SZKICE HISTORYCZNE
pod red. Mariusza Migały, Beaty Skolik i Sławomira Jandzisia
®Copyright 2019 by Sekcja Historyczna Polskiego Towarzystwa Fizjoterapii
ROK 2026
Tom VII
Pionierzy polskiej szkoły rehabilitacji
W 130. rocznicę urodzin Wiktora Degi (1896-1995) oraz 100. rocznicę urodzin Kazimiery Milanowskiej (1926-2018)
02 września 2026
Działalność doktora Teodora Bakody na rzecz rozwoju szwedzkiej gimnastyki leczniczej we Lwowie w latach 1856–1861 (cz. 2)
SH 8/2026
Główną przeszkodą w dalszym rozwoju zakładu były trudne warunki lokalowe oraz konieczność wynajmu pomieszczeń. Aby wyjść naprzeciw coraz większemu zapotrzebowaniu mieszkańców Lwowa na ćwiczenia profilaktyczne i lecznicze, dr Bakody postanowił zbudować własny zakład. Powody jego decyzji wyjaśnia obszerny artykuł w „Dzienniku Literackim”: „[…] Aby móc jak największej liczbie osób przystęp do sali gimnastycznej ułatwić, buduje dr Bakody w ogrodzie należącym do domu dr. Schretera obszerny gmach umyślnie na zakład gimnastyczny i organopatyczny, który opalany na zimę, zaopatrzony będzie we wszystkie przybory i przyrządy jakie po najpierwszych zakładach tego rodzaju za granica spotkać można […]”.
Otwarcie nowoczesnego jak na owe czasy zakładu gimnastycznego nastąpiło jesienią 1959 r. Jego infrastruktura techniczna i wyposażenie w przyrządy do ćwiczeń było porównywalne z najlepszymi zakładami zachodniej Europy. Więcej informacji zawiera artykuł w „Dzienniku Literackim” z 27 grudnia 1859 r.: „[…] Zakład Gimnastyczny w nowo, umyślnie na ten cel wzniesionym gmachu, w ogrodzie należącym do kamienicy Schretera przy ulicy jezuickiej nr 136 już został otwarty […]”. Zakład posiadał obszerną, wysoką salę, w której jednocześnie. „[…] Sześćdziesiąt przeszło osób może razem odbywać tam ćwiczenia […]”. Sala wyposażona była w wentylację, oświetlenie gazowe i wszystkie niezbędne urządzenia do gimnastyki. Połowa jej powierzchni przeznaczona była do ćwiczeń wolnych, druga część do „ćwiczeń sztucznych” została wyścielona odpadkami garbarskimi. Nowa inwestycja niewątpliwie robiła duże wrażenie na dziennikarzach, bowiem pisali oni, że „[…] Zakład ten współubiegać się może z najcelniejszemi zagranicznemi […]”. Rozszerzono również godziny przyjęć, dla kobiet „[…] od ¾ na dwunastą do ¾ na pierwszą i od pierwszej do drugiej […]”. Natomiast mężczyźni mogli korzystać z ćwiczeń w Zakładzie Gimnastycznym dr Bakody’ego „[…] od pół do piątej do pół do szóstej, od ¾ na szóstą do ¾ na siódmą. Potem od siódmej do ósmej i od ósmej do dziewiątej wieczorem […]”.
Nowe warunki lokalowe pozwoliły na prowadzenie ćwiczeń codziennie od południa do godziny 21.00 wieczorem. Były one prowadzone metodą szwedzką dla dwóch grup kobiet i dziewcząt oraz czterech grup mężczyzn i chłopców. Świadczy to o dużej popularności Zakładu wśród mieszkańców Lwowa. Do zwiększenia frekwencji w Zakładzie Gimnastycznym dr. Bakody’ego przyczyniła się również znacząca obniżka miesięcznych opłat za ćwiczenia z 6 złr. do 1 złr. dla mężczyzn i 2 złr. dla kobiet. Pozwoliło to uczęszczać do zakładu również osobom mniej zamożnym. Przystępne ceny zachęciły do ćwiczeń lwowską młodzież szkolną. W lutym 1860 r. gimnastykę uprawiało stu kilkudziesięciu uczniów. Każda osoba zgłaszająca się na ćwiczenia była badana przez T. Bakody’ego, a następnie doktor osobiście każdego uczestnika „[…] do pewnych, fizycznemu jego usposobieniu odpowiednich ćwiczeń przeznaczał […]”.
Korzyści zdrowotne, jakie wynosiła młodzież szkolna, uczestnicząca w ćwiczeniach fizycznych prowadzonych nowoczesną, opartą na podstawach naukowych, metodą szwedzką wysoko ocenili ówcześni dziennikarze. Porównując szkolnictwo w innych państwach pisali: „[…] Gimnastyka stała się koniecznym warunkiem wychowania młodzieży. Każdy zakład naukowy, każda szkoła za granicą posiada instytut gimnastyczny. Tylko nasza dziatwa nie mogła dotąd w ćwiczeniach gimnastycznych rozwijać fizycznych swych sił […]”. Działalność dr T. Bakody’ego miała niewątpliwie wpływ na rozwój szkolnego wychowania fizycznego we Lwowie. Podniesieniu świadomości młodych ludzi o potrzebie ćwiczeń fizycznych sprzyjał artykuł pt. Gimnastyka, jaki napisał Bakody w czasopiśmie „Czytelnia dla Młodzieży” w 1860 r.
Zakłady dra T. Bakody’ego nie były jedynymi miejscami, w których można było uprawiać ćwiczenia fizyczne w stolicy Galicji w latach 50. XIX w. Ignacy Leśniewicz w ujeżdżalni przy ul. Strzelniczej 553 założył Szkołę Jeżdżenia na koniu dla Dam i Mężczyzn o czym informował w 1858 r. „Dziennik Literacki”: „[…] Lwów posiada obecnie dwa zakłady gimnastyczne. Jeden organopatyczno-ortopedyczno-gimnastyczny pod kierunkiem dr. Bakody; drugi ekwitacyjno-gimnastyczny pod kierunkiem pana Leśniewicza […]”. Powody organizacji nowego zakładu gimnastycznego we Lwowie przedstawia autor kolejnego artykułu, w którym przekonuje, że gimnastyka stała się koniecznym warunkiem właściwego wychowania młodzieży i powinna być w programie każdej szkoły: „[…] Każdy zakład naukowy, każda szkoła za granicą posiada instytut gimnastyczny. Tylko nasza dziatwa nie mogła dotąd w ćwiczeniach gimnastycznych rozwinąć fizycznych swych sił. Założony przez księcia Sapiehę Instytut Gimnastyczny dawno już zwinięto. Dra Bakody zakład był za drogi i za mało uczniów mógł pomieścić”. Wychodząc naprzeciw potrzebom społecznym, Ignacy Leśniewicz w 1858 r. zorganizował letni kurs ćwiczeń gimnastycznych w swojej ujeżdżalni. Cieszył się on dużym powodzeniem ze względu na przystępne ceny dla uczestników. Opłata za miesięczny kurs wynosiła tylko 1 złr. i 5 centów. Na prowadzenie kursu gimnastyki dla młodzieży Leśniewicz uzyskał stosowne zgody władz. Z jego relacji wynika, że „[…] młodzież tutejszych gimnazjów licznie uczęszczała na ćwiczenia odbywane pod moim kierunkiem a przy nadzorze zaszczytnych lekarzy […]”. W „Dzienniku Literackim” Ignacy Leśniewicz informował, że podobny kurs ćwiczeń gimnastycznych rozpocznie w swojej ujeżdżalni od 1 października 1859 r. Zwracał uwagę rodziców, opiekunów i kierujących wychowaniem młodzieży na ważność gimnastyki w procesie wychowania: „[…] We wszystkich krajach na Zachodzie nauka gimnastyki stanowi ważną i niezbędną część wychowania młodzieży. Rozwija ona siły fizyczne, uczy hartu, wytrwałości, odwagi i przytomności umysłu. Nie ma tam żadnej szkoły, w której by na fizyczne wychowanie młodzieży nie zwracano uwagi […]”. Jednocześnie utrzymał bardzo niską opłatę tj. 1 złr. i 5 centów miesięcznie. Niska cena spowodowana była niewątpliwie konkurencją zakładów dra Bakody’ego. Materiały źródłowe nie podają jakie kwalifikacje miał właściciel Zakładu Ekwitacyjno-Gimnastycznego i w oparciu o jaki system gimnastyczny prowadził ćwiczenia.
Wprowadzenie szwedzkiej gimnastyki leczniczej w Zakładzie Wodoleczniczym Kisielka
Działalność dr T. Bakody w zakresie upowszechniania gimnastyki szwedzkiej we Lwowie nie ograniczała się tylko do prowadzenia ćwiczeń we własnych zakładach. Od 1 maja 1859 r. rozpoczął współpracę z Franciszkiem Medjewem, dyrektorem znanego Zakładu Wodoleczniczego „Kisielka” pod Lwowem. W specjalnie zbudowanej w tym celu sali gimnastycznej nadzorował ćwiczenia dla kuracjuszy. Swoją działalność w „Kisielce” Bakody przedstawił w sześciostronicowej broszurce wydanej we Lwowie w 1861 r. w wydawnictwie E. Winiarza pt. Erster Jahresbericht über das hydria-tischgymnastisch. Verfahren in der Wasserheilanstalt Kisielka (bei Lemberg) und Ausweis der vom März 1861 daselbst behandelten Krankheitsfälle.
W 1861 r. dr Teodor Bakody wraz z rodziną przeprowadził się do Budapesztu, gdzie podjął pracę w tamtejszym uniwersytecie. W 1873 r. otrzymał tytuł profesora. Wniósł również znaczący wkład w rozwój wychowania fizycznego i sportu na Węgrzech. zmarł w Budapeszcie 29 marca 1911 r. Zmarł w Budapeszcie 29 marca 1911 r.
Podsumowanie
Z materiałów źródłowych dotyczących działalności dr Teodora Bakody’ego we Lwowie w latach 1856–1861 jednoznacznie wynika, że był on orędownikiem szwedzkiej gimnastyki leczniczej na ziemiach polskich. Metodę szwedzką wprowadził w swoim Zakładzie Organopatycznym w styczniu 1856 r., czyli 36 lat wcześniej niż Helena Kuczalska w Warszawie. Jednocześnie dr Bakody był autorem kilku publikacji, w których przybliżał społeczeństwu korzyści wynikające z zastosowania gimnastyki szwedzkiej w leczeniu i profilaktyce wielu chorób. Prekursorskie dokonania T. Bakody’ego w zakresie wprowadzania szwedzkiego systemu gimnastycznego w Polsce potwierdzają w swoich badaniach również Ryszard Wasztyl i Sławomir Wilk. Opisane dokonania dr Bakody’ego pozwalają autorom postawić go w gronie pionierów nie tylko gimnastyki leczniczej, ale również szeroko rozumianej fizjoterapii.
Sławomir Jandziś, Mariusz Migała, Beata Skolik
Więcej na temat działalności dr. Teodora Bakody’ego oraz rozwoju rehabilitacji we Lwowie do 1914 r. znajdzie czytelnik w publikacji pt. Sławomir Jandziś, Mariusz Migała, Beata Skolik Prekursorskie działania prozdrowotne we Lwowie mające wpływ na rozwój ortopedii, rehabilitacji i medycyny fizykalnej w Polsce przed 1920 r., SiM, Opole 2025.
03 sierpnia 2026
Działalność doktora Teodora Bakody na rzecz rozwoju szwedzkiej gimnastyki leczniczej we Lwowie w latach 1856–1861 (cz. 1)
SH 8/2026
W XIX w. największa rola w stworzeniu teoretycznych i metodycznych podstaw wychowania fizycznego, w tym gimnastyki leczniczej w Europie przypadła Szwecji. To właśnie w Sztokholmie w 1813 r. Pehr Henrik Ling (1776–1839) założył Królewski Centralny Instytut Gimnastyczny, w którym zbudował podstawy nowoczesnej gimnastyki leczniczej. Zwolenników oraz zaufanie do swojego systemu zyskał poprzez poddanie gimnastyki ścisłej kontroli nauk biomedycznych (anatomia, fizjologia). Uważał, że: „[…] środkiem gimnastyki jest taki ruch, który w swojej przyczynie i dodatnich skutkach dałby się udowodnić na podstawie fizjologii i anatomii, a żaden inny nie jest ruchem gimnastycznym lecz bezużyteczną, a nawet szkodliwą zabawką […]”. We współpracy ze środowiskami lekarskimi opracował system gimnastyczny, który bardzo szybko zyskał wielu zwolenników na całym świecie. P. Ling stworzył podstawy współczesnej kinezyterapii. W kierowanym przez siebie Instytucie, będącym pierwszą na świecie szkołą wyższą w zakresie kultury fizycznej, na specjalnych kursach kształcił instruktorów gimnastyki leczniczej, będących prekursorami współczesnych fizjoterapeutów.
Pierwsze informacje prasowe na temat gimnastyki szwedzkiej jakie pojawiły się w prasie polskiej pochodzą z 1851 r. Wtedy to w warszawskim „Tygodniku Lekarskim” ukazał się artykuł dra Ludwika Natansona (1822–1896) pt. Gimnastyka jako środek lekarski. Autor przedstawił w nim zastosowanie gimnastyki szwedzkiej w leczenia wielu schorzeń w zakładach gimnastycznych w Szwecji, Anglii i Francji oraz próby wykorzystania metody szwedzkiej w warunkach klinicznych jakie miały miejsce w paryskich szpitalach dziecięcych. Jednocześnie przestrzega przed skutkami leczenia za pomocą gimnastyki przez osoby nie mające odpowiedniej wiedzy w tym zakresie pisząc w artykule: „[…] Gimnastyka jest więc bardzo ważnym środkiem lekarskim i higienicznym, ale mylą się ci, którzy sądzą, że lada bandażysta lub tancerz na linie potrafi nauczać gimnastyki. Dlatego szwedzcy gimnastowie tak są skrupulatni, tak drobiazgowi w wyznaczaniu rodzaju ćwiczeń i sposobu ich wykonywania, przyczem świetne otrzymują wyniki […]”.
Powszechnie uważa się, że pierwszy zakład gimnastyczny na ziemiach polskich, w którym zastosowano szwedzki system gimnastyczny otworzyła w Warszawie Helena Prawdzic-Kuczalska (1854–1927). Gimnastykę szwedzką poznała w trakcie studiów we wspomnianym wyżej Królewskim Centralnym Instytucie Gimnastycznym w Sztokholmie. Po powrocie do kraju założyła w 1892 r. w Warszawie Zakład Gimnastyki Szwedzkiej, Leczniczej, Zdrowotnej i Masażu dla Kobiet i Dzieci. Od 1900 r. Kuczalska prowadziła również kształcenie kadr dla wychowania fizycznego i gimnastyki leczniczej. Początkowo w ramach kursu dla nauczycielek gimnastyki, który w 1906 r. przekształciła w Warszawską Szkołę Gimnastyki Szwedzkiej i Masażu Heleny Kuczalskiej.
Wprowadzenie szwedzkiego systemu gimnastycznego we Lwowie
Kwerenda materiałów źródłowych dotyczących rozwoju gimnastyki leczniczej we Lwowie pozwoliła autorom zweryfikować tę tezę. Doszli oni do wniosku, że pierwszy zakład gimnastyczny na ziemiach polskich, w którym zastosowano szwedzki system gimnastyczny otworzył dr Teodor Bakody (1825–1911). Był on pochodzenia Węgrem. Urodził się w Györ 4 maja 1825 r. Jego teść Gustaw Schretter (1803–1864) był węgierskim lekarzem specjalizującym się w homeopatii. W tym czasie we Lwowie mieszkała ok. 200 osobowa diaspora węgierska. T. Bakody był zwolennikiem homeopatii, hydroterapii i gimnastyki leczniczej oraz wprowadzenia reform w medycynie. W latach 1845–1848 studiował w Lipsku prawo i filozofię, a następnie w Wiedniu w latach 1850–1854 medycynę. W 1855 r. przybył do Lwowa i ożenił się z Amandą Schretter, córką znanego we Lwowie lekarza dr Gustawa Schrettera (1803–1864). Najnowocześniejszy wówczas system gimnastyki leczniczej na świecie poznał w czasie studiów w Lipsku, bowiem w tym samym czasie dr Daniel Gottlob Moritz Scheiber (1808–1861) prowadził w Lipsku Zakład Ortopedii i Gimnastyki Leczniczej. Schreiber jako jeden z pierwszych lekarzy zaczął upowszechniać gimnastykę szwedzką w Niemczech. W wydanym w 1855 r. w Lipsku podręczniku pt. Ărztliche Zimmer-Gymnastik (gimnastyka lecznicza pokojowa) dokonał modyfikacji systemu gimnastycznego Lingów. Pierwsze wydanie polskiego tłumaczenie podręcznika dra Schreibera ukazało się w Warszawie w 1893 r.
W styczniu 1856 r. dr T. Bakody, będąc młodym lekarzem, zafascynowanym szwedzkim systemem gimnastycznym, otworzył we Lwowie Zakład Organopatyczny. W tym czasie nazwa organopatie dotyczyła chorób i urazów narządów, głównie narządu ruchu. Dzisiejsza nazwa schorzeń organopatycznych dotyczy ortopedii i traumatologii narządu ruchu. Pierwsza siedziba Zakładu znajdowała się w wynajmowanych pomieszczeniach przy ulicy Jezuickiej 148. Możemy przyjąć zatem, że T. Bakody w 1856 r. we Lwowie wprowadził szwedzką gimnastykę leczniczą według wzorów dra Schreibera. Z doniesień prasowych wiemy, że sala gimnastyczna Zakładu wyposażona była w rozliczne przyrządy do ćwiczeń organopatycznych. Na leczenie przyjmowano w różnych porach zarówno kobiety jak i mężczyzn: „[…] dla płci żeńskiej codziennie od godz. 11 do 12,30, a dla męskiej od 12,30 do 2 po południu […]”. Z nielicznych informacji prasowych dowiadujemy się, że dr T. Bakody w Zakładzie Organopatycznym leczył rozmaite schorzenia przy pomocy gimnastyki szwedzkiej. Wysokie miesięczne koszty kuracji wynoszące 20 złotych reńskich (złr) zawierały wynagrodzenie lekarza, który zarówno badał wszystkich zgłaszających się do zakładu chorych a także sprawował nadzór nad ćwiczeniami. W cenie zawarte były również koszty utrzymania sali gimnastycznej oraz wynagrodzenie „[…] pomocników […]” prowadzących ćwiczenia. Powstanie zakładu dra T. Bakody’ego zostało bardzo życzliwie przyjęte przez prasę lwowską, która pisała, że „[…] toruje (on) u nas drogę do sposobu leczenia, mniej niż wszystkie inne uciążliwego, a bardzo zbawiennego […]”.
Doktor Bakody w celu reklamy swojego zakładu i przybliżeniu społeczeństwu nowatorskiej metody leczenia wydał w drukarni E. Winiarza we Lwowie broszurkę pt. Program organopatyi, (szwedzkiej gimnastyki wyleczającej). Wydawnictwo ukazało się w styczniu 1856 r., wraz z otwarciem Zakładu Organopatycznego. Z dziennika „Gazeta Lwowska” dowiadujemy się, że „[…] Do dzisiejszego numeru dołączony jest Program Organopatyi p. Teodora Bakody, dr med. we Lwowie”. Informacje o broszurce podają również w bibliografiach S. Konopka i K. Estreicher.
W listopadzie 1857 r. Bakody przeniósł Zakład Organopatyczny do domu swojego teścia dra Gustawa Schrettera mieszczącego się przy ul. Pojezuickiej 136. W nowej siedzibie wizyty lekarskie i ćwiczenia organopatyczne dla chorych odbywały się codziennie, w różnych godzinach w zależności od płci: „[…] dla mężczyzn i chłopców od ¾ 12 do ¾ 1, dla kobiet od 1-2 […]”. Opłata miesięczna za kurację w dalszym ciągu wynosiła 20 złr. Na zmniejszenie opłaty mogli liczyć pacjenci potrzebujący dłuższego leczenia oraz osoby mniej zamożne. Dla nich ustalono cenę 10 złr. W tej sytuacji skorzystać z nowoczesnej metody leczniczej mogli wyłącznie ludzie bogaci. Dla większość społeczeństwa miasta Lwowa terapia w Zakładzie Organopatycznym dra Bakody’ego była nieosiągalna.
W pierwszym roku działalności dr T. Bakody ograniczył się do stosowania szwedzkiej gimnastyki w leczeniu pacjentów z różnymi schorzeniami narządu ruchu. Od 1857 r., po zmianie siedziby zakładu stosował metodę szwedzką również w celach profilaktycznych. Dla osób zdrowych, głównie młodzieży, potrzebującej jedynie ćwiczeń gimnastycznych „[…] na wzmocnienie muskułów etc.[…]. Dla tej grupy ćwiczących miesięczna opłata wynosiła 10 złr. „Dziennik Literacki” w 1857 r. szczegółowo przedstawiał działalność zakładu: „[…] Lokal obecnie jest większy, posadzka wyłożona materacami. Gdy teraz we Lwowie nie ma osobnego zakładu gimnastycznego, więc do zakładu dr. Bakody uczęszcza bardzo wiele osób jedynie dla ćwiczeń gimnastycznych. Również znaczna liczba bywa osób, używających szwedzkiej gimnastyki w celach lekarskich […]”.
Jedyny zakład prowadzący szwedzką gimnastykę leczniczą w stolicy Galicji, mimo wysokich opłat, przyciągał coraz więcej osób zainteresowanie ćwiczeniami. Jego właściciel postanowił więc rozwinąć swoją działalność otwierając nowy zakład gimnastyczny przeznaczony „[…] dla zdrowych, osobliwie dla fizycznego rozwinięcia dzieci […]”. Został on otwarty 1 października 1858 r. Duża frekwencja pozwoliła dr Bakody’emu na zmniejszenie miesięcznej opłaty za badanie lekarskie i udział w ćwiczeniach do 6 złr. W zakładzie tym, stosował gimnastykę szwedzką głównie w celach profilaktycznych. Przy czym Bakody w dalszym ciągu prowadził Zakład Organopatyczny, w którym leczył pacjentów obu płci „[…] gimnastyką szwedzką tak zewnętrzne choroby jak i wewnętrzne […]”.
c.d.n.
Sławomir Jandziś, Mariusz Migała, Beata Skolik
01 lipca 2026
Profesor dr hab. Kazimiera Milanowska (1926-2018) – wspomnienie (cz. 2)
SH 7/2026
Profesor Kazimiera Milanowska w 1960 r. wraz z prof. W. Degą współorganizowała w Poznaniu pierwszą w Polsce i w Europie Katedrę Medycyny Rehabilitacyjnej, dla której na podstawie umowy między WHO a Rządem Polskim został wybudowany akademicki ośrodek rehabilitacji ze 180 łóżkami, zakładami i działami diagnostyczno-rehabilitacyjnymi. Pełnił on rolę programowej i wzorcowej placówki dydaktyczno-naukowej i szkoleniowo-specjalistycznej z zakresu rehabilitacji. Dzięki temu, w następnych latach została współautorką programów nauczania rehabilitacji w AM i AWF, programów nauczania dla techników fizjoterapii (1960 r.), terapii zajęciowej (1962 r.) oraz kształcenia podyplomowego w zakresie rehabilitacji medycznej (1970 r.) i rehabilitacji ruchowej (1984 r.). Jest autorką i współautorką ponad 220 prac naukowych, w tym 38 podręczników, m.in. pierwszych w Polsce podręczników z kinezyterapii, terapii zajęciowej i rehabilitacji medycznej.
Przez wiele lat pełniła funkcje kierownicze. W latach 1952-1967 kierowała Wojewódzką Przychodnią Rehabilitacyjną w Poznaniu, w latach 1970-1983 Zakładem Rehabilitacji Ruchowej AWF w Poznaniu, w latach 1978-1996 I Kliniką Rehabilitacji Akademii Medycznej w Poznaniu. W latach 1960-1974 była konsultantem wojewódzkim ds. rehabilitacji na województwo katowickie, w latach 1987-2002 pełniła funkcję konsultanta krajowego w dziedzinie rehabilitacji medycznej.
Była bardzo zaangażowana w działalność organizacyjną i społeczną. Od 1953 r. współpracowała z Krajowym Nadzorem Specjalistycznym ds. Rehabilitacji, od 1956 r. pracowała w PAN – była sekretarzem w zespole problemowym pn. Badania nad fizjologicznymi i społecznymi podstawami rehabilitacji, w latach 1965-1988 pełniła funkcję sekretarza Komisji Rehabilitacji i Terapii Doświadczalnej, w latach 1988-2003 przewodniczącej Komitetu Rehabilitacji i Adaptacji Społecznej przy Wydziale VI PAN. Od 1977 r. doradzała WHO w sprawach związanych z rehabilitacją – prowadziła badania dotyczące Oceny usług rehabilitacyjnych w zależności od potrzeb ludności, od 1978 r. była tymczasowym doradcą ds. rehabilitacji. Nadzorowała budowę i organizację Ośrodka Rehabilitacji Leczniczej i Zawodowej w Reptach Śląskich.
W 1960 r. była współzałożycielką i członkiem Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Walki z Kalectwem. Od 1966 r. była członkiem zarządu Międzynarodowego Towarzystwa Medycyny Rehabilitacyjnej, członkiem Komisji Medycznej tegoż towarzystwa, członkiem honorowym Polskiego Towarzystwa Rehabilitacji, członkiem Zarządu Europejskiej Federacji do Badań Naukowych w Rehabilitacji.
Wykorzystując wcześniej nawiązane kontakty, a nawet przyjaźnie z przyjeżdżającymi do Instytutu Ortopedii i Rehabilitacji w Poznaniu z pomocą charytatywną członkami ruchu Lions International ze Szwecji, m.in. z Lennartem Sandbergiem, w dniu 9 marca 1991 r. założyła Lions Club Poznań Patria – pierwszy żeński klub Lions w Polsce, a zarazem pierwszy w Europie Środkowo-Wschodniej. Pierwsze kontakty ze szwedzkimi lionami nawiązała już w latach 80. XX wieku, jednak jako kobieta nie mogła założyć klubu, ponieważ była to wówczas organizacja męska. Dlatego mąż Pani Profesor dr Zbigniew Milanowski w 1988 r. nawiązał kontakt ze swoim kolegą dr Franciszkiem Wilamowskim pracującym wówczas w Szwecji i namówił go współpracy i nawiązania kontaktów ze szwedzkimi klubami. Rozmowy te doprowadziły do rejestracji pierwszego polskiego klubu – LC Poznań Polska w dniu 06 kwietnia 1989 r., a więc jeszcze w poprzednim systemie ustrojowym. Członków tego klubu obowiązuje działanie oparte na haśle słowa Lions, tzn. Liberty (wolność), Inteligence (mądrość, wiedza), Our (naszemu), Nation (społeczeństwo), Safety (bezpieczeństwo), co w dosłownym tłumaczeniu znaczy, że wolność działania powinna mądrze dążyć do zapewnienia naszemu społeczeństwo bezpiecznego życia. Wydaje się, że sformułowanie to w pełni oddaje treść życia i wieloletniej pracy zawodowej Profesor Kazimiery Milanowskiej.
W 1996 r. Pani Profesor przeszła na emeryturę, jednak nie zakończyła pracy organizacyjnej i naukowej. W latach 1998-2004 związała się z Wielkopolską Szkołą Medyczną w Poznaniu, gdzie m.in. opracowywała programy nauczania na kierunku terapia zajęciowa oraz fizjoterapia studiów pierwszego stopnia. W ostatnich latach wniosła duży wkład w utworzenie i rozwój Wyższej Szkoły Edukacji i Terapii w Poznaniu, której w latach 2005-2015 była rektorem, a która od 2015 r. nosi Jej imię. W ciągu 10 lat bycia rektorem przyczyniła się do podniesienia poziomu dydaktycznego, poprzez dobór wykwalifikowanej kadry i doposażenie pracowni dydaktycznych, co zaowocowało uzyskaniem zgody na uruchomienie studiów drugiego stopnia na kierunku fizjoterapia.
Za pracę zawodową, naukową i społeczną została wielokrotnie odznaczona i wyróżniona. Otrzymała m.in. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, pięciokrotne indywidualną nagrodę Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej, dwukrotnie indywidualną nagrodę Przewodniczącego Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Sportu, Medal okolicznościowy Twórcy Polskiej Rehabilitacji, Medal Honorowy 2000 Nowego Milenium za działalność na rzecz ludzkości świata przyznany przez Amerykański Instytut Biograficzny, Medal im. Jędrzeja Śniadeckiego przyznany przez Polską Akademię Nauk za szczególne osiągnięcia naukowe, dydaktyczne i organizacyjne w dziedzinie rehabilitacji oraz popularyzację osiągnięć polskiej szkoły rehabilitacji w kraju i na świecie, odznaczenie Za Wzorową Pracę w Służbie Zdrowia”, odznaczenie Międzynarodowa Kobieta Roku 2000/2001 przyznane przez Międzynarodowe Centrum Biograficzne Cambridge za zasługi w dziedzinie medycyny.
Profesor Kazimiera Milanowska zmarła w dniu 24 stycznia 2018 r. Ceremonia pogrzebowa odbyła się w dniu 31 stycznia 2018 r. na cmentarzu Nowina 1 w Poznaniu.
W opinii pacjentów wysoce ceniła sobie kontakt z chorym człowiekiem, możliwość niesienia pomocy osobie potrzebującej i cierpiącej, a dzięki wieloletniemu kształceniu młodzieży na wysokim poziomie z pasją łączyła te dwa aspekty swej działalności zawodowej. Dla wielu z nas, wykształconych na podręcznikach i dorobku naukowym Jej autorstwa, Pani Profesor pozostanie zapamiętana jako charyzmatyczny, wymagający pedagog, zasłużony dla rozwoju polskiej rehabilitacji i fizjoterapii naukowiec i autorytet w tych dziedzinach. Dlatego powinniśmy zawsze pamiętać o Jej zasługach i czynach.
Mariusz Migała, Patrycja Rąglewska
Zobacz pełny tekst wspomnieniowy: Migała M., Rąglewska P.: In Memoriam. Professor Kazimiera Milanowska, Ph.D. (1926–2018) — a Tribute on the 100th Anniversary of Her Birth, “Acta Balneologica” 2026; 68(1): 65-69. doi: 10.36740/ABAL202601111
01 czerwca 2026
Profesor dr hab. Kazimiera Milanowska (1926-2018) – wspomnienie (cz.1)
SH 5/2026
W lutym 2026 r. minęło 100 lat, gdy urodziła się późniejsza Pani Profesor doktor habilitowana Kazimiera Milanowska, współtwórczyni polskiej szkoły rehabilitacji, niekwestionowany autorytet w dziedzinie rehabilitacji. Przez wiele lat była znaną w świecie specjalistką z zakresu rehabilitacji medycznej, ekspertem ds. rehabilitacji Światowej Organizacji Zdrowia, współtwórczynią programów kształcenia rehabilitacji medycznej dla lekarzy i programów kształcenia dla fizjoterapeutów zgodnych z zaleceniami Światowej Konfederacji Fizjoterapii (WCPT). Autorka licznych publikacji, w tym książek i podręczników, na których wychowały się pokolenia polskich fizjoterapeutów W pracy zawodowej miała opinię cenionego i wymagającego nauczyciela, jednocześnie osoby życzliwej i serdecznej, lubianej i szanowanej przez słuchaczy i współpracowników.
By utrwalić w pamięci, zwłaszcza młodszego pokolenia, zasługi Pani Profesor, przygotowaliśmy tekst wspomnieniowy z okazji 100-lecia urodzin.
Pani Profesor Kazimiera Milanowska urodziła się 28 lutego 1926 r. w Korcu na Wołyniu. Była najstarszym dzieckiem Jana Adamskiego pochodzącego z Żelazkowa k. Gniezna i Salomei z d. Karolewskiej z Gniezna. Gdy się urodziła, ojciec jako starszy sierżant Korpusu Ochrony Pogranicza służył w Korcu k. Hoszczy. Szkołę powszechną ukończyła w Hoszczy w 1938 r. i wówczas rodzina przeniosła się do Czortkowa k. Zaleszczyk (woj. tarnopolskie), skąd w 1940 r. wraz z matką i siostrami uciekła do Hoszczy (ojciec z frontu trafił do obozu jenieckiego), a następnie została wysiedlona do Gniezna. W sierpniu 1940 r. Niemcy wysiedlili rodzinę do Kownacicy k. Dęblina pod Sobolewem w powiecie garwolińskim, gdzie przyszła Pani Profesor kontynuowała naukę. W 1942 r. zdała w Warszawie egzamin gimnazjalny, do którego samodzielnie się przygotowywała, a w 1944 r. na tajnych kompletach organizowanych przez nauczycieli Liceum Ogólnokształcącego im. E. Plater zdała maturę. Ukończyła też trzymiesięczny kurs ratownictwa oraz dwumiesięczny kurs pielęgniarstwa. W lipcu 1944 r. zapisała się na Wydział Lekarski działającego w Warszawie Uniwersytetu Zachodniego, jednak tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego, udało Jej się opuścić stolicę i wrócić do Sobolewa.
W kwietniu 1945 r. rozpoczęła studia na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Poznańskiego, które ukończyła w 1950 r. Początkowo chciała wybrać specjalizację z chirurgii dziecięcej, jednak los sprawił, że już w czasie studiów (od 1946 r.) została asystentką prof. Eugeniusza Piaseckiego (1872-1947) w Studium Wychowania Fizycznego w Poznaniu. Za zadanie miała prowadzić bibliotekę i zbierać bibliografię z zakresu gimnastyki leczniczej i masażu. Jako studentka, interesując się medycyną szkolną oraz gimnastyką leczniczą, a przy tym pracując w Studium WF, przy okazji poznała metody rehabilitacji ruchowej, i tak w następnych latach zainteresowała się szerzej tą dziedziną medycyny.
W 1949 r. podjęła (jeszcze bez dyplomu) pracę w Oddziale Leczniczego Usprawniania Katedry i Kliniki Ortopedycznej Uniwersytetu Poznańskiego, którą rok wcześniej otworzył prof. Wiktor Dega (1896-1995). W Klinice pracowała do 1961 r., stając się tym samym jednym z najbliższych współpracowników Profesora. W tym czasie pracowała także w Wyższej Szkole Wychowania Fizycznego w Poznaniu, dzięki czemu zdobywała doświadczenie zarówno w zakresie postępowania rehabilitacyjnego, jak i nauczycielskiego.
W 1950 r. obroniła pracę doktorską pt. Zasady nauki chodzenia w przypadkach schorzeń narządów ruchu, napisaną pod kierunkiem prof. W. Degi. W 1953 r. wraz z doc. Janiną Sikorską-Tomaszewską (1911-1998) otrzymała jako jedna z pierwszych osób w Polsce tytuł specjalisty rehabilitacji medycznej. W 1966 r. na podstawie oceny dorobku naukowego oraz pracy pt. Wartość czynnościowa mięśni niedowładnych po poliomyelitis (o sile 2, 3, 4 wg skali Lowetta) w ruchach automatycznych i podczas pracy, uzyskała stopień doktora habilitowanego nauk medycznych. W 1984 r. została profesorem nadzwyczajnym, a w 1991 r. otrzymała tytuł profesora zwyczajnego.
Wniosła duży wkład w kształcenie kadr pracujących w dziedzinie rehabilitacji. W 1951 r., gdy wystąpiło już w Polsce zagrożenie chorobą Heinego-Medina, ukończyła najpierw 3-miesięczny kurs terapii metodą Kenny w Krču p. Pragą (m.in. stosowanie pozycji ułożeniowych rozluźniających napięcie chorych mięśni, fizykoterapia, wykonywanie ćwiczeń biernych z akcentowaniem torowania czucia głębokiego), a następnie podczas epidemii polio w kraju (pierwsze objawy choroby pojawiły się we wrześniu 1951 r. na Śląsku) uczestniczyła w pracach szkoleniowych personelu, w tym w zakresie rehabilitacji. Pracując wówczas jako kierownik Ambulatorium Ortopedycznego po Chorobie Heinego-Mediny przy Centralnej Wojewódzkiej Poradni Ochrony Macierzyństwa i Zdrowia Dziecka w Poznaniu, szkoliła lekarzy, pielęgniarki, organizowała także oddziały zakaźne i sanatoria rehabilitacyjne.
Dogłębnie zaczęła też poznawać zagadnienia i problemy związane z rehabilitacją, która z biegiem lat stała się treścią Jej życia. W latach 1951-1960 zajmowała się głównie doskonaleniem i rozwijaniem metod reedukacji mięśni oraz sposobami leczenia usprawniającego w przypadku uszkodzenia neuronu obwodowego. Od 1955 r. prowadziła wykłady i ćwiczenia z zakresu gimnastyki leczniczej. W 1958 r. wraz z prof. Degą doprowadziła do utworzenia specjalizacji pierwszego i drugiego stopnia z zakresu rehabilitacji medycznej. C.d.n.
Patrycja Rąglewska, Mariusz Migała
01 maja 2026
50 lat organizacji Zimowych Igrzysk Paralimpijskich
SH 5/2026
W dniach 6-15 marca 2026 r. w Mediolanie Cortinie d’Ampezzo odbyły się XIV Zimowe Igrzyska Paralimpijskie zorganizowane przez Międzynarodowy Komitet Paralimpijski (IPC). O medale walczyło 665 zawodniczek i zawodników z ok. 50 krajów. Ceremonia otwarcia zawodów odbyła się w rzymskim amfiteatrze w Weronie, który powstał ok. 2000 lat temu z przeznaczeniem do walk gladiatorów. Niestety przedstawiciele Polskiego Komitetu Paralimpijskiego nie wzięli udziału w ceremonii otwarcia zawodów. Decyzja ta była odpowiedzią na rozstrzygnięcie Międzynarodowego Komitetu Paralimpijskiego o dopuszczeniu rosyjskich i białoruskich sportowców do startu w XIV Zimowych Igrzyskach Paralimpijskich Mediolan-Cortina 2026 z wykorzystaniem ich flag i hymnów. Była ona wyrazem solidarności z Ukrainą w obliczu trwającej rosyjskiej agresji i została podjęta w porozumieniu z Narodowym Komitetem Paralimpijskim Ukrainy. Podobne stanowisko zajęły również m.in. komitety Czech, Łotwy, Litwy i Finlandii. Zmagania sportowe odbywały się na pięciu arenach. I tak, parahokeiści walczyli w Mediolanie, w nowej, mogącej pomieścić 14 tys. kibiców Arenie Santa Giulia. Rywalizacja w curlingu na wózkach odbywała się w Cortinie d’Ampezzo na historycznym, zmodernizowanym Stadionie Olimpijskim, który powstał na igrzyska w 1956 r. Tam też odbyła się ceremonia zamknięcia XIV Zimowych Igrzysk Paralimpijskich. Także w Cortinie, u stóp masywu Tofan w Dolomitach, zlokalizowano Park Parasnowboardowy, mogący pomieścić 1500 widzów. W niedaleko zlokalizowanym ośrodku narciarskim odbyły się zawody paranarciarstwa alpejskiego, z legendarną trasą zjazdową Olimpia delle Tofane o długości 2560 m i różnicy wysokości 750 m. Paranarciarze biegowi i parabiathloniści startowali w Tesero (100 km dalej), w sercu Val di Fiemme.
***
Według Urszuli Kowieskiej, po drugiej wojnie światowej proces kształtowania się modelu kultury fizycznej osób z niepełnosprawnościami w naszym kraju, dzieli się na trzy etapy:
– pierwszy etap (1944–1960) to okres, w którym przejawiała się inicjatywa społeczna lekarzy i fizjoterapeutów pracujących z niepełnosprawnymi w ośrodkach rehabilitacyjnych;
– drugi etap (1961–1989) to okres największego upowszechnienia wśród inwalidów rekreacji fizycznej, turystyki i sportu. Dzięki porozumieniu, które podpisał ZS „START” ze Związkiem Spółdzielni Inwalidów było zagwarantowane finansowanie działalności sportowej inwalidów;
– trzeci etap nastąpił po transformacji ustrojowej, charakteryzował się generalną zmianą zasad organizacji i zarządzania kulturą fizyczną inwalidów, ograniczeniem zaangażowania państwa w organizowanie aktywności fizycznej niepełnosprawnych oraz skierowaniem głównej uwagi na sport wyczynowy osób z niepełnosprawnościami.
Rozwój sportu osób z niepełnosprawnościami w dyscyplinach zimowych w pełni odnosi się do przytoczonych etapów modelu kultury fizycznej. Poza tym sukcesy sporowców z niepełnosprawnościami są adekwatne do ogólnej sytuacji w kraju. Tak jak sprawni sportowcy w sportach zimowych nie odnosili dotąd tak spektakularnych sukcesów jak w sportach letnich, tak sukcesy sportowców z niepełnosprawnościami nie były tak liczne jak w dyscyplinach letnich.
Początek rozwoju sportów zimowych wśród osób z niepełnosprawnościami datuje się na połowę lat 50. XX w. W 1956 r. z cenną inicjatywą wystąpiła Klinika Ortopedyczna AM w Poznaniu, organizując w swoim Naukowym Ośrodku Rehabilitacyjnym w Cieplicach Zdroju pierwszy w Polsce doświadczalny kurs narciarski dla amputowanych. Kierowali nim młodzi wówczas pracownicy naukowi Janina Sikorska-Tomaszewska (1911-1998) i Aleksander Kabsch. Kadrę, poza wymienionymi lekarzami, stanowiły dwie instruktorki wychowania fizycznego, inżynier konstruktor protez i technik ortopedyczny, który mając amputowaną kończynę sam jednocześnie uczestniczył w kursie. Uczestnicy podzieleni byli na dwie grupy według kryterium sprawności. Niektórzy korzystali z dodatkowych zabiegów balneologicznych i fizykoterapii. Pozytywne doświadczenia nabyte w trakcie trwania kursu sprawiły, że w kolejnych latach cyklicznie organizowano turnusy rehabilitacyjno-sportowe dla amputowanych.
Jak podaje Jerzy Beck, międzynarodowe kontakty polskich sportowców z dysfunkcjami narządów ruchu rozpoczęły w 1963 r., gdy w zawodach w Linzu (Austria) wystartowali polscy amputowani narciarze. Niepełnosprawni narciarze wyjeżdżali systematycznie również w kolejnych latach na zawody rozgrywane w Austrii, a ich niepełnosprawni koledzy uczestniczyli w zawodach rozgrywanych w Polsce.
Lata 1976-2026
Od 1976 r. niepełnosprawni sportowcy biorą udział również w Zimowych Igrzyskach Paraolimpijskich. Zawody te, podobnie jak Letnie Igrzyska Paraolimpijskie należą do największych i najbardziej popularnych zawodów sportowych dla niepełnosprawnych sportowców. Przyjrzyjmy się zatem jak w ciągu 46 lat rozwijały się te najważniejsze dla każdego sportowca zmagania sportowe.
- Pierwsze Zimowe Igrzyska Paralimpijskie odbyły się w 1976 r. w miejscowości Örnsköldsvik w Szwecji. Podczas zawodów, wystartowało ponad 250 zawodników amputowanych i niewidomych z 16 państw w narciarstwie zjazdowym i biegowym. W formie pokazu zaprezentowano wyścigi na torze lodowym (na wzór jazdy szybkiej na lodzie na specjalnych siedzonkach „sledges” zaopatrzonych w łyżwy). Polskę reprezentowało 7 zawodników.
- II Igrzyska Paralimpijskie odbyły się w Geilo w Norwegii w 1980 r. Wystartowało ponad 350 zawodników z 18 państw. Polacy nie wzięli udziału w Igrzyskach ze względu na niski poziom sportowy w tym czasie. Konkurencją pokazową był zjazd na slegach w specjalnych torach śnieżnych – przypominało to trochę saneczkarstwo. Ta dyscyplina nie przyjęła się jednak i nie organizowano jej już później.
- III Igrzyska Paralimpijskie odbyły się w Innsbrucku w Austrii w 1984 r. Wystartowało 419 zawodników z 21 państw, w tym 16 polskich zawodników. W tym samym roku, po raz pierwszy odbył się pokaz konkurencji dla niepełnosprawnych podczas Igrzysk Olimpijskich w Sarajewie, gdzie 30 zawodników „trzyśladowych” (na 1 narcie z 2 stabilizatorami) wystartowało w slalomie. Polscy zawodnicy zdobyli 13 medali (3 złote, 3 srebrne i 8 brązowych).
- IV Igrzyska Paralimpijskie ponownie odbyły się w Innsbrucku w 1988 r. Wzięło w nich udział 397 zawodników z 22 państw. Rozegrano 96 konkurencji w 4 dyscyplinach. Polska ekipa liczyła 18 zawodników. Zarówno w narciarstwie biegowym jak i zjazdowym formalnie wystartowali zawodnicy w kategorii sit-skiing. Polacy zdobyli 8 medali (1 złoty, 1 srebrny i 6 brązowych).
- V Igrzyska Paralimpijskie odbyły się w 1992 r. w tym samym miejscu co igrzyska dla pełnosprawnych, czyli w Tignes-Albertville we Francji. Wystartowało wówczas 365 zawodników z 24 państw. Program był ograniczony jedynie do narciarstwa zjazdowego i biegowego. Rozegrano 79 konkurencji w 3 dyscyplinach. Polskę reprezentowała 13-osobowa drużyna, która zdobyła 5 medali (2 złote, 3 brązowe). Od tego momentu Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie organizowane są na tych samych obiektach co ZIO.
- VI Igrzyska Paralimpijskie zorganizowano w 1994 w Lillehammer w Norwegii. Program obejmował narciarstwo zjazdowe, biegowe, wyścigi na torze lodowym i po raz pierwszy biathlon oraz hokej na sledgach. W zawodach wzięło udział 471 zawodników z 31 reprezentacji. Rozegrano ponad 90 konkurencji w 5 dyscyplinach (biathlon, biegi narciarskie, hokej na lodzie na siedząco, łyżwiarstwo szybkie na siedząco, narciarstwo alpejskie). Polskę reprezentowało 15 zawodników, którzy zdobyli 10 medali (2 złote, 3 srebrne, 5 brązowych).
- VII Igrzyska Paralimpijskie odbyły się w 1998 r. w Nagano w Japonii. W narciarstwie biegowym wzięli udział zawodnicy z lekkim upośledzeniem umysłowym. Łącznie wystartowało 571 sportowców z 32 państw, w tym 26 z Polski. Rozegrano 34 konkurencje w 4 dyscyplinach – w narciarstwie zjazdowym, nordyckim (biegowe, biathlon), w hokeju i wyścigach na torze lodowym. Ta ostatnia dyscyplina została wycofana z programu kolejnych igrzysk, gdyż uprawiana była w zbyt małej liczbie krajów. Polscy zawodnicy zdobyli 2 brązowe medale.
- VIII Igrzyska Paralimpijskie odbyły się w Salt Lake City, USA w 2002 r. Udział wzięło 416 zawodników z 36 państw. Pierwszy raz wzięły udział w Igrzyskach Zimowych reprezentacje Andory, Chin, Chile, Chorwacji, Grecji i Węgier. Większa liczba państw i mniejsza liczba zawodników wynikała z podwyższenia standardów kwalifikacyjnych. Rozegrano 92 konkurencje w 3 dyscyplinach. Uczestniczyła też czternastoosobowa reprezentacja Polski, która zdobyła 3 medale (1 złoty i 2 brązowe).
- IX Zimowe Igrzyska Paralimpijskie odbyły się w 2006 r. w Turynie. W igrzyskach udział wzięło 486 zawodników z 39 krajów. Rozegrano 58 konkurencji w 5 dyscyplinach: narciarstwie alpejskim (zjazdowym), hokeju na sledgach, narciarstwie nordyckim (narciarstwo biegowe, biathlon) oraz curlingu na wózkach. Polskę reprezentowało 10 zawodników, którzy zdobyli dwa złote medale.
- X Zimowe Igrzyska Paralimpijskie zorganizowano w Vancouver i Whistler w 2010 r. Wzięło w nich udział 506 sportowców niepełnosprawnych z 44 państw. Rozegrano 64 konkurencje w 5 dyscyplinach: narciarstwie biegowym, biatlonie, narciarstwie alpejskim, curlingu na wózkach i hokeju na slegach. W 28-osobowej polskiej reprezentacji było 7 biegaczy, startujących również w biathlonie oraz 5 zjazdowców z 1 przewodniczką niedowidzącego zawodnika. Polska zdobyła 1 brązowy medal.
- XI Zimowe Igrzyska Paralimpijskie odbyły się w Soczi w 2014 r. Wzięło w nich udział 576 sportowców z 45 państw. Harmonogram zawodów przewidywał rozegranie 72 konkurencji w 5 dyscyplinach sportowych. Po raz pierwszy w historii zimowych igrzysk paraolimpijskich w programie znalazły się zawody snowboardowe (dwie konkurencje snowboard crossu w pozycji stojącej kobiet i mężczyzn). Według klasyfikacji Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego zostały one zaliczone do kategorii narciarstwa alpejskiego. Po raz pierwszy od 1984 r. polscy zawodnicy nie zdobyli żadnego medalu.
- XII Zimowe Igrzyska Paralimpijskie odbyły się w Pjongczang w 2018 r. Wzięło w nich udział 567 sportowców z 49 państw. Rozegrano 83 konkurencje w 6 dyscyplinach sportowych: biathlon, biegi narciarskie, curling na wózkach, hokej na lodzie na siedząco, narciarstwo alpejskie, snowboarding. Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski zezwolił na udział 29 rosyjskich sportowców pod flagą paraolimpijską jako Neutralni Sportowcy Paraolimpijscy. Polskę reprezentowało 8 zawodników. Jedyny medal dla naszego kraju zdobył Igor Sikorski, który zajął trzecie miejsce w slalomie gigancie osób siedzących.
- XIII Zimowe Igrzyska Paralimpijskie odbyły się w Pekinie (4-13 marca 2022 r.). Około 736 zawodników zmierzyło się w sześciu dyscyplinach sportowych (parabiathlon, paracurling, paranarciarstwo klasyczne i alpejskie, parahokej, parasnowboard), w których rozegrano 78 konkurencji (39 męskich, 35 żeńskich i 4 mieszane). W samym mieście rozegrano hokej oraz curling, a zmagania w pozostałych dyscyplinach odbyły się w prowincji Yanqing i Zhangjiakou, oddalonych od centrum Pekinu nawet o ponad 100 km. Hasło zawodów brzmiało Razem dla wspólnej przyszłości. Maskotką był Shuey Rhon Rhon – lampion gotowy na przyjęcie przyjaciół z całego świata na wielką imprezę. Światło bijące z jego serca symbolizuje ciepło, przyjaźń, odwagę i wytrwałość paraolimpijczyków, którzy rozpalają swoją postawą wyobraźnię milionów ludzi na całym świecie. Polskę w Pekinie reprezentowało 11 sportowców z niepełnosprawnością oraz 4 przewodników. Nasi zawodnicy rywalizowali w czterech dyscyplinach: paranarciarstwie biegowym, parabiathlonie, paranarciarstwie alpejskim oraz parasnowboardzie. Dla pięciu z nich był to paraolimpijski debiut. Polacy tym razem nie zdobyli żadnego medalu. Najlepsze osiągnięcia naszych reprezentantów to 5. miejsca Iwety Faron w parabiathlonowym sprincie oraz Witolda Skupienia w paranarciarskim biegu długim techniką klasyczną (oboje KS Obidowiec Obidowa). „Mieliśmy trzy realne szanse medalowe, których niestety nie udało się przekuć na miejsca na podium – ale dwa piąte miejsca to na pewno dobre rezultaty” – podsumował udział polskich paraolimpijczyków w Pekinie prezes PKPar, Łukasz Szeliga.
- XIV Zimowe Igrzyska Paralimpijskie w Mediolanie Cortinie d’Ampezzo odbyły się w dniach 6-15 marca 2026 r. O medale walczyło 665 zawodniczek i zawodników z ok. 50 krajów. Łącznie rozdano 411 medali, które niewiele różnią się od przyznawanych wcześniej olimpijczykom. Na awersie jest pięć kółek oraz „Agitos”, czyli symbol ruchu paralimpijskiego. Na rewersie jest logo igrzysk i nazwa dyscypliny w brajlu, w której medal został zdobyty. Zmagania w 79 konkurencjach odbywały się w sześciu dyscyplinach: curlingu na wózkach, parabiathlonie, parahokeju na lodzie, paranarciarstwie alpejskim, paranarciarstwie biegowym i parasnowboardzie. Maskotką igrzysk był gronostaj Milo, marzyciel który uwielbia opowiadać dowcipy i bawić się w śniegu, a w wolnym czasie wymyśla instrumenty muzyczne. Nic nie jest w stanie zatrzymać jej odpornego charakteru. Pomimo urodzenia się bez łapki, nauczyła się chodzić przy użyciu ogona. Opisuje ją powiedzenie „Przeszkody są trampolinami” (ang. “Obstacles are trampolines”). Jej imię pochodzi od miasta-gospodarza Mediolanu (wł. Milano). Polskę reprezentowało 13 zawodników w czterech sportach (niektórzy w dwóch konkurencjach): w paranarciarstwie biegowym (10), parabiathlonie (6), paranarciarstwie alpejskim (4) i parasnowboardzie (1).
Jak wynika z powyższego zestawienia dotychczasowy udział reprezentacji Polski w Zimowych Igrzyskach Paralimpjskich zakończył się zdobyciem ogółem 47 medali (11 złotych, 7 srebrnych i 29 brązowych). Dorobek medalowy jest co prawda znacznie skromniejszy niż sportowców startujących w letnich igrzyskach paraolimpijskich, ale w porównaniu z reprezentacją zdrowych sportowców wypada i tak imponująco. Jeszcze przed zawodami, podczas ceremonii wręczenia nominacji do reprezentacji Polski na XIV Zimowe Igrzyska Paralimpijskie w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo 2026 Romuald Schmidt, sekretarz generalny PKPar i szef misji paralimpijskiej powiedział: „Bardzo liczymy na to, że nasi zawodnicy zaprezentują to, co w ostatnich sezonach prezentowali na mistrzostwach świata oraz w pucharach świata i Europy. Na pewno jednak zimowe igrzyska paralimpijskie, choć mniej znane niż letnie, stworzą równie interesujące i emocjonujące widowisko”. Każdy kto oglądał zmagania naszych paralimpijczyków pewnie zgodzi się z tymi słowami, że choć nasi sportowcy nie zdobyli medalu, to jednak dostarczyli nam-kibicom niezapomnianych wrażeń, wzruszeń i satysfakcji.
Jesteśmy przekonani, że zarówno wśród sportowców pełnosprawnych i z niepełnosprawnościami, nie liczba medali jest najważniejsza a duch rywalizacji olimpijskiej. Świat jest piękny w tym, że pięknym i wzniosłym jest obraz człowieka w walce sportowej. Zwłaszcza człowieka z niepełnosprawnościami, pokonującego swoje słabości, ból, bariery, których niejednokrotnie nie pokonałby pełnosprawny człowiek. I choć na karty historii trafiają zawsze tylko najlepsi, to jednak wszyscy paralimpijczycy swoim udziałem w igrzyskach, za swoim pośrednictwem, wprowadzają na areny sportowe pozostałych ludzi, w imieniu których uczestniczą w walce, których reprezentują i dla których stają się symbolem walki z przeciwnościami losu. Pamiętajmy o tym dopingując naszych sportowców w przyszłości.
Beata Skolik, Mariusz Migała, Sławomir Jandziś
01 kwietnia 2026
Cortina d’Ampezzo dawniej i dzisiaj, czyli 70-letnia historia sukcesów polskich sportowców w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich
SH 4/2026
XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie zorganizowano w dniach 6-22 lutego 2026 r. w dwóch włoskich miejscowościach Mediolanie oraz Cortina d’Ampezzo. W głosowaniu MKOl kandydatura tych miast uzyskała 47 głosów, wobec 34 głosów oddanych na ofertę Sztokholmu i Åre. Po raz pierwszy w programie zawodów ZIO znalazł się skialpinizm (narciarstwo wysokogórskie). Oprócz trzech wydarzeń związanych z skialpinizmem (sprint oraz sztafeta mieszana) do programu olimpijskiego dodano pięć nowych wydarzeń w czterech dyscyplinach sportowych, które były już w programie. W ten sposób zaplanowano łącznie 116 wydarzeń w ośmiu dyscyplinach sportowych.
Do Mediolanu i Cortiny d’Ampezzo zakwalifikowali się reprezentanci 92 państw. Ze względu na skutki inwazji Rosji na Ukrainę trwającej od 2022 r., zawodnicy Rosji i Białorusi uczestniczyli w zawodach jako indywidualni sportowcy neutralni. Po raz pierwszy w ZIO wystąpili reprezentanci Beninu, Gwinei Bissau i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Medal wręczany podczas ZIO Mediolan Cortina 2026 charakteryzował się nowoczesnym designem, który opiera się na podziale krążka na dwie części o różnych fakturach. Połowa medalu ma ziarnistą, szorstką fakturę, natomiast druga posiada gładką, lustrzaną powierzchnię. Ten kontrast symbolizuje jedność dwóch miast-gospodarzy (Mediolanu i Cortiny d’Ampezzo) oraz współpracę między sportowcem a jego zespołem wspierającym. Powierzchnie obu połówek są lekko nachylone pod kątem, co tworzy wrażenie ruchu i ciągłej zmiany, podkreślając sportową energię. Na awersie znajduje się pięć splecionych kół olimpijskich. Rewers przedstawia oficjalne logo igrzysk Milano Cortina 2026 (emblemat „Futura”) oraz wygrawerowaną nazwę konkretnej dyscypliny i konkurencji, w której medal został zdobyty. Maskotką igrzysk był gronostaj Tina, kreatywna i twardo stąpająca po ziemi. Mieszka w mieście, kocha chodzić na koncerty i występy. Jest pod wrażeniem siły piękna i jego zdolności do transformacji. Opisuje ją zawołanie „Miej wielkie marzenia!” (ang. “Dream big!”). Jej imię pochodzi od miasta-gospodarza Cortiny d’Ampezzo.
W ZIO w Mediolanie Cortina d’Ampezzo 2026 udział wzięło 60 polskich sportowców. Najwięcej wystąpiło w łyżwiarstwie szybkim, biathlonie oraz w biegach narciarskich. Polscy olimpijczycy startowali też w skokach narciarskich, snowboardzie alpejskim, kombinacji norweskiej, łyżwiarstwie figurowym, bobslejach, short track’u, narciarstwie alpejskim, saneczkarstwie oraz skialpinizmie. Łącznie Polacy zdobyli cztery medale, zajmując 21 miejsce w kwalifikacji medalowej.
Do tej pory Polacy stawali na podium zawodów olimpijskich podczas dziesięciu igrzysk, a pierwszy raz stało się to 70 lat temu w 1956 r. O ile jednak podczas pierwszych startów polscy zawodnicy zdobywali 1-2 medale lub wcale, tak od 2002 r. daje się zauważyć zdecydowana poprawa bilansu medalowego. Wystarczy dodać, że na przestrzeni 50 lat (1956-2006) zdobyliśmy 8 medali (1 złoty, 3 srebrne, 4 brązowe), natomiast w ostatnich 16 latach (2010-2026) 19 medali (6 złotych, 7 srebrne, 6 brązowych). Zdobycie trzech medali srebrnych i jednego brązowego przez Polaków podczas ZIO w Mediolanie Cortina d’Ampezzo stało się przyczynkiem do ponownego przypomnienia krótkiej historii sukcesów olimpijskich polskich zawodników w sportach zimowych.
***
Polska reprezentacja w ZIO stratuje nieprzerwanie od samego początku, czyli od I Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Chamonix w 1924 r. Impreza ta odbyła się w ramach „Tygodnia Sportów Zimowych” i w momencie otwarcia nie miała statusu igrzysk olimpijskich. Udział w niej wzięło 293 sportowców, w tym 13 kobiet. Objęła wszystkie zimowe sporty z wyjątkiem saneczkarstwa. Organizatorzy przeprowadzili te zawody na wzór letnich igrzysk olimpijskich, dlatego ścisłe przestrzegali procedur i reguł obowiązujących podczas zawodów, licząc na uzyskanie statusu olimpijskiego. Status ten został przyznany dopiero podczas Kongresu Olimpijskiego w Pradze w 1925 r. Uznano wówczas Tydzień Sportów Zimowych w Chamonix w 1924 r. za pierwsze ZIO. W zawodach tych wystartowała 9-osobowa reprezentacja Polski, w tym jedna kobieta – narciarka Elżbieta Ziętkiewicz. Program zawodów nie przewidywał jednak biegów narciarskich kobiet, dlatego Polka starała się wystartować z mężczyznami. Sędziowie jednak nie wyrazili na to zgody, a pozostali Polacy zajęli odległe miejsca.
Pierwszy medal olimpijski w sportach zimowych polski reprezentant zdobył dopiero po 32 latach startów podczas VII ZIO w Cortina d’Ampezzo w 1956 r. Był nim Franciszek Groń-Gąsienica (1931-2014), zawodnik klubu Wisła-Gwardia Zakopane, który w kombinacji norweskiej wywalczył brązowy medal. Po pierwszej konkurencji (skoki narciarskie) był na 9 miejscu, jednak dzięki bardzo dobremu biegowi (7 czas), zajął ostatecznie 3 miejsce. Polak był pierwszym medalistą olimpijskim w tej konkurencji spoza Skandynawii, a jego sukces wywołał w naszym kraju entuzjazm porównywalny ze zdobyciem złotego medalu w sportach letnich. Dzięki temu Polska zajęła 13. miejsce w klasyfikacji punktowej i 12. w klasyfikacji medalowej.
Na kolejne medale nie musieliśmy długo czekać, gdyż po czterech latach podczas ZIO w Squaw Valley w 1960 r. polscy sportowcy zdobyli ich już dwa. Srebrny medal w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 1500 m wywalczyła Elwira Seroczyńska (1931-2004), zawodniczka Olimpii Elbląg, a brązowy w tym samym biegu panczenistka Helena Pilejczyk (zawodniczka Stali Elbląg, Stali i Sarmaty Warszawa). Na dystansie 1000 m mieliśmy szansę także na złoty medal, jednak E. Seroczyńska – mając najlepsze międzyczasy – upadła na ostatnim wirażu, tracąc szansę na medal.
Po tym dość dobrym początku polskich reprezentantów na arenach sportów zimowych, musieliśmy czekać aż 12 lat na kolejny medal olimpijski. Cierpliwość polskich kibiców została nagrodzona, gdyż był to medal z najcenniejszego kruszcu. XI ZIO w 1972 r. zorganizowano w japońskim Sapporo i to właśnie podczas tych zawodów Wojciech Fortuna, zawodnik Wisły-Gwardia Zakopane, wywalczył pierwszy dla Polski złoty medal olimpijski w sportach zimowych. Był to równocześnie setny medal w historii polskiego ruchu olimpijskiego. Nasz zawodnik już w pierwszej kolejce skokiem na odległość 111 m zapewnił sobie pierwsze miejsce. W drugiej kolejce skoczył 15,5 m bliżej, jednak z przewagą zaledwie 0,1 punktu nad Szwajcarem W. Steinerem, zapewnił sobie zwycięstwo.
Jak pokazuje historia sukcesów polskich sportowców w ZIO, na kolejnych igrzyskach było coraz trudniej wywalczyć medal. I jeśli polskim kibicom nie zabrakło cierpliwości przez 12 lat, gdy czekali na medal W. Fortuny w Sapporo, to oczekując kolejnych medali musieli uzbroić się w jeszcze większą cierpliwość, gdyż czekali przez następnych… 30 lat. Podczas kolejnych siedmiu ZIO (po zmianie kalendarza, zawody odbyły się w 1992 i 1994 r.) polski sportowiec nie doznał zaszczytu wejścia na podium i odebrania krążka olimpijskiego. Czasami trudno im było wywalczyć nawet punktowane miejsce (1-8). Dopiero podczas XIX ZIO w Salt Lake City (2002) Adam Małysz, zawodnik KS Wisła, w skokach narciarskich wywalczył srebrny i brązowy medal. Na normalnej skoczni (K-90) po zsumowaniu dwóch skoków Polak skoczył tyle samo co Szwajcar S. Amman i dalej niż Niemiec S. Hannawald. Sędziowie jednak odjęli naszemu zawodnikowi punkty za zachwianie podczas lądowania i to zadecydowało, że najlepszy polski skoczek stanął na najniższym stopniu podium. W konkursie na dużej skoczni (K-120) A. Małysz zajął drugie miejsce przegrywając ze zwycięzcą na średniej skoczni S. Ammanem.
Od IO w Salt Lake City polscy sportowcy nie wracają do kraju bez medali. Każdego razu dostarczają nam niezapomnianych emocji. Czasem były to emocje na granicy palpitacji serca. W naszej pamięci i sercach zapisało się wiele takich wydarzeń. Chodzi m.in. o niezapominane chwile podczas biegów narciarskich Justyny Kowalczyk, która swój pierwszy medal olimpijski (brązowy) w biegu na 30 km techniką dowolną zdobyła podczas ZIO w Turynie (2006), a złoty w biegu na 30 km techniką klasyczną w Vancouver (2010). Podobne emocje towarzyszyły nam podczas skoków Kamila Stocha w Soczi (2014) i Pjongczang (2018) oraz drużyny w Pjongczang. Nie sposób zapomnieć też bieg łyżwiarski na 1500 m Zbigniewa Bródki podczas zawodów w Soczi. Polak z wynikiem 1:45,006 zajął pierwsze miejsce. Srebrny medal zdobył Holender K. Verweij, który przegrał z Polakiem o 0,003s. Jak podkreślali specjaliści, przyjmując średnią prędkość osiągniętą przez zawodników, Polak wyprzedził Holendra o odległość wynoszącą zaledwie 4,3 cm. Dzięki temu zwycięstwu Z. Bródka został pierwszym polskim mistrzem olimpijskim w łyżwiarstwie szybkim i w pięknym stylu „ugasił olimpijski płomień nadziei rywali”.
Podczas ZIO w Mediolanie Cortina d’Ampezzo najwięcej wrażeń i wzruszeń dostarczył nam młody skoczek narciarski Kacper Tomasiak, który nieoczekiwanie zdobył trzy medale w skokach narciarskich (srebrny na skoczni normalnej, brązowy na skoczni dużej, srebrny w konkursie duetów mężczyzn wraz z Pawłem Wąskiem) oraz Władymir Semirunnij w łyżwiarstwie szybkim (srebrny medal na 10000 m). Oprócz zdobytych medali sukcesem zakończyło się zdobycie 8 m. przez Kamilę Żuk w biathlonowym sprincie, a także zajęcie 6 m. sztafety kobiet w biathlonie, 9 m. sztafety mieszanej w biathlonie, 6 m. Kai Ziomek-Nogal w łyżwiarstwie szybkim na 500 m, 4 m Damiana Żurka w łyżwiarstwie szybkim na 500 m oraz na 1000 m, 8 m. Marka Kanii w biegu na 500 m, 7 m. Maryny Gąsienicy-Daniel w narciarstwie alpejskim w slalomie gigancie, 6 m. Nikoli Domowicz i Dominiki Piwkowskiej w saneczkarstwie w dwójce kobiet oraz 8 m. drużynowo, 7 m. Aleksandry Król-Walas w snowboardzie w slalomie równoległym, 8 m. Elizy Ruckiej-Michałek w biegu masowym stylem klasycznym na 50 km, 10 m. Anny Twardosz w skokach narciarskich na skoczni normalnej. Należy wspomnieć też 12 m. Dominika Burego w biegu masowym na 50 km mężczyzn, gdyż jest to najlepszy wynik polskiego zawodnika na tym dystansie w historii startów olimpijskich.
Przyjrzyjmy się więc sukcesom polskich sportowców w latach 2006-2026. Po ZIO w Salt Lake City (2002), w panteonie medalistów olimpijskich znaleźli się:
- Justyna Kowalczyk: Turyn 2006 (brązowy medal w biegu na 30 km techniką dowolną); Vancouver 2010 (złoty w biegu na 30 km techniką dowolną, srebrny sprint techniką klasyczną, brązowy w biegu łączonym na 15 km); Soczi 2014 (złoty w biegu na 10 km techniką klasyczną);
- Tomasz Sikora: Turyn 2006 (srebrny w biathlonowym biegu masowym na 15 km);
- Adam Małysz: Vancouver 2010 (srebrny na skoczni normalnej, srebrny na skoczni dużej);
- Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak Luiza Złotkowska: Vancouver 2010 (brązowy w łyżwiarskim biegu drużynowym);
- Kamil Stoch: Soczi 2014 (złoty na skoczni normalnej, złoty na skoczni dużej); Pjongczang 2018 (złoty na skoczni dużej, brązowy w konkursie drużynowym);
- Zbigniew Bródka: Soczi 2014 (złoty w biegu łyżwiarskim na 1500 m), brązowy w biegu drużynowym);
- Konrad Niedźwiedzki, Jan Szymański, Zbigniew Bródka: Soczi 2014 (brązowy w biegu drużynowym);
- Natalia Czerwonka, Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak, Luiza Złotkowska: Soczi 2014 (srebrny w łyżwiarskim biegu drużynowym);
- Maciej Kot, Stefan Hula, Dawid Kubacki, Kamil Stoch: Pjongczang 2018 (brązowy w konkursie drużynowym na dużej skoczni);
- Dawid Kubacki: Pekin 2022 (brązowy na skoczni normalnej);
- Kacper Tomasiak: Mediolan Cortina d’Ampezzo 2026 (srebrny na skoczni normalnej i brązowy na skoczni dużej, srebrny w konkursie duetów mężczyzn wraz z Pawłem Wąskiem);
- Paweł Wąsek: srebrny w konkursie duetów mężczyzn wraz z Kacprem Tomasiakiem;
- Władymir Semirunnij (srebrny w łyżwiarstwie szybkim na 10000 m).
Dorobek 26 medali (7 złotych, 9 srebrnych, 10 brązowych) polskich sportowców zdobytych na przestrzeni 102 lat (1924-2026) podczas dwudziestu pięciu zimowych igrzysk olimpijskich nie jest może imponujący, ale jest to niewątpliwie sukces, z którego wszyscy powinniśmy być dumni. Oczywiście, jeśli porównamy go z liczbą medali zdobytych w Mediolanie Cortina d’Ampetzzo np. przez Norwegów (41 medali) lub naszych zachodnich czy południowych sąsiadów (Niemcy 26, Holandia 20, Włochy 30, Austria 18) to oczywiście dorobek ten wygląda bardzo skromnie. Jednak powinniśmy przy tym pamiętać w jakich warunkach i okolicznościach przychodzi często trenować polskim sportowcom. Ciągły brak środków finansowych, brak bazy treningowej, zaplecza technicznego, odpowiedniego systemu szkolenia młodzieży, wreszcie małe zaangażowanie społeczeństwa w krzewieniu kultury fizycznej, to tylko niektóre przyczyny takiego stanu. Oczywiście można też powiedzieć, że po 30 latach zastoju, od 2002 r. polscy sportowcy nie wracają bez medalu. Z drugiej strony, jak dotąd omijały nas afery dopingowe, dyskwalifikacje federacji sportowych, a nawet zakaz startu całej reprezentacji olimpijskiej, itp.
Wydaje się, że bez znacznego zwiększenia środków finansowych skierowanych głównie na sport masowy i budowę obiektów dla szerokiej rzeszy ludzi, nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Trudno też zgodzić się z argumentami, że musimy zacząć od budowania obiektów sportowych, na których będziemy mogli organizować „wielkie” zawody sportowe. Budowa jednej nowoczesnej skoczni, toru łyżwiarskiego, saneczkowego czy bobslejowego nie przyciągnie do sportu dzieci i młodzieży, a tym bardziej nie podniesie poziomu ich sprawności fizycznej. Poprawi się jedynie samopoczucie kibiców i… polityków, a lekcje wychowania fizycznego nadal będą prowadzone w wielu miejscach na szkolnych korytarzach lub w klasach szkolnych. Polski sport należy budować od podstaw. Od krzewienia kultury fizycznej wśród jak największej liczby dzieci i młodzieży, zwiększenia nakładów na sport szkolny i masowy, budowy podstawowych obiektów sportowych w każdej gminie. I przede wszystkim powinniśmy zacząć od „budowy” na nowo świadomości społecznej – od promocji i zachęcenia do jego udziału, o każdej porze dnia, jak największej liczby ludzi, a zwłaszcza dzieci. Bezwzględnie jednych z pierwszych działań powinno być uchwalenie przez Sejm RP (a raczej przywrócenie do życia) osobnej ustawy o kulturze fizycznej, aby objąć regulacjami wszystkie formy aktywności ruchowej człowieka – nie tylko sport zawodowy, ale przede wszystkim nadać odpowiednią rangę działaniom służącym zdrowiu publicznemu i jakości życia społeczeństwa. Dopiero wówczas możemy myśleć o sporcie wyczynowym, a w przyszłości liczyć na wielkie sukcesy i kolejne medale zdobyte przez polskich sportowców na igrzyskach olimpijskich. Zanim więc zaczniemy krytykować naszych olimpijczyków, stańmy sami na stoku, lodzie czy trasie narciarskiej i spróbujmy wykrzesać trochę sił, aby sprawdzić jak trudną dziedziną życia jest sport w polskich realiach.
Mariusz Migała, Beata Skolik
01 marca 2026
Profesor Andrzej Zembaty (1935-2022) – wizjoner, współtwórca polskiej fizjoterapii (cz. 3)
SH 3/2026
Głównym kierunkiem naukowym Profesora Zembatego była diagnostyka w zakresie fizjoterapii, systematyka rehabilitacji, fizjoterapii, kinezyterapii oraz rehabilitacja integracyjna niepełnosprawnych. Jest autorem i współautorem ponad 90 publikacji, w tym 24 monografii a także 3 ekspertyz napisanych na zamówienie International Credantialing Associates z USA. Prowadził wykłady w Pradze, Sofii oraz w Pekinie (Beijing Institute of Physical Education), gdzie wygłosił cykl wykładów na temat rehabilitacji medycznej Polsce i w Europie. Wystąpienia cieszyły się zawsze dużym zainteresowaniem społeczności akademickiej. Ponadto wypromował pięciu doktorów, był recenzentem dwóch prac habilitacyjnych, w USA wykonywał także ekspertyzy z zakresu fizjoterapii.
Interesując się od lat historią, dużą uwagę przywiązywał także do znaczenia nauk humanistycznych w medycynie. Podkreślał znaczenie tradycji i dziedzictwa zawodowego, przedstawiając na jego tle także rozwój fizjoterapii. Zaznaczał przy tym, że specyfiką polskiego modelu rehabilitacji leczniczej jest akceptowanie w procesie usprawniania dominującej roli kinezyterapii. Wskazywał, że fizjoterapia jest miejscem styku kultury fizycznej i medycyny, że swoje naukowe podstawy opiera na nierozerwalnych związkach z kulturą fizyczną. Wreszcie, że dzięki znaczącym osiągnięciom weszła ona na trwałe do wielu specjalności medycznych, stając się tym samym główną składową polskiej rehabilitacji leczniczej. Zachęcając nas, młodszych kolegów po fachu do badań w zakresie historii fizjoterapii, sam stanowił interesujący fragment historii polskiej fizjoterapii jako jeden z jej pionierów.
Zasługi profesora A. Zembatego zostały docenione przez Radę Główną Szkolnictwa Wyższego, która w 1997 r. wybrała go w skład Sekcji Uczelni Wychowania Fizycznego. Był też członkiem-założycielem Polskiego Towarzystwa Walki z Kalectwem (1960), w którym pełnił funkcję członka zarządu Sekcji Fizjoterapii (1984), członkiem Komitetu Założycielskiego (1986), a następnie przez dwie kadencje (lata 1987-1993) wiceprezesem Zarządu Głównego ds. naukowych Polskiego Towarzystwa Fizjoterapii (1987). W 1987 r., kiedy powołano czasopismo naukowe „Postępy Rehabilitacji”, w Komitecie Redakcyjnym pełnił funkcję zastępcy przewodniczącego.
Profesor był wielokrotnie odznaczany i wyróżniany, m.in. Złotym Krzyżem Zasługi, Srebrną Odznaką Zasłużony Działacz Kultury Fizycznej, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Jednym z odznaczeń, które szczególnie cenił był Medal „Za Zasługi dla Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie”, który otrzymał decyzją Senatu AWF Warszawa w dniu 14 lipca 2014 r. z numerem 7. Profesor traktował to odznaczenie jako wyraz szczególnych zasług dla działalności i rozwoju Uczelni, w której pracował 26 lat.
Po przejściu na emeryturę w 2000 r. wyjechał do USA. Zamieszkał w miejscowości Arlington Heights na północno-zachodnich przedmieściach Chicago (Illinois), gdzie realizował swoje zainteresowania i hobby, tj. turystykę, wędkarstwo, zgłębiał historię drugiej wojny światowej i biografie sławnych ludzi, a jako absolwent AWF nadal prowadził aktywny tryb życia. Szczególnie oddał się turystyce rowerowej i fotografii, dokumentując piękno przyrody USA, Kanady, Wenezueli i Wysp Karaibskich. Wraz z żoną, także fizjoterapeutką, zwiedził 47 stanów Ameryki Północnej, a w tym 18 Parków Narodowych.
Przebywając na emeryturze, przy pomocy współautorów, opracował dla studentów fizjoterapii dwutomowy podręcznik pt. Kinezyterapia (t.1 Kraków 2002, t.2 Kraków 2003), w którym przedstawił założenia kliniczne i metodyczne leczenia ruchem. Jak sam twierdził, publikacja ta stanowiła podsumowanie jego doświadczeń, przemyśleń i wiedzy w tym zakresie. Miał dużą satysfakcję, że nawet po latach wielu studentów nadal korzysta z jego podręczników. Jednocześnie, gdy dowiedział się, że średnio w Polsce kształci się ok. 20 tys. osób rocznie, martwił się o jakość kształcenia tak dużej liczby studentów. Pytał w rozmowie, czy w takiej sytuacji studenci mają bezpośredni kontakt z pacjentami oraz czy po ukończeniu studiów znajdą pracę w kraju.
Dokonując analizy działalności naukowej, dydaktycznej i organizacyjnej Profesora Andrzeja Zembatego należy stwierdzić, że w pracy zawodowej był wielkim wizjonerem. Współtworząc samodzielny Wydział Rehabilitacji w 1984 r. oraz opracowując standardy nauczania w zakresie teorii i praktyki magistrów rehabilitacji ruchowej, musiał już wówczas myśleć o dużo większej samodzielności zawodu fizjoterapeuty. Zamierzenia te udało się zrealizować dopiero w 2015 r. po uchwaleniu Ustawy o zawodzie fizjoterapeuty. Wtedy to przywrócono jednolite studia magisterskie i wpisano zawód fizjoterapeuty do grupy zawodów medycznych, a fizjoterapeutom nadano dużo większe kompetencje zawodowe. Będąc autorem podstawowych podręczników dla fizjoterapeutów wniósł niezaprzeczalny wkład w rozwój polskiej fizjoterapii.
Profesor Andrzej Zembaty był niekwestionowanym autorytetem w środowisku fizjoterapeutów. Nawet gdy odpoczywał już na emeryturze zwracano się do Profesora o opinię w istotnej dla fizjoterapii sprawie, licząc się zawsze z Jego zdaniem. Dowodem, że był ważną postacią w środowisku zawodowym, było nadanie Profesorowi w 2017 r. przez Krajową Radę Fizjoterapeutów Prawa Wykonywania Zawodu Fizjoterapeuty z numerem pierwszym (uchwała nr 45/I KRF). Z pełną odpowiedzialnością należy zaliczyć Profesora do panteonu współtwórców fizjoterapii w Polsce.
Profesor zmarł w dniu 13 grudnia 2022 r. w wieku 87 lat. Urna z prochami została złożona w kolumbarium na cmentarzu komunalnym w Krośnie nad Wisłokiem. Na zawsze pozostanie w naszej pamięci.
Sławomir Jandziś, Beata Skolik, Mariusz Migała
Zobacz pełny tekst wspomnieniowy: Jandziś S., Skolik B., Migała M.: Profesor Andrzej Zembaty (1935-2022) – wizjoner, twórca polskiej fizjoterapii (), „Ortopedia-Traumatologia-Rehabilitacja” 2023; 25 (4): 207-218. DOI: 10.5604/01.3001.0053.9347
02 lutego 2026
Profesor Andrzej Zembaty (1935-2022) – wizjoner, współtwórca polskiej fizjoterapii (cz.2)
SH 2/2026
Działalność dydaktyczną A. Zembaty rozpoczął w 1964 r. jako nauczyciel zawodu w Państwowej Szkole Medycznej Techników Fizjoterapii w Konstancinie. Była to jedna z najbardziej znanych w Polsce szkół kształcących techników fizjoterapii uruchomiona we wrześniu 1963 r. Inicjatorem jej powstania był prof. M. Weiss. Szkoła swoją renomę zawdzięczała współpracy ze Stołecznym Centrum Rehabilitacji. Unikalna baza centrum, jak i pracująca tam kadra specjalistów – nauczycieli o najwyższych kwalifikacjach, były czynnikami wspierającymi działalność dydaktyczną i wychowawczą szkoły.
Doświadczenia jakie A. Zembaty zebrał w szkole medycznej sprawiły, że odegrał on również istotną rolę w kształceniu techników fizjoterapii w Polsce. Wraz z zespołem nauczycieli Państwowej Szkoły Medycznej Techników Fizjoterapii w Konstancinie uczestniczył w opracowaniu jednolitych programów nauczania na kierunku technik fizjoterapii. Zostały one wprowadzony przez Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej oraz Ministerstwo Oświaty i Szkolnictwa Wyższego w dniu 18 czerwca 1971 r. i obowiązywały we wszystkich szkołach medycznych w Polsce kształcących fizjoterapeutów. Jednolity program nauczania zawierał wykłady i ćwiczenia zestawione w bloki przedmiotów: anatomia, fizjologia i fizjopatologia (360 godzin), kinezyterapia i masaż leczniczy (468 godzin), fizykoterapia (378 godzin), pomoc doraźna (51 godzin), podstawy psychologii, pedagogiki i organizowania pracy (58 godzin), organizacja ochrony zdrowia oraz higieny i bezpieczeństwa pracy (68 godzin). Program uzupełniała ośmiotygodniowa praktyka zawodowa prowadzona w jednostkach służby zdrowia.
Dużą pomocą w kształceniu techników fizjoterapii w naszym kraju było opracowanie przez A Zembatego i M. Weissa podręcznika pt. Fizjoterapia dla medycznych studiów zawodowych – wydział fizjoterapii, którego pierwsze wydanie ukazało się w 1983 r. Podręcznik został zatwierdzony przez Departament Szkolnictwa i Nauki MZiOS pismem NS-51P/9 (M)82 z dnia 21 września 1982 r. jako podręcznik obowiązujący dla słuchaczy wydziałów fizjoterapii medycznych studiów zawodowych w Polsce. Był on przez wiele lat używany także przez studentów AWF kierunku rehabilitacji ruchowej oraz jako uzupełnienie wiedzy zawodowej dla pracujących już fizjoterapeutów. Podręcznik ukazał się już po śmierci współredaktora prof. M. Weissa, który „miał się włączyć w końcowej fazie, oszlifować i nadać ostateczny kształt podręcznikowi”. Stał się więc swoistego rodzaju hołdem złożonym Profesorowi przez dr. A. Zembatego i pozostałych współautorów.
Profesor A. Zembaty przez większość swojego życia naukowego związany był z macierzystą uczelnią, warszawską AWF. W 1971 r. na wniosek prof. M. Weissa został zatrudniony na stanowisku starszego asystenta w Zakładzie Rehabilitacji. W dniu 29 września 1973 r., na podstawie pracy zatytułowanej Dynamiczne i morfologiczne możliwości kikuta w procesie sterowania protezą, decyzją Rady Wydziału AWF w Warszawie, uzyskał stopień doktora nauk o kulturze fizycznej. Promotorem rozprawy był prof. dr hab. n. med. Marian Weiss. Niemal w tym samym czasie, w którym odbyła się obrona pracy doktorskiej, A. Zembaty uzyskał tytuł specjalisty II stopnia z rehabilitacji narządu ruchu i neurologii. Po latach badań naukowych, w dniu 20 lutego 1990 r., na podstawie oceny dorobku naukowego oraz pracy pt. Pomiary zakresów ruchów w stawach człowieka, otrzymał w Wydziale Wychowania Fizycznego AWF w Krakowie stopień doktora habilitowanego nauk o kulturze fizycznej w zakresie rehabilitacji. Niemal od razu został mianowany docentem doktorem habilitowanym w Zakładzie Kinezyterapii Wydziału Rehabilitacji Ruchowej warszawskiej AWF. Od dnia 1 listopada 1990 r. piastował stanowisko profesora nadzwyczajnego w Wydziale Rehabilitacji Ruchowej. Ukoronowaniem kariery naukowej było przyznanie przez Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego w dniu 18 czerwca 1996 r. tytułu naukowego profesora nauk o kulturze fizycznej.
Doktor A. Zembaty w warszawskiej uczelni pełnił wiele ważnych funkcji. W 1979 r. został kierownikiem Zakładu Rehabilitacji Ruchowej, w 1980 r. kierownikiem pracowni badań dynamometrycznych, w 1982 r. pełnomocnikiem Rektora ds. powołania Wydziału Rehabilitacji, w 1983 r. zastępcą dyrektora Instytutu Nauk Biologicznych, w latach 1984-1987 był prodziekanem ds. studenckich i organizacyjnych w nowo powołanym Wydziale Rehabilitacji, w latach 1987-1990 prodziekanem ds. dydaktyki. Z jego inicjatywy powstała także międzyinstytucjonalna pracownia oceny chodu, z którą współpracował: Zakład Rehabilitacji Ruchowej, Zakład Biomechaniki Instytutu Nauk Biologicznych Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie i Pracownia Diagnostyki Chodu Stołecznego Centrum Rehabilitacji Schorzeń Narządu Ruchu w Konstancinie. Pracując w warszawskiej AWF przyczynił się m.in. do utworzenia na kierunku wychowania fizycznego początkowo odrębnej 2-letniej specjalizacji z zakresu gimnastyki leczniczej, a następnie odrębnego, autonomicznego kierunku kształcenia specjalistów z dziedziny rehabilitacji ruchowej na poziomie akademickim, a także do powołania pierwszego w Polsce i w Europie Wydziału Rehabilitacji (1984). Ostatnim miejscem działalności zawodowo-dydaktycznej przed przejściem na emeryturę (1999) była AWF w Katowicach, gdzie od 1994 r. jako profesor nadzwyczajny kierował Zakładem Kinezyterapii.
Zapytany w 2012 r. co uważa za swoje największe osiągnięcie dydaktyczne odpowiedział, że jest to zmiana programów nauczania studentów kierunku fizjoterapia w warszawskiej AWF. Dotyczyło to zwiększenia liczby godzin obligatoryjnych z 280 (był to system specjalizacji na III i IV roku studiów) do 1350 w ciągu 4 lat. Studenci od I roku mieli w związku z tym praktyczne zajęcia z kinezyterapii różnych schorzeń w wybranych grupach chorobowych, w 7 oddziałach klinik i szpitali w Warszawie i Konstancinie. Na IV roku studiów w ramach przedmiotu rehabilitacja ruchowa, pracowali pod kontrolą doświadczonych fizjoterapeutów, którzy byli pracownikami etatowymi wspomnianych placówek, a w AWF pracowali na pół etatu lub na umowę-zlecenie. Nowy system nauczania zaczął działać od roku akademickiego 1978/1979. Zmiany te pozwoliły na powołanie pierwszego w Polsce Wydziału Rehabilitacji. Za warszawskim AWF poszły pozostałe uczelnie w kraju (Kraków, Wrocław, Katowice, Poznań). Swój udział i zaangażowanie w tych zmianach Profesor ocenił na 85%. Bez wątpienia pomysł ten wymagał dużej wyobraźni, wizji i konsekwencji, które niewątpliwie Profesor posiadał. Projekt utworzenia nowego wydziału kształcącego magistrów rehabilitacji ruchowej był obarczony dużym ryzykiem, ponieważ był bardzo ambitny i nowatorski w skali co najmniej europejskiej. Drugim osiągnięciem uważanym przez Profesora za sukces zawodowy był poziom kształcenia w warszawskiej AWF. Docenił to, gdy wyemigrował do USA i obserwował jak absolwenci uczelni na emigracji zarobkowej radzą sobie jako fizjoterapeuci. Interesował się żywo osiągnięciami zawodowymi polskich fizjoterapeutów w USA. Był dumny i spełniony jako nauczyciel, że wielu z nich pracowało na stanowiskach kierowników działów fizjoterapii w szpitalach i klinikach, a niektórzy otworzyli prywatne kliniki fizjoterapii. W rozmowie powiedział, że „nie jest sztuką kształcić ludzi bez zwracania uwagi na to co i jak będą robić po studiach” i wydaje się, że maksymie tej był wierny przez wszystkie lata pracy dydaktycznej.
c. d. n.
Sławomir Jandziś, Beata Skolik, Mariusz Migała
01 stycznia 2026
Profesor Andrzej Zembaty (1935-2022) – wizjoner, współtwórca polskiej fizjoterapii (cz. 1)
SH 1/2026
Po drugiej wojnie światowej intensywnie rozwijająca się w Polsce ortopedia jako pierwsza specjalność medyczna wprowadziła do leczenia elementy rehabilitacji leczniczej. Już w styczniu 1946 r. podczas konferencji Polskiego Towarzystwa Ortopedycznego i Traumatologicznego z udziałem Ministra Zdrowia przyjęto zasadę organizacji wojewódzkich ośrodków ortopedycznych. Miały one zajmować się całokształtem zagadnień związanych z leczeniem schorzeń narządu ruchu i ich następstwami oraz opieką nad kalekami. Jądrem ośrodka była klinika lub oddział ortopedii, związane z pododdziałem rehabilitacji, warsztatami ortopedycznymi czy sanatoriami rehabilitacyjnymi. Pierwszy w Polsce Oddział Usprawniania Leczniczego (Oddział Rehabilitacji) zorganizował w 1948 r. prof. Wiktor Dega (1896–1995) przy Klinice Ortopedycznej Uniwersytetu Poznańskiego. Kierowała nim dr Janina Sikorska-Tomaszewska (1911–1998). Ważność usprawniania leczniczego w chorobach narządów ruchu doskonale rozumiał również prof. Adam Gruca (1893–1993). Dlatego w 1949 r. oddelegował swojego asystenta dra Mariana Weissa (1921–1981) do pracy w Szpitalu Chirurgii Kostnej w Konstancinie, w celu przekształcenia go w ośrodek rehabilitacji. W 1951 r. dr M. Weiss został dyrektorem Szpitala. Po kilku latach przekształcił 100-łóżkowy oddział ortopedii w nowoczesny, jeden z największych w kraju ośrodek kompleksowej rehabilitacji, funkcjonujący w oparciu o zasady polskiej szkoły rehabilitacji. Powyższe przykłady jednoznacznie wskazują, że w pierwszych latach powojennych rehabilitacja w Polsce wyrosła z ortopedii, stając się samodzielną dyscypliną medyczną.
Profesor W. Dega, twórca rehabilitacji w Polsce twierdził, że do realizacji założeń polskiej szkoły rehabilitacji (wczesność, powszechność, kompleksowość i ciągłość) niezbędna jest praca w zespole rehabilitacyjnym. Założenia te wzorowo zrealizował w Stołecznym Centrum Rehabilitacji (STOCER) prof. M. Weiss angażując do pracy wielu wybitnych lekarzy. Wśród nich znaleźli się późniejsi profesorowie i doktorzy m.in. prof. J. Kiwerski, prof. J. Haftek, doc. J. Wirski, dr M. Krasuski, dr M. Kowalski, dr. W. Górski. Nowoczesne centrum kompleksowej rehabilitacji nie mogło funkcjonować bez zespołu wykształconych fizjoterapeutów, nazywanych początkowo instruktorami gimnastyki leczniczej, magistrami wychowania fizycznego pracującymi w rehabilitacji, magistrami rehabilitacji ruchowej, wreszcie magistrami fizjoterapii. Wielką zasługą prof. M. Weissa było zebranie w STOCER najlepszego i najbardziej kreatywnego zespołu fizjoterapeutów w Polsce. To oni wprowadzili do rehabilitacji metody stosowane wcześniej w kulturze fizycznej, opracowali innowacyjne metody kinezyterapii, rozwijali sport osób niepełnosprawnych, kształcili swoich następców. Do grona tego należeli m.in. mgr Janina Lachowa, dr Stanisław Majoch, dr Jerzy Kostewicz, dr Jerzy Beck, dr Wiesław Kubiś, mgr Wojciech Chydziński. Wyróżniającą postacią w tym zespole był prof. Andrzej Zembaty (1935–2022).
Andrzej Zembaty urodził się 21 kwietnia 1935 r. w Jaśle w rodzinie inteligenckiej. Matka była nauczycielką, ojciec ukończył wydział prawa UJ i pracował jako sędzia w Jaśle, a następnie w Sanoku, dokąd rodzina przeniosła się w 1953 r. Po zdaniu matury w tamtejszym liceum, w 1954 r. rozpoczął studia w Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. W dniu 30 sierpnia 1958 r. obronił pracę magisterską na temat Rozwój pływania sportowego w Polsce na tle wyników światowych w latach 1945-1956 i podjął pierwszą pracę zawodową jako nauczyciel wychowania fizycznego.
Już w trakcie studiów zainteresował się rodzącą się w tym czasie rehabilitacją leczniczą. Pragnąc dalszego rozwoju zawodowego i naukowego w 1960 r. ukończył specjalizację z gimnastyki leczniczej i rozpoczął pracę w Szpitalu Chirurgii Kostnej w podwarszawskim Konstancinie. Kierujący ośrodkiem prof. M. Weiss miał duży szacunek dla fizjoterapeutów, wspierał ich kariery zawodowe, nieustannie inspirował do badań naukowych. Profesor Weiss wspierał także pracę naukową zatrudnionych w STOCER fizjoterapeutów, ponieważ uważał, że rozwój rehabilitacji w kraju jest możliwy jedynie dzięki stworzeniu podstaw naukowych tej dziedziny.
Współpraca z prof. M. Weissem ukształtowała poglądy świeżo upieczonego fizjoterapeuty, który podobnie jak szef był wierny czterem podstawowym zasadom polskiej szkoły rehabilitacji: wczesności, kompleksowości, powszechności i ciągłości. Widząc z jaką pasją mgr A. Zembaty podchodził do pracy, w 1966 r. prof. Weiss powierzył mu stanowisko kierownika metodycznego Działu Kinezyterapii, a następnie kierownictwo oddziału amputacji kończynowych z poleceniem opracowania metod fizjoterapii pacjentów po amputacjach kończyn dolnych. W latach 70. XX w. A. Zembaty kierował badaniami biomechanicznymi i fizjologicznymi uwarunkowań leczenia i korekcji skolioz w ramach ogólnopolskiego projektu profilaktyki i korektywy wad postawy zdiagnozowanych u tak licznej populacji polskich dzieci. Od 1967 r. A. Zembaty współpracował także z oddziałem rehabilitacji neurologicznej w „Królewskiej Górze” w Konstancinie, gdzie zajmował się problemami zastosowania różnych metod fizjoterapii w leczeniu pacjentów, cierpiących na postępujące zaniki mięśniowe i udary mózgu. Opiekę naukową nad tym sanatorium sprawowała wówczas prof. Irena Hausmanowa-Petrusewicz (1917–2015), wybitna neurolog, specjalistka chorób nerwowo-mięśniowych.
c.d. n
Sławomir Jandziś, Beata Skolik, Mariusz Migała