Szkice Historyczne PTF 2022 t.3

SZKICE HISTORYCZNE 

pod red. Mariusza Migały, Beaty Skolik i Sławomira Jandzisia

®Copyright 2019 by Sekcja Historyczna Polskiego Towarzystwa Fizjoterapii

ROK 2022

Tom III

 

01 maja 2022

Rozwój standardu polskiej rehabilitacji w II RP (1918-1939) Cz.1

(5/2022) 

Standard polskiej rehabilitacji zaczął kształtować się w 1918 r. Po odzyskaniu niepodległości, pomimo wielu braków organizacyjnych, ekonomicznych i trudności legislacyjnych, w kraju znalazły się osoby zdolne zrealizować projekt zorganizowania od podstaw administracji państwowej, armii, stworzyć podstawy prawne funkcjonowania życia społecznego i gospodarki, opracować i wprowadzić w życie system podatkowy, system edukacyjny, wspierać kulturę itp. Wreszcie wprowadzić w życie system medycyny publicznej, a także prawo o obowiązkowym ubezpieczeniu na wypadek choroby, a zatem wziąć na siebie zobowiązanie do utrzymania zdrowia swoich obywateli.

Istotnymi czynnikami składowymi w okresie kształtowania się standardu rehabilitacji w latach 1918-1939 stało się przede wszystkim dziedzictwo zaborów oraz działania zbrojne I wojny światowej i jej skutki zdrowotne dla społeczeństwa.

Lata międzywojenne stały się bardzo ważnym okresem w ewolucji rehabilitacji w Polsce. Organizatorzy polskiego systemu rehabilitacji w II RP dobrze wiedzieli, jak go zorganizować. Mieli własne doświadczenie zawodowe, zdobyte w systemie lecznictwa i rehabilitacji w państwach zaborczych, które mogli w 1918 r. od razu zastosować w praktyce. Wychowali szerokie grono następców, którym przekazali swoje poglądy dotyczące właściwych wzorców organizacji powszechnego systemu lecznictwa i rehabilitacji w danym kraju, który powinien być obficie finansowany ze środków państwowych.

Polscy naukowcy byli pionierami wielu ciekawych metod i zabiegów fizjoterapeutycznych. Ponadto polskie ustawodawstwo medyczne w II RP w teorii nawiązywało do tych wzorców, jednak w praktyce dostęp do profesjonalnej opieki medycznej i rehabilitacji znacząco odbiegał od potrzeb społecznych.

Standard polskiej rehabilitacji w II RP tworzono głównie w ośrodkach naukowych promujących leczenie ruchem, które rozwijały się w oparciu o wydziały medyczne uniwersytetu w Poznaniu, Warszawie, Krakowie i Lwowie. Ograniczone dokonania związane z kształtowaniem się polskiego standardu rehabilitacji w II RP można zauważyć jedynie w ośrodku związanym z Uniwersytetem Stefana Batorego w Wilnie. Nie utworzono w nim ani katedry teorii wychowania fizycznego, ani Studium WF, a jedynie od 1930 r. w uczelni tej wprowadzono do programu zajęć wszystkich wydziałów wykłady z teorii wychowania fizycznego. Poza tym tworzenie podstaw rehabilitacji zauważalne było również poza ośrodkami naukowymi.

Dla utworzenia standardu rehabilitacji istotne było kilka dyscyplin wiedzy i praktyki. Chodziło przede wszystkim o: gimnastykę i szeroko pojęte wychowanie fizyczne w systemie szkolnictwa powszechnego, przysposobienie wojskowe i szeroko pojęte działania na rzecz zdrowia poborowych, lecznictwo uzdrowiskowe, opiekę nad inwalidami i osobami chorymi przewlekle, kalekami.

W zakresie gimnastyki i wychowania fizycznego nastąpił wzrost liczby wykształconych instruktorów i nauczycieli wychowania fizycznego. W polskich szkołach ugruntował się system gimnastyki Linga, oparty na racjonalnym wychowaniu, zapewniający wszechstronny rozwój młodego człowieka. Wzrosło też zainteresowanie kulturą fizyczną wśród lekarzy klinicystów, a gimnastykę leczniczą, kojarzoną początkowo ze szkołą, zaczęto wykorzystywać w wielu specjalnościach medycznych.

W celu podniesienia zdrowia poborowych i rozwoju przysposobienia wojskowego stworzono system wychowania młodzieży zapewniający utrzymanie na wysokim poziomie sprawność fizyczną, obejmujący cały okres młodości (okres nauki i czas po jej zakończeniu). Natomiast dla młodzieży pracującej, pozbawionej możliwości systematycznych ćwiczeń organizowano obozy przysposobienia wojskowego.

Największy wpływ na rozwój rehabilitacji w okresie międzywojennym miało połączenie dwóch koncepcji: rozwoju wychowania fizycznego i kultury fizycznej, ujmujących aktywność fizyczną człowieka w wymiarze funkcji zdrowotnej oraz rozwoju fizjoterapii, wykorzystującej naturalne i sztuczne czynniki do utrzymania zdrowia człowieka, lub przywrócenia mu zdrowia. Rozwój wychowania fizycznego i kultury fizycznej w takim wymiarze miał nie tylko bezpośredni wpływ na rozwój rehabilitacji, ale wydaje się wręcz, że jej rozwój nie byłby możliwy, gdyby wcześniej nie stworzono podstaw do rozwoju higieny szkolnej, wychowania fizycznego, sportu i szeroko rozumianej kultury fizycznej.

