małosercowości” w gruźlicy płuc, oparta na poglądach Karla Rokitansky’ego (1804-1878), który zresztą był promotorem jego pracy doktorskiej, jeszcze pod koniec XIX w. odeszła w zapomnienie.

W latach 1870–1876 funkcję drugiego lekarza w zakładzie klimatycznym Brehmera pełnił jego uczeń Peter Dettweiler (1837–1904), który przekonał mistrza, że zamiast kąpieli i wielogodzinnych górskich spacerów lepsze skutki przynosi leżakowanie, o każdej porze roku, nawet w dni chłodne i mroźne. Pomimo, że istnieją rozbieżności w literaturze, czy metodę H. Brehmera zmodyfikował Alfred Sokołowski czy P. Dettweiler, który pracował tam już przed przyjazdem do Görbersdorf polskiego lekarza, wydaje się jednak, że obaj przysłużyli się do zmiany przez Brehmera poglądów, głównie dotyczących wprowadzenia spokoju i reżimu sanatoryjnego, co uchroniło autora metody przed kompromitacją.

Peter Dettweiler wysiłek fizyczny stosował bardzo ostrożnie (zarzucano mu nawet, że w odróżnieniu od H. Brehmera, który przesadzał z aktywnością ruchową u swoich pacjentów, on z kolei nakazywał chorym wielomiesięczny „trupi bezruch” na zacienionych werandach), a jedynie po uzgodnieniu z lekarzem można było go zastąpić spacerem, przejażdżką lub zabawami towarzyskimi na powietrzu. Po latach przeforsował także w nauce pogląd, że gruźlicę można leczyć w każdym klimacie, gdy powietrze jest świeże, czyste i wolne od pyłów. Ponadto uważał on, że w leczeniu gruźlicy płuc, w którym wymagane jest duże zdyscyplinowanie chorego, musi być brana pod uwagę osobowość pacjenta, gdyż jak zwykł mawiać „człowiek dotknięty suchotami płucnymi nie umiera na nie, lecz na swój charakter”.

Do rozwoju görbersdorfskiej metody leczenia przyczynił się także Alfred Sokołowski (1849-1924), wybitny polski ftyzjatra, który początkowo sam przebywał tam jako pacjent, a następnie został bliskim współpracownikiem Brehmera, pełniąc przez sześć lat (1874–1880) obowiązki jego głównego asystenta, a także prowadząc badania dotyczące samego klimatu.

Alfred Sokołowski obserwując w ciągu tych paru lat wpływ leżakowania, zimnych kąpieli, wzmożonej aktywności fizycznej i obfitej diety, często zauważał – podobnie jak wcześniej Dettweiler – że u niektórych chorych stan się pogarszał. Gdy jednak wprowadzał leżakowanie w spokoju na powietrzu, w miejscu chronionym od wiatru i słońca, ich stan się poprawiał. Większą aktywność fizyczną zalecał więc tylko chorym w początkowym stadium choroby, a dodatkowo podawał im podskórnie kreozot i 2% „nalewkę jodową”. Stąd też widział potrzebę modyfikacji brehmerowskiej metody, do czego zresztą udało mu się z czasem przekonać jej autora. Można nawet powiedzieć, że gdyby nie A. Sokołowski, metoda sanatoryjnego leczenia gruźlicy tak samo by się skompromitowała, jak pierwotny sposób leczenia starą tuberkuliną przez R. Kocha.

W okresie tym A. Sokołowski (po drugiej wojnie światowej nazwę Görbersdorf zamieniono na Sokołowsko czcząc w ten sposób pamięć i zasługi doktora Alfreda Sokołowskiego) napisał kilka wartościowych prac z zakresu leczenia gruźlicy płuc, które przyczyniły się do stworzenia podobnych zakładów na ziemiach polskich. Pierwsze w Polsce sanatorium przeciwgruźlicze powstało w 1879 r. w Mieni koło Mińska Mazowieckiego, następnie w 1893 r. w Otwocku, w 1898 r. w Zakopanem, w 1909 r. w Hołosku Wielkim koło Lwowa. Przypuszczać należy, że większość z nich założono z inicjatywy A. Sokołowskiego lub lekarzy, z którymi współpracował bądź utrzymywał bliskie kontakty.

Dodatkowo w 1878 r. do Görbersdorf przybył przyjaciel A. Sokołowskiego dr Tytus Chałubiński (1820-1889), który leczył tam swojego ciężko chorego syna. Był lekarzem-społecznikiem, przyrodnikiem, profesorem Szkoły Głównej w Warszawie, kierownikiem oddziału chorób wewnętrznych Szpitala Ewangelickiego w Warszawie, pionierem klimatycznego leczenia gruźlicy w Polsce, odkrywca walorów leczniczych Zakopanego i Tatr. Człowiekiem wielkiej odwagi i wielkiego serca, zaangażowany w wydarzenia poprzedzające wybuch powstania styczniowego. Mógł więc bliżej przyjrzeć się metodzie i ocenić wartość stosowanego leczenia klimatycznego. I pomimo że syn zmarł, Chałubiński był wielkim zwolennikiem i popularyzatorem metody Brehmera. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że pobyt dr. T. Chałubińskiego zaowocował pośrednio jego zainteresowaniem się Zakopanem, gdyż po pobycie w Görbersdorf rozpoczął poszukiwania okolicy zbliżonej do tego uzdrowiska dla zorganizowania na ziemiach polskich takiego samego ośrodka leczenia gruźlicy.

Mariusz Migała (cdn.)

02 lutego 2024

Rozwój leczenia i sposobów walki z gruźlicą ze szczególnym uwzględnieniem terapii balneoklimatycznej cz. 2 (2/2024)

Na początku II połowy XIX w., niemal cały świat lekarski zwrócony był jednak w stronę Śląska, gdzie tradycje leczenia gruźlicy z wykorzystaniem naturalnych czynników rozpoczęły się wraz z opracowaniem metody klimatyczno-dietetycznej, stosowanej w leczeniu tej choroby. Jej autorem był Herman Brehmer (1826–1889), w połowie Polak, syn Ślązaczki, który w 1859 r. założył w Görbersdorf (od 1945 r. Sokołowsko – 540-600 m n.p.m.) koło Wałbrzycha, pierwszy w Europie zakład kuracji powietrznej. To na jego wzór został stworzony ośrodek leczenia gruźlicy w Davos, a także inne liczne sanatoria przeciwgruźlicze, które zaczęły powstawać w dziewiętnastowiecznej Europie, w tym także na ziemiach polskich.

Brehmer leczenie klimatyczne zalecał u młodych osób, u których nie zaszły trwałe zmiany gruźlicze, wykazujący wrodzoną lub nabytą skłonność do nieżytów błon śluzowych narządu oddechowego. Pacjentów leczył wykorzystując głównie górskie powietrze, ruch na świeżym powietrzu, ćwiczenia oddechowe, prawidłowe, regularne odżywianie (mięso, jarzyny). Stosował także natryski z zimnej wody, połączone z rozgrzewającym nacieraniem, które miały poprawić łaknienie (osłabione przy małym ruchu), sen, regulację ciepła w skórze, pracę układu współczulnego i tarczycy. Leczenie farmakologiczne opierało się na stosowaniu morfiny, chloralu, pepsyny, taniny i czerwonego wina.

W latach 1870-1876 funkcję drugiego lekarza w zakładzie klimatycznym Brehmera pełnił jego uczeń Peter Dettweiler (1837-1904), który przekonał mistrza, że zamiast kąpieli i wielogodzinnych górskich spacerów lepsze skutki wywołuje leżakowanie, o każdej porze roku, nawet w dni chłodne i mroźne. Wysiłek fizyczny stosował więc bardzo ostrożnie. Zarzucano mu nawet, że w odróżnieniu od H. Brehmera, który przesadzał z aktywnością ruchową u swoich pacjentów, on z kolei nakazywał chorym wielomiesięczny „trupi bezruch” na zacienionych werandach. Jedynie po uzgodnieniu z lekarzem można było go zastąpić spacerem, przejażdżką lub zabawami towarzyskimi na powietrzu. Po latach przeforsował także w nauce pogląd, że gruźlicę można leczyć w każdym klimacie, gdzie powietrze jest świeże, czyste i wolne od pyłów. Ponadto uważał, że w leczeniu gruźlicy płuc, w którym wymagane jest duże zdyscyplinowanie chorego, musi być brana pod uwagę osobowość pacjenta, gdyż jak zwykł mawiać „człowiek dotknięty suchotami płucnymi nie umiera na nie, lecz na swój charakter”.

Do rozwoju görbersdorfskiej metody leczenia przyczynił się także Alfred Sokołowski (1850-1924), wybitny polski ftyzjatra, który początkowo sam przebywał tam jako pacjent, a następnie został bliskim współpracownikiem Brehmera, pełniąc przez sześć lat (1874-1880) obowiązki jego głównego asystenta, a także prowadząc badania dotyczące samego klimatu. Pobyt ten zaowocował zainteresowaniem i rozpropagowaniem na ziemiach polskich metody „brehmerowskiej” w leczeniu gruźlicy płuc. Jego działania dały początek powstawaniu specjalnie przeznaczonych do leżakowania krytych tarasów, werand i sal – tzw. aerosolariów, w których niezależnie od pory roku i pogody, chory mógł leżakować na świeżym powietrzu niemal przez cały dzień.

Po tym, jak próby z tuberkuliną i innymi wyciągami z prątka gruźlicy nie spełniły oczekiwań, rozpoczęły się próby szczepień przeciwgruźliczych. Badania dotyczące odporności przeciwgruźliczej rozpoczęły się w 1882 r. i trwały przez cały XX w. Pierwsze próby z wywołaniem odporności biernej przez wstrzykiwanie surowic przeciwgruźliczych okazywały się jednak mało użyteczne, gdyż iniekcje zabitych prątków dawały tylko nieznaczną odporność. Na początku XX w. dwaj francuscy uczeni Albert Calmette (1863-1933) i Camille Guerin (1872-1961) rozpoczęli badania nad wyhodowaniem szczepu, który nie wywołuje choroby gruźliczej i uzyskaniem swoistej szczepionki. Po trzynastu latach wyhodowali szczep prątka bydlęcego o obniżonej zjadliwości. Wyhodowaną w 1921 r. odmianę prątka nazwano bakcylem Calmette-Guerin, a szczepionkę z niego przygotowaną – szczepionką BCG, która obok odporności, wywołuje nadwrażliwość, zabezpieczając ustrój przed zjadliwymi prątkami. Szczepienia BCG przeprowadza się u osób z ujemnym odczynem tuberkulinowym i nie mających klinicznych zmian gruźliczych. Pod wpływem szczepienia pojawia się dodatni odczyn tuberkulinowy oraz swoiste przeciwciała we krwi.

Na początku XX w. rozpoczęto na szeroką skalę leczenie zachowawcze w postaci leków przeciwprątkowych. W latach 20. zaczęto stosować np. sole złota lub miedzi, większość z nich była jednak nieskuteczna. Przełom w leczeniu farmakologicznym tej choroby nastąpił dopiero w 1944 r., gdy Selman Abraham Waksman (1888-1973) wyizolował ze szczepu promieniowców (Streptomyces griseus) substancję, którą nazwał „streptomycyną”. Lek znalazł szerokie zastosowanie, gdyż atakuje zarówno bakterie Gram-dodatnie, jaki i Gram-ujemne. Za odkrycie streptomycyny Waksman otrzymał w 1952 r. Nagrodę Nobla. Jak się niebawem okazało największą zaletą tego antybiotyku była zdolność niszczenia kwasoodpornego prątka wywołującego gruźlicę.

Jak wynika z analizy materiałów źródłowych, podejmowano różne sposoby leczenia gruźlicy, choć ich skuteczność nie zawsze była dobra. Przełom nastąpił w 1887 r., gdy Sir Robert William Philip (1857-1953) ogłosił zasady „Systemu Edynburskiego” w zakresie walki z gruźlicą. Na jego podstawie zorganizował opiekę ftyzjatryczną, polegającą na leczeniu domowym, utworzeniu poradni przeciwgruźliczej (1887), uruchomieniu szpitala przeciwgruźliczego (The Rogal Victoria Hospital – 1894 r.) i utworzeniu pierwszej katedry ftyzjatrii (1917). Koncepcja ta systematyzowała dotychczasowy sposób leczenia gruźlicy, gdyż jak mówił sam autor „najwięcej cieszy mię oddzielenie się ftizjologii od interny, gdyż dopiero teraz ogół lekarzy może być przygotowany do walki z gruźlicą i tylko w tych warunkach walka ta może dać wyniki”. Ponadto przewidywał on także połączenie leczenia sanatoryjnego, szpitalnego i pracę poradni przeciwgruźliczych.

Od 1901 r. został przyjęty przez Francję „System edynburski”, który w Europie spopularyzował Albert Callmette, gdy założył w 1901 r. poradnię przeciwgruźliczą w Lille. Gdy system ten został przyjęty przez inne kraje, stał się z biegiem lat podstawą współczesnej organizacji walki z gruźlicą, w której każde ogniwo było tak samo ważne, przy czym ośrodkiem kierowniczym była poradnia. Od tego momentu w walce z gruźlicą nie ograniczano się wyłącznie do okazywania chorym pomocy ambulatoryjnej lub szpitalnej, ale zaczęto interesować się życiem chorego, jego warunkami ekonomicznymi, domowymi i zawodowymi, szukano chorych w najwcześniejszym okresie jego choroby, aby mu naprawdę pomóc.

Po I wojnie światowej w Europie obowiązywały dwa systemy zwalczania gruźlicy; niemiecki oparty o tworzenie sanatoriów przeciwgruźliczych oraz francuski oparty o organizowanie przychodni przeciwgruźliczych.

Po II wojnie światowej nastąpił rozwój współczesnych metod leczenia gruźlicy, wśród których czołową rolę zaczęła odgrywać chemioterapia przeciwprątkowa. Pozostałe metody stały się tylko jej uzupełnieniem. Chodzi o leczenie chirurgiczne, klimatyczne, dietetyczne, spoczynkowe, które już nie odgrywały takiej roli jak przed wojną. Ponadto sama chemioterapia ulegała wciąż modyfikacjom, co związane było z wprowadzaniem coraz to nowych leków.

Podsumowując, należy stwierdzić, że gruźlica istniała od czasów przedhistorycznych, ale tylko w niektórych krajach, regionach, czy miastach i tylko w niektórych epokach historycznych była chorobą częstą, powodującą wiele zgonów. Ze stanu endemii przerodziła się na przełomie XVIII i XIX w. w Europie Środkowej w bardzo groźną epidemię i od tego momentu datuje się rozpoczęcie walki z tą chorobą w oparciu o zdobycze nauk medycznych. I choć starano się, aby zwalczanie gruźlicy płuc nie było sztuką, tylko wiedzą, to jednak leczenie człowieka oparte o wiedzę, jest nadal sztuką, której nie do końca można się nauczyć wyłącznie z podręczników.

Mariusz Migała, Beata Skolik

01 stycznia 2024

Rozwój leczenia i sposobów walki z gruźlicą ze szczególnym uwzględnieniem terapii balneoklimatycznej cz. 1 (1/2024)

Gruźlica jak żadna inna choroba towarzyszy człowiekowi od początku życia na Ziemi, a wpływ epidemii gruźlicy, jak zresztą każdej innej choroby nagminnej nie był tylko przejściowy. Według Z. Moskwy w dziejach leczenia gruźlicy można wyodrębnić trzy okresy. Pierwszy, zaczynający się od czasów najdawniejszych i trwający do połowy XIX w., w którym leczenie choroby miało najpierw charakter teurgiczny, a następnie empiryczny. Drugi okres, trwający od połowy XIX w. do wybuchu II wojny światowej, w którym początkowo dominował sanatoryjno-wypoczynkowo, a następnie chirurgiczny sposób leczenia. Ostatni okres rozpoczął się po 1945 r. i trwa do dnia dzisiejszego, w którym rozwijają się nowoczesne metody leczenia w oparciu o chemioterapię.

Za najstarszy dokument zawierający wzmianki o gruźlicy uważany jest kodeks Hammurabiego z 2250 r. p.n.e. W starożytnych Indiach uważano gruźlicę za chorobę dziedziczną i zakaźną. W X w. p.n.e. znano kliniczne objawy suchot (kaszel, biegunka, wychudzenie, podniesiona temperatura ciała) oraz sposoby ich leczenia (dieta wysokobiałkowa, klimatoterapia, umiarkowane ćwiczenia). Perscy lekarze, chorym na gruźlicę zapisywali olejki różane, żywicę styraksową oraz szyszki sosnowe. W Chinach natomiast już przed pięcioma tysiącami lat wiedziano, że suchoty umiejscawiają się w płucach i objawiają się kaszlem, odpluwaniem plwociny zawierającej ropę i krew oraz chudnięciem.

W V w. p.n.e. greccy lekarze znali już gruźlicę płuc na tyle, że na podstawie ich opisów można określać różne przebiegi choroby, tzn. ostre, przewlekłe, powikłane ropniakiem opłucnej, krwiopluciem itp. Hipokrates pozostawił po sobie opisy rodzaju suchot, przypominające zaawansowane i różne postacie choroby (ostre, przewlekłe, powikłane). Opisy te dotyczą zachorowań na wyspie Thasos, gdzie około 500 r. p.n.e. „jako władczyni nad wszystkimi chorobami panowała phthisis”.

Pierwsze wzmianki o tym, że gruźlica jest chorobą zakaźną, która może szerzyć się przez bliski kontakt z chorą osobą, pojawiły się sto lat później u Arystotelesa (384-322 p.n.e.), który w swoim dziele pt. „Zagadnienia przyrodnicze” napisał, że ci, którzy mają kontakt z chorymi na gruźlicę zapadają na tę samą chorobę, zarażając się przez zepsuty oddech. Podobnie uważał Galen, który określał chorobę jako „wyniszczenie organizmu wskutek owrzodzenia płuc lub piersi”, wprowadzając podział gruźlicy na ostrą i przewlekłą. Powstawanie epidemii w zbiorowisku ludzkim tłumaczył wspólnie działającymi czynnikami: wpływem atmosfery, indywidualną predyspozycją i zakażeniem. Plutarch uważał natomiast, że prawdziwe suchoty płucne wymagają leczenia, gdyż kiedy choroba jest przedawniona, trudniej ją opanować”. Podobnego zdania był Celsus, natomiast Avicenna (980-1037) w czwartej księdze „Kanonu medycyny” uznał gruźlicę za chorobę mogącą rozwijać się w innych narządach poza płucami.

Dopiero jednak Areteus z Kapadocji (II w. n.e.) spośród wielu postaci charłactwa wyodrębnił stan chorobowy, który przypominał zespół objawów zaawansowanej gruźlicy. To on pierwszy zdefiniował ją jako „owrzodzenie płuc po długim kaszlu, któremu towarzyszą krwioplucia, ropna plwocina, chudnięcie, skrzydlate odstające łopatki, rumieńce na twarzy, a jeżeli do takiego stanu dołącza się biegunka – wszystko skończone”.

W wiekach średnich suchoty, które masowo zabijały ludzi nazywano białą dżumą, i chociaż narastało zatłoczenie w miastach, a życie było bez bieżącej wody i krytej kanalizacji, choroba ta nie była wcale klęską społeczną średniowiecznych miast. Częściej bowiem ludność chorowała na trąd, szkorbut, skrofuły i inne ostre epidemiczne choroby zakaźne.

W XVI w. Włoch Girolamo Fracastoro (1478-1553), uważany za pioniera nowoczesnej epidemiologii, w swym dziele „O chorobach zakaźnych”, opierając się na poglądach poprzedników i własnych obserwacjach, podważył nienaruszalny dotąd pogląd Galena, uznając, że jedne choroby zakaźne szerzą się tylko przez bezpośrednie zetknięcie się, inne przez przedmioty, na których znajduje się czynnik wywołujący zakażenie, wreszcie jeszcze inne jak ospa, dżuma, gruźlica przenoszą się na odległość. To on jako pierwszy określił gruźlicę jako chorobę zaraźliwą, szerzącą się przez styczność z chorymi i używanymi przez nich przedmiotami.

W 1689 r. o leczeniu gruźlicy wspomniał w swoim dziele „Phthisiologia” Richard Morton (1637-1698), który w zaawansowanym stadium choroby zalecał unieszkodliwianie substancji szkodliwych poprzez wymioty, poty, stosowanie środków moczopędnych i krioupustów. Z kolei Thomas Willis (1621-1675) leczył suchoty płucne wodami mineralnymi.

Jednak dopiero w XIX w., po ustaniu wojen napoleońskich, zaczęto gruźlicę traktować jako chorobę masowo zabijającą i nazywać klęską społeczną. Związane to było z przemianami ekonomicznymi w państwach europejskich, jakie dokonały się pod koniec stulecia, które wpłynęły na oblicze epidemiologiczne gruźlicy, a przede wszystkim na jej bardzo szybki rozwój.

Od około 1873 r. próbowano leczyć gruźlicę przy pomocy bezpośrednich iniekcji substancji przeciwgruźliczych (np. roztwór nadmanganianu potasu, kwas karbolowy, kreozot) w miąższ płucny, jednak leczenie farmakologiczne traktowane było jeszcze wówczas jako postępowanie podrzędne i uzupełniające.

Kamieniem węgielnym wszelkich badań epidemiologicznych i racjonalnego zwalczania chorób zakaźnych stał się rozwój bakteriologii i praca jej licznych badaczy, na czele z Louisem Pasteurem (1822-1895) oraz Robertem Kochem (1843-1910), który doprowadził do odkrycia prątków gruźlicy w plwocinie chorych na gruźlicę, wyhodował je i wykazał, że można nim zarazić zwierzęta doświadczalne.

Kolejnym krokiem w rozwoju leczenia gruźlicy było odkrycie w 1895 r. przez fizyka Wilhelma C. Roentgena (1845-1923) właściwości promieni katodowych, które przenikając przez ciało ludzkie potrafią wywołać na specjalnym ekranie cienie, co stanowiło przełom we wczesnym wykrywaniu i różnicowaniu gruźlicy płuc.

Na przełomie XIX i XX w. gruźlicę leczono sposobami zachowawczo-objawowymi oraz inwazyjnymi. Wśród pierwszych, najbardziej rozpowszechniona była metoda sanatoryjno – klimatyczno – wypoczynkowa, natomiast w drugim sposobie chodziło o wytworzenie i podtrzymanie odmy sztucznej opłucnowej. Jako pierwszy podał wskazania, technikę i sposoby leczenia Carlo Forlanini (1847-1918) w 1882 r., który, zabieg ten zastosował w gruźlicy płuc w 1888 r., wyniki zaś wieloletnich prób i doświadczeń opublikował dopiero w 1906 r.

Mariusz Migała, Beata Skolik (cdn.)