Podobna sytuacja dotyczyła fizjoterapii, której naturalne środki (woda, powietrze, światło) oraz sztuczne (elektroterapia, naświetlanie lampą kwarcową), były stosowane nie tylko w celach leczniczych, ale również profilaktycznych i usprawniających w kulturze fizycznej i sporcie. Zacieśniły się w ten sposób w czasach II RP ścisłe związki gimnastyki leczniczej, masażu, hydroterapii, klimatoterapii i innych rodzajów terapii z medycyną i kulturą fizyczną, a także związki nowo tworzonej rehabilitacji z innymi specjalnościami medycznymi, tj. ortopedią, reumatologią, chirurgią, interną i medycyną sportu, które stosowały ruch i czynniki fizykalne, jako element terapii.

Niezwykle ważnym elementem standardu polskiej rehabilitacji był także rozwój fizjoterapii balneologicznej. Choć w okresie tym Polska borykała się z wieloma problemami, także ekonomicznymi, a dział ten, jak mało który, wymagał dużych nakładów finansowych, udało się stworzyć trwałe podstawy prawne dla tego typu lecznictwa. Dzięki temu nastąpił również rozwój fizjoterapii, która zaczęła być z powodzeniem stosowana w balneoterapii i rehabilitacji w II RP. Związek balneoterapii i fizjoterapii w tym okresie stał się trwały i solidny, gdyż fizjoterapia najlepiej rozwijała się właśnie w uzdrowiskach, mając doskonałe warunki do praktycznego zastosowania i oceny swojej skuteczności. Wszystkie wiodące zdrojowiska, oprócz typowych łazienek i urządzeń do kąpieli mineralnych lub borowinowych, wyposażone były w nowoczesne aparaty do fizykoterapii, urządzenia do mechanoterapii Zandera, sale do gimnastyki szwedzkiej i inne. To właśnie zakłady hydroterapii i zdrojowiska, w których w sezonie letnim praktykowali lekarze i instruktorzy gimnastyki, były miejscem prowadzania doświadczeń i potwierdzania skuteczności zabiegów fizjoterapeutycznych w znaczeniu klinicznym. Stworzone wówczas podstawy prawne dotyczące lecznictwa uzdrowiskowego obowiązywały jeszcze długo po zakończeniu drugiej wojny światowej.

Wpływ na rozwój standardu rehabilitacji miała także medycyna sportowa oraz rozwijający się w okresie międzywojennym sport kobiet i jego specyfika, a zwłaszcza rodzaje urazów. Medycyna sportowa od początku stała się partnerem i sprzymierzeńcem rozwijającej się w Polsce w okresie międzywojennym kultury fizycznej i rehabilitacji.

Jeśli chodzi o opiekę nad inwalidami i osobami chorymi przewlekle, kalekami, to choć w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości brakowało klarownych przepisów gwarantujących osobom kalekim opiekę lekarską, społeczną i rehabilitację, udało się uregulować ustawodawstwo w zakresie cywilnego prawa medycznego, w tym w odniesieniu do osób kalekich i potrzebujących pomocy innych. Zorganizowano również edukację dzieci chorych fizycznie i umysłowo, choć opieka na chorymi dziećmi jeszcze w połowie lat 30. XX w. pozostawiała wiele do życzenia. Nie bez znaczenia był również rozwój sportu inwalidów. Różne formy aktywności fizycznej osób z dysfunkcjami zmysłów i narządów ruchu również przyczyniły się do rozwoju standardu rehabilitacji w Polsce. Ważną rolę w tym zakresie odegrał Instytut Głuchoniemych i Ociemniałych w Warszawie. Od tej pory aktywność fizyczna połączona z rywalizacją sportową stała się istotnym elementem rodzącej się kompleksowej rehabilitacji.

Każda z wymienionych dziedzin wniosła istotne składowe do polskiego systemu rehabilitacji w latach 1918-1939. Wydaje się jednak, że rozwój rehabilitacji nie byłby możliwy, gdyby wcześniej nie stworzono podstaw do rozwoju higieny szkolnej, wychowania fizycznego, sportu i szeroko rozumianej kultury fizycznej.

Beata Skolik, Mariusz Migała, Sławomir Jandziś (cdn.)

01 kwietnia 2022

Krótka historia Zimowych Igrzysk Paraolimpijskich (4/2022)

W dniach 4-13 marca 2022 r. odbyły się w Pekinie Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie. W przeddzień rozpoczęcia imprezy Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski (IPC) poinformował, że rosyjscy i białoruscy sportowcy zostali wykluczeni z igrzysk paraolimpijskich. Powodem jest rola ich krajów w wojnie w Ukrainie, która rozpoczęła się 24 lutego 2022 r. Jeszcze dzień wcześniej IPC informował, że pozwoli rosyjskim i białoruskim sportowcom na rywalizację podczas igrzysk. Mieli jednak startować pod neutralną flagą, bez symboli narodowych. W Pekinie miało wystartować 71 sportowców z Rosji oraz 20 z Białorusi. Z decyzją o dopuszczeniu do udziału w zawodach nie zgadzał się m.in. prezes Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego Łukasz Szeliga, który wraz z przedstawicielami litewskiego, łotewskiego i estońskiego komitetu paraolimpijskiego, domagał się wykluczenia ekipy z Rosji i Białorusi. Nieco później dołączyły także inne komitety. Początkowo podczas konferencji prasowej Andrew Parsons, prezydent Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego powiedział, że solidaryzuje się z narodem ukraińskim, zasłaniał się jednak obowiązującymi przepisani. Pod naciskiem innych reprezentacji zmienił ostatecznie decyzję i zabronił startu Rosjanom i Białorusinom. W takiej napiętej, międzynarodowej atmosferze, w obliczu wojny w Ukrainie odbywały się tegoroczne zmagania paraolimpijczyków.

Polskę w Pekinie reprezentowało 11 zawodników. Na ceremonii otwarcia, zgodnie z nową tradycją igrzysk, naszą reprezentację poprowadziło dwoje chorążych – alpejczyk Andrzej Szczęsny (Start Bielsko-Biała) oraz paranarciarka biegowa i biathlonistka, Iweta Faron (KS Obidowiec Obidowa). „Zimowe mają inną specyfikę – mniej jest dyscyplin, ciężej o kwalifikacje. Mamy w mojej ocenie przynajmniej trójkę zawodników, którzy mogą walczyć o podium, ale każdy medal będzie sukcesem”. Tymi słowami Łukasz Szeliga, prezes Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego przywitał zebranych na konferencji prasowej pod nazwą „30 dni do paraolimpijskiego Pekinu”. Wydarzenia na olimpijskich arenach w Pekinie stały się przyczyną do przypomnienia krótkiej historii zmagań niepełnosprawnych sportowców w sportach zimowych oraz przybliżenia sukcesów polskich paraolimpijczyków.

***

Według Urszuli Kowieskiej, po drugiej wojnie światowej proces kształtowania się modelu kultury fizycznej osób z niepełnosprawnościami w naszym kraju, dzieli się na trzy etapy:

– pierwszy etap (1944–1960) to okres, w którym przejawiała się inicjatywa społeczna lekarzy i fizjoterapeutów pracujących z niepełnosprawnymi w ośrodkach rehabilitacyjnych;

– drugi etap (1961–1989) to okres największego upowszechnienia wśród inwalidów rekreacji fizycznej, turystyki i sportu. Dzięki porozumieniu, które podpisał ZS „START” ze Związkiem Spółdzielni Inwalidów było zagwarantowane finansowanie działalności sportowej inwalidów;

– trzeci etap nastąpił po transformacji ustrojowej, charakteryzował się generalną zmianą zasad organizacji i zarządzania kulturą fizyczną inwalidów, ograniczeniem zaangażowania państwa w organizowanie aktywności fizycznej niepełnosprawnych oraz skierowaniem głównej uwagi na sport wyczynowy osób z niepełnosprawnościami.

Rozwój sportu osób z niepełnosprawnościami w dyscyplinach zimowych w pełni odnosi się do przytoczonych etapów modelu kultury fizycznej. Poza tym sukcesy sporowców z niepełnosprawnościami są adekwatne do ogólnej sytuacji w kraju. Tak jak sprawni sportowcy w sportach zimowych nie odnosili dotąd tak spektakularnych sukcesów jak w sportach letnich, tak sukcesy sportowców z niepełnosprawnościami nie były tak liczne jak w dyscyplinach letnich.

Początek rozwoju sportów zimowych wśród osób z niepełnosprawnościami datuje się na połowę lat 50. XX w. W 1956 r. z cenną inicjatywą wystąpiła Klinika Ortopedyczna AM w Poznaniu, organizując w swoim Naukowym Ośrodku Rehabilitacyjnym w Cieplicach Zdroju pierwszy w Polsce doświadczalny kurs narciarski dla amputowanych. Kierowali nim młodzi wówczas pracownicy naukowi Janina Sikorska-Tomaszewska (1911-1998) i Aleksander Kabsch. Kadrę, poza wymienionymi lekarzami, stanowiły dwie instruktorki wychowania fizycznego, inżynier konstruktor protez i technik ortopedyczny, który mając amputowaną kończynę sam jednocześnie uczestniczył w kursie. Uczestnicy podzieleni byli na dwie grupy według kryterium sprawności. Niektórzy korzystali z dodatkowych zabiegów balneologicznych i fizykoterapii. Pozytywne doświadczenia nabyte w trakcie trwania kursu sprawiły, że w kolejnych latach cyklicznie organizowano turnusy rehabilitacyjno-sportowe dla amputowanych.

Jak podaje Jerzy Beck, międzynarodowe kontakty polskich sportowców z dysfunkcjami narządów ruchu rozpoczęły w 1963 r., gdy w zawodach w Linzu (Austria) wystartowali polscy amputowani narciarze. Niepełnosprawni narciarze wyjeżdżali systematycznie również w kolejnych latach na zawody rozgrywane w Austrii, a ich niepełnosprawni koledzy uczestniczyli w zawodach rozgrywanych w Polsce.

Od 1976 r. niepełnosprawni sportowcy biorą udział również w Zimowych Igrzyskach Paraolimpijskich. Zawody te, podobnie jak Letnie Igrzyska Paraolimpijskie należą do największych i najbardziej popularnych zawodów sportowych dla niepełnosprawnych sportowców.  Przyjrzyjmy się zatem jak w ciągu 46 lat rozwijały się te najważniejsze dla każdego sportowca zmagania sportowe.

  • Pierwsze Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w 1976 r. w miejscowości Örnsköldsvik w Szwecji. Podczas zawodów, wystartowało ponad 250 zawodników amputowanych i niewidomych z 16 państw w narciarstwie zjazdowym i biegowym. W formie pokazu zaprezentowano wyścigi na torze lodowym (na wzór jazdy szybkiej na lodzie na specjalnych siedzonkach „sledges” zaopatrzonych w łyżwy). Polskę reprezentowało 7 zawodników.
  • II Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w Geilo w Norwegii w 1980 r. Wystartowało ponad 350 zawodników z 18 państw. Polacy nie wzięli udziału w Igrzyskach ze względu na niski poziom sportowy w tym czasie. Konkurencją pokazową był zjazd na slegach w specjalnych torach śnieżnych – przypominało to trochę saneczkarstwo. Ta dyscyplina nie przyjęła się jednak i nie organizowano jej już później.
  • III Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w Innsbrucku w Austrii w 1984 r. Wystartowało 419 zawodników z 21 państw, w tym 16 polskich zawodników. W tym samym roku, po raz pierwszy odbył się pokaz konkurencji dla niepełnosprawnych podczas Igrzysk Olimpijskich w Sarajewie, gdzie 30 zawodników „trzyśladowych” (na 1 narcie z 2 stabilizatorami) wystartowało w slalomie. Polscy zawodnicy zdobyli 13 medali (3 złote, 3 srebrne i 8 brązowych).
  • IV Igrzyska Paraolimpijskie ponownie odbyły się w Innsbrucku w 1988 r. Wzięło w nich udział 397 zawodników z 22 państw. Rozegrano 96 konkurencji w 4 dyscyplinach. Polska ekipa liczyła 18 zawodników. Zarówno w narciarstwie biegowym jak i zjazdowym formalnie wystartowali zawodnicy w kategorii sit-skiing. Polacy zdobyli 8 medali (1 złoty, 1 srebrny i 6 brązowych).
  • V Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w 1992 r. w tym samym miejscu co igrzyska dla pełnosprawnych, czyli w Tignes-Albertville we Francji. Wystartowało wówczas 365 zawodników z 24 państw. Program był ograniczony jedynie do narciarstwa zjazdowego i biegowego. Rozegrano 79 konkurencji w 3 dyscyplinach. Polskę reprezentowała 13-osobowa drużyna, która zdobyła 5 medali (2 złote, 3 brązowe). Od tego momentu Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie organizowane są na tych samych obiektach co ZIO.
  • VI Igrzyska Paraolimpijskie zorganizowano w 1994 w Lillehammer w Norwegii. Program obejmował narciarstwo zjazdowe, biegowe, wyścigi na torze lodowym i po raz pierwszy biathlon oraz hokej na sledgach. W zawodach wzięło udział 471 zawodników z 31 reprezentacji. Rozegrano ponad 90 konkurencji w 5 dyscyplinach (biathlon, biegi narciarskie, hokej na lodzie na siedząco, łyżwiarstwo szybkie na siedząco, narciarstwo alpejskie). Polskę reprezentowało 15 zawodników, którzy zdobyli 10 medali (2 złote, 3 srebrne, 5 brązowych).
  • VII Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w 1998 r. w Nagano w Japonii. W narciarstwie biegowym wzięli udział zawodnicy z lekkim upośledzeniem umysłowym. Łącznie wystartowało 571 sportowców z 32 państw, w tym 26 z Polski. Rozegrano 34 konkurencje w 4 dyscyplinach – w narciarstwie zjazdowym, nordyckim (biegowe, biathlon), w hokeju i wyścigach na torze lodowym. Ta ostatnia dyscyplina została wycofana z programu kolejnych igrzysk, gdyż uprawiana była w zbyt małej liczbie krajów. Polscy zawodnicy zdobyli 2 brązowe medale.
  • VIII Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w Salt Lake City, USA w 2002 r. Udział wzięło 416 zawodników z 36 państw. Pierwszy raz wzięły udział w Igrzyskach Zimowych reprezentacje Andory, Chin, Chile, Chorwacji, Grecji i Węgier. Większa liczba państw i mniejsza liczba zawodników wynikała z podwyższenia standardów kwalifikacyjnych. Rozegrano 92 konkurencje w 3 dyscyplinach. Uczestniczyła też czternastoosobowa reprezentacja Polski, która zdobyła 3 medale (1 złoty i 2 brązowe).
  • IX Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w 2006 r. w Turynie. W igrzyskach udział wzięło 486 zawodników z 39 krajów. Rozegrano 58 konkurencji w 5 dyscyplinach: narciarstwie alpejskim (zjazdowym), hokeju na sledgach, narciarstwie nordyckim (narciarstwo biegowe, biathlon) oraz curlingu na wózkach. Polskę reprezentowało 10 zawodników, którzy zdobyli dwa złote medale.
  • X Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie zorganizowano w Vancouver i Whistler w 2010 r. Wzięło w nich udział 506 sportowców niepełnosprawnych z 44 państw. Rozegrano 64 konkurencje w 5 dyscyplinach: narciarstwie biegowym, biatlonie, narciarstwie alpejskim, curlingu na wózkach i hokeju na slegach. W 28-osobowej polskiej reprezentacji było 7 biegaczy, startujących również w biathlonie oraz 5 zjazdowców z 1 przewodniczką niedowidzącego zawodnika. Polska zdobyła 1 brązowy medal.
  • XI Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w Soczi w 2014 r. Wzięło w nich udział 576 sportowców z 45 państw. Harmonogram zawodów przewidywał rozegranie 72 konkurencji w 5 dyscyplinach sportowych. Po raz pierwszy w historii zimowych igrzysk paraolimpijskich w programie znalazły się zawody snowboardowe (dwie konkurencje snowboard crossu w pozycji stojącej kobiet i mężczyzn). Według klasyfikacji Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego zostały one zaliczone do kategorii narciarstwa alpejskiego. Po raz pierwszy od 1984 r. polscy zawodnicy nie zdobyli żadnego medalu.
  • XII Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w Pjongczang w 2018 r. Wzięło w nich udział 567 sportowców z 49 państw. Rozegrano 83 konkurencje w 6 dyscyplinach sportowych: biathlon, biegi narciarskie, curling na wózkach, hokej na lodzie na siedząco,  narciarstwo alpejskie, snowboarding. Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski zezwolił na udział 29 rosyjskich sportowców pod flagą paraolimpijską jako Neutralni Sportowcy Paraolimpijscy. Polskę reprezentowało 8 zawodników. Jedyny medal dla naszego kraju zdobył Igor Sikorski, który zajął trzecie miejsce w slalomie gigancie osób siedzących.
  • XIII Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się jak wspomniano na wstępie w Pekinie (4-13 marca 2022 r.). Około 736 zawodników zmierzyło się w sześciu dyscyplinach sportowych (parabiathlon, paracurling, paranarciarstwo klasyczne i alpejskie, parahokej, parasnowboard), w których rozegrano 78 konkurencji (39 męskich, 35 żeńskich i 4 mieszane). W samym mieście rozegrano hokej oraz curling, a zmagania w pozostałych dyscyplinach odbyły się w prowincji Yanqing i Zhangjiakou, oddalonych od centrum Pekinu nawet o ponad 100 km. Hasło zawodów brzmiało Razem dla wspólnej przyszłości. Maskotką był Shuey Rhon Rhon – lampion gotowy na przyjęcie przyjaciół z całego świata na wielką imprezę. Światło bijące z jego serca symbolizuje ciepło, przyjaźń, odwagę i wytrwałość paraolimpijczyków, którzy rozpalają swoją postawą wyobraźnię milionów ludzi na całym świecie. Polskę w Pekinie reprezentowało 11 sportowców z niepełnosprawnością oraz 4 przewodników. Nasi zawodnicy rywalizowali w czterech dyscyplinach: paranarciarstwie biegowym, parabiathlonie, paranarciarstwie alpejskim oraz parasnowboardzie. Dla pięciu z nich był to paraolimpijski debiut. Polacy tym razem nie zdobyli żadnego medalu. Najlepsze osiągnięcia naszych reprezentantów to 5. miejsca Iwety Faron w parabiathlonowym sprincie oraz Witolda Skupienia w paranarciarskim biegu długim techniką klasyczną (oboje KS Obidowiec Obidowa). „Mieliśmy trzy realne szanse medalowe, których niestety nie udało się przekuć na miejsca na podium – ale dwa piąte miejsca to na pewno dobre rezultaty” – podsumował udział polskich paraolimpijczyków w Pekinie prezes PKPar, Łukasz Szeliga.

Jak wynika z powyższego zestawienia dotychczasowy udział reprezentacji Polski w Zimowych Igrzyskach Paraolimpjskich zakończył się zdobyciem ogółem 45 medali (11 złotych, 6 srebrnych i 28 brązowych). Dorobek medalowy jest co prawda znacznie skromniejszy niż sportowców startujących w letnich igrzyskach paraolimpijskich, ale w porównaniu z reprezentacją zdrowych sportowców wypada i tak imponująco.

Wydaje się jednak, że nie liczba medali jest najważniejsza a duch rywalizacji olimpijskiej. Świat jest piękny w tym, że pięknym i wzniosłym jest obraz człowieka w walce sportowej. Zwłaszcza człowieka z niepełnosprawnościami, pokonującego swoje słabości, ból, bariery, których niejednokrotnie nie pokonałby pełnosprawny człowiek. I choć na karty historii trafiają zawsze tylko najlepsi, to jednak wszyscy paraolimpijczycy swoim udziałem w igrzyskach, za swoim pośrednictwem, wprowadzają na areny sportowe pozostałych ludzi, w imieniu których uczestniczą w walce, których reprezentują i dla których stają się symbolem walki z przeciwnościami losu. Pamiętajmy o tym dopingując naszych sportowców w przyszłości.

Beata Skolik, Mariusz Migała, Sławomir Jandziś

01 marca 2022

50 lat od zdobycia pierwszego złotego medalu, czyli historia sukcesów polskich sportowców w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich (3/2022)

 W dniach od 4 do 20 lutego odbywały się w Pekinie XXIV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Stolica Chin jest pierwszym miastem w historii igrzysk olimpijskich, w którym rozegrano zarówno letnie (2008), jak i zimowe igrzyska olimpijskie. W rywalizacji o organizację igrzysk, Pekin pokonał Ałmaty (Kazachstan) czterema głosami w trakcie 128 sesji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego w Kuala Lumpur w dniu 31 lipca 2015 r.

Przez siedemnaście dni 2892 zawodników zmagało się w 15 dyscyplinach zimowych (109 konkurencjach) z rywalami, własnymi słabościami, ale także z pogodą. Jednak głównym reżyserem programu zawodów stały się obostrzenia i rygor sanitarny związany z pandemią choroby COVID-19. I choć wydawało się nam jako kibicom, że zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić podczas letnich IO w Tokio (2021), to jednak wydarzenia w Pekinie pokazały, że wirus i pandemia mogą odegrać jeszcze wiele złego w rywalizacji olimpijskiej.

Zawody w Pekinie po raz kolejny udowodniły, że w dniu dzisiejszym stadiony olimpijskie są miejscem nie tylko rywalizacji sportowej, ale także miejscem konfrontacji politycznej, ustrojowej, sprawności państw i ich systemów wychowywania ludzi do sportu. Przede wszystkim jednak pokazały, że olimpijskie igrzyska są nadal jedynym świętem wspólnym dla wszystkich ludzi, którzy żyją na tej ziemi. Bez względu na rasę, pochodzenie, wyznawaną religie, światopogląd czy orientację seksualną.

W pekińskich zimowych igrzyskach wzięło udział 91 narodowych komitetów olimpijskich, w tym Rosyjski Komitet Olimpijski. Po raz pierwszy wystartowali zawodnicy z Arabii Saudyjskiej i Haiti. Sportowcy odebrali 109 kompletów medali, co jest kolejnym rekordem i imponującą liczbą. W samej stolicy Chin odbyły się tylko zawody big air w snowboardzie i narciarstwie dowolnym oraz wszystkie dyscypliny rozgrywane na lodzie (curling, hokej na lodzie i łyżwiarstwo: figurowe oraz szybkie). Tam również odbyła się ceremonia otwarcia i ceremonia zamknięcia. Pozostałe zmagania sportowe zorganizowano w strefie Yanqing – ok. 75 km na północny zachód od centrum Pekinu (bobsleje, saneczkarstwo i skeleton, a także narciarstwo alpejskie) oraz Zhangjiakou – ok. 180 km na północny zachód od Pekinu (narciarstwo dowolne, biegi narciarskie, skoki narciarskie, kombinacja norweska i biathlon). Zawody potwierdziły dominację Norwegii w sportach zimowych. Wygrali oni klasyfikację medalową zdobywając 37 medali (16 złotych, 8 srebrnych i 13 brązowych) na 327 możliwych do zdobycia. Drugie miejsce zajęli Niemcy, którzy 27 razy stawali na olimpijskim podium (12 złotych, 10 srebrnych i 5 brązowych).

Polską reprezentację w Pekinie stanowiło 57 sportowców (30 kobiet, 27 mężczyzn), którzy wystartowali w biathlonie, łyżwiarstwie figurowym, łyżwiarstwie szybkim – tor długi, short tracku, biegach narciarskich, skokach narciarskich, kombinacji norweskiej, narciarstwie alpejskim, snowboardzie i saneczkarstwie). Wydaje się, że był to skład na miarę naszych możliwości w sportach zimowych, choć oczekiwania kibiców były zapewne większe. O dużym pechu mogą mówić nasze łyżwiarki. Najpierw Natalia Czerwonka trafiła na izolację i nie mogła być chorążym polskiej reprezentacji podczas ceremonii otwarcia igrzysk, a następnie pozytywne testy covidowe wykonane tuż przed startem w Pekinie wyeliminowały Natalię Maliszewską, naszą nadzieję medalową w rywalizacji olimpijskiej w short-track na dystansie 500 m. Zresztą sprawa ta zapewne przejdzie do historii igrzysk olimpijskich i będą o niej pisać naukowcy zajmujący się historią ruchu olimpijskiego. Najpierw polska zawodniczka nie została dopuszczona do kwalifikacji w biegu na 500 m z powodu kolejnego pozytywnego wyniku testu na COVID-19 (choć dzień wcześniej był już negatywny), a kilka godzin później mogła wróciła już do treningów na lodzie. Bardzo wymowna jest wypowiedź samej zawodniczki, która oddaje atmosferę igrzysk i osobistą tragedię naszej zawodniczki: „Jest mi tak cholernie ciężko odezwać się i cokolwiek powiedzieć… Daję znać, że żyję, choć uważam, że coś we mnie wczoraj umarło. Od ponad tygodnia żyję w strachu. […] Testy pozytywne, negatywne, testy bliskie wyjścia z izolacji, nagle testy pozytywne, które kwalifikują mnie do leżenia w szpitalu pod respiratorem. Później znowu dobre wyniki i szansa na warunkowe zwolnienie. Później totalna klapa. Brak możliwości, nadzieja umarła. Ostatecznie w dzień startu o 3. w nocy ludzie wyciągają mnie z izolatki… Ta noc to był horror. Spałam w ubraniu, bo bałam się, że za chwilę znów ktoś zabierze mnie do izolatki. Przez zasłony wyglądałam tylko trochę. Jednym okiem, bo bałam się, że mnie ktoś zobaczy”.

Pomimo trudności związanych z pandemią COVID-19, obostrzeniami sanitarnymi i  perypetiami bezpośrednio dotyczącymi zawodników, do największych polskich sukcesów podczas zmagań w Pekinie należy zaliczyć: – brązowy medal Dawida Kubackiego w skokach narciarskich na skoczni normalnej; 4. miejsce Kamila Stocha w skokach na dużej skoczni (6. miejsce na skoczni normalnej); 4. miejsce Piotra Michalskiego w biegu łyżwiarskim na 1000 m (do medalu zabrakło zaledwie 0,08 sek.) oraz 5. miejsce w biegu na 500 m (do medalu zabrakło zaledwie 0,08 sek., był to najlepszy wynik panczenisty z Europy); 6. miejsce w skokach narciarskich w konkursie mikstów (Nicole Konderla, Dawid Kubacki, Kinga Rajda i Kamil Stoch); 6. miejsce w drużynowym konkursie skoków narciarskich (Piotr Żyła, Paweł Wąsek, Dawid Kubacki, Kamil Stoch); 6 miejsce (2 w finale B) sztafety kobiet w short tracku na 3000 m (Kamila Stormowska, Nikola Mazur, Natalia i Patrycja Maliszewskie); 8. miejsce Maryny Gąsienicy-Daniel w slalomie gigancie (pierwsza polska alpejka w czołowej dziesiątce tej konkurencji od IO w 1984 r.); 8. miejsce sztafety saneczkarskiej (Klaudia Domaradzka, Mateusz Sochowicz, Wojciech Chmielewski i Jakub Kowalewski) – najlepsza sztafeta spośród reprezentacji, które nie posiadają w kraju toru saneczkowego; 8. miejsce kobiet w biegu drużynowym w łyżwiarstwie szybkim (Natalia Czerwonka, Karolina Bosiek, Magdalena Czyszczoń, Andżelika Wójcik); 9. miejsce Moniki Hojnisz-Staręgi w biegu pościgowym biathlonistek (w biegu startowały zawodniczki, które znalazły się w najlepszej „60” sprintu na 7,5 km – Polka zajęła w nim 16 miejsce); 9. miejsce Kai Ziomek w biegu łyżwiarskim na 500 m (jej rywalką w biegu była Amerykanka Erin Jackson, która została ostatecznie mistrzynią olimpijską); 9. miejsce w narciarskim sprincie drużynowym kobiet techniką klasyczną (Izabela Marcisz i Monika Skinder).

Jedynie więc Dawid Kubacki powiększył nasz dotychczasowy dorobek 22 medali wywalczonych w ZIO. Do tej pory Polacy stawali na podium zawodów olimpijskich podczas dziewięciu igrzysk, a pierwszy raz stało się to w 1956 r. O ile jednak podczas pierwszych startów polscy zawodnicy zdobywali 1-2 medale lub wcale, tak od 2002 r. daje się zauważyć zdecydowana poprawa bilansu medalowego. Wystarczy dodać, że na przestrzeni 50 lat (1956-2006) zdobyliśmy 8 medali (1 złoty, 3 srebrne, 4 brązowe), natomiast w ostatnich 12 latach (2010-2022) 15 medali (6 złotych, 4 srebrne, 5 brązowych). Zdobycie jednego brązowego medalu przez Polaków podczas ZIO w Pekinie stało się przyczynkiem do przypomnienia krótkiej historii sukcesów olimpijskich polskich zawodników w sportach zimowych.

***

Polska reprezentacja w ZIO stratuje nieprzerwanie od samego początku, czyli od I Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Chamonix w 1924 r. Impreza ta odbyła się w ramach „Tygodnia Sportów Zimowych” i w momencie otwarcia nie miała statusu igrzysk olimpijskich. Udział w niej wzięło 293 sportowców, w tym 13 kobiet. Objęła wszystkie zimowe sporty z wyjątkiem saneczkarstwa. Organizatorzy przeprowadzili te zawody na wzór letnich igrzysk olimpijskich, dlatego ścisłe przestrzegali procedur i reguł obowiązujących podczas zawodów, licząc na uzyskanie statusu olimpijskiego. Status ten został przyznany dopiero podczas Kongresu Olimpijskiego w Pradze w 1925 r. Uznano wówczas Tydzień Sportów Zimowych w Chamonix w 1924 r. za pierwsze ZIO. W zawodach tych wystartowała 9-osobowa reprezentacja Polski, w tym jedna kobieta – narciarka Elżbieta Ziętkiewicz. Program zawodów nie przewidywał jednak biegów narciarskich kobiet, dlatego Polka starała się wystartować z mężczyznami. Sędziowie jednak nie wyrazili na to zgody, a pozostali Polacy zajęli odległe miejsca.

Pierwszy medal olimpijski w sportach zimowych polski reprezentant zdobył dopiero po 32 latach startów podczas VII ZIO w Cortina d’Ampezzo w 1956 r. Był nim Franciszek Groń-Gąsienica (1931-2014), zawodnik klubu Wisła-Gwardia Zakopane, który w kombinacji norweskiej wywalczył brązowy medal. Po pierwszej konkurencji (skoki narciarskie) był na 9 miejscu, jednak dzięki bardzo dobremu biegowi (7 czas), zajął ostatecznie 3 miejsce. Polak był pierwszym medalistą olimpijskim w tej konkurencji spoza Skandynawii, a jego sukces wywołał w naszym kraju entuzjazm porównywalny ze zdobyciem złotego medalu w sportach letnich. Dzięki temu Polska zajęła 13. miejsce w klasyfikacji punktowej i 12. w klasyfikacji medalowej.

Na kolejne medale nie musieliśmy długo czekać, gdyż po czterech latach podczas ZIO w Squaw Valley w 1960 r. polscy sportowcy zdobyli ich już dwa. Srebrny medal w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 1500 m wywalczyła Elwira Seroczyńska (1931-2004), zawodniczka Olimpii Elbląg, a brązowy w tym samym biegu panczenistka Helena Pilejczyk (zawodniczka Stali Elbląg, Stali i Sarmaty Warszawa). Na dystansie 1000 m mieliśmy szansę także na złoty medal, jednak E. Seroczyńska – mając najlepsze międzyczasy – upadła na ostatnim wirażu, tracąc szansę na medal.

Po tym dość dobrym początku polskich reprezentantów na arenach sportów zimowych, musieliśmy czekać aż 12 lat na kolejny medal olimpijski. Cierpliwość polskich kibiców została nagrodzona, gdyż był to medal z najcenniejszego kruszcu. XI ZIO w 1972 r. zorganizowano w japońskim Sapporo i to właśnie podczas tych zawodów Wojciech Fortuna, zawodnik Wisły-Gwardia Zakopane, wywalczył pierwszy dla Polski złoty medal olimpijski w sportach zimowych. Był to równocześnie setny medal w historii polskiego ruchu olimpijskiego. Nasz zawodnik już w pierwszej kolejce skokiem na odległość 111 m zapewnił sobie pierwsze miejsce. W drugiej kolejce skoczył 15,5 m bliżej, jednak z przewagą zaledwie 0,1 punktu nad Szwajcarem W. Steinerem, zapewnił sobie zwycięstwo.

Jak pokazuje historia sukcesów polskich sportowców w ZIO, na kolejnych igrzyskach było coraz trudniej wywalczyć medal. I jeśli polskim kibicom nie zabrakło cierpliwości przez 12 lat, gdy czekali na medal W. Fortuny w Sapporo, to oczekując kolejnych medali musieli uzbroić się w jeszcze większą cierpliwość, gdyż czekali przez następnych… 30 lat. Podczas kolejnych siedmiu ZIO (po zmianie kalendarza, zawody odbyły się w 1992 i 1994 r.) polski sportowiec nie doznał zaszczytu wejścia na podium i odebrania krążka olimpijskiego. Czasami trudno im było wywalczyć nawet punktowane miejsce (1-8). Dopiero podczas XIX ZIO w Salt Lake City (2002) Adam Małysz, zawodnik KS Wisła, w skokach narciarskich wywalczył srebrny i brązowy medal. Na normalnej skoczni (K-90) po zsumowaniu dwóch skoków Polak skoczył tyle samo co Szwajcar S. Amman i dalej niż Niemiec S. Hannawald. Sędziowie jednak odjęli naszemu zawodnikowi punkty za zachwianie podczas lądowania i to zadecydowało, że najlepszy polski skoczek stanął na najniższym stopniu podium. W konkursie na dużej skoczni (K-120) A. Małysz zajął drugie miejsce przegrywając ze zwycięzcą na średniej skoczni S. Ammanem.

Od IO w Salt Lake City polscy sportowcy nie wracają do kraju bez medali. Każdego razu dostarczają nam niezapomnianych emocji. Czasem były to emocje na granicy palpitacji serca. W naszej pamięci i sercach zapisało się wiele takich wydarzeń. Chodzi m.in. o niezapominane chwile podczas biegów narciarskich Justyny Kowalczyk, która swój pierwszy medal olimpijski (brązowy) w biegu na 30 km techniką dowolną zdobyła podczas ZIO w Turynie (2006), a złoty w biegu na 30 km techniką klasyczną w Vancouver (2010). Podobne emocje towarzyszyły nam podczas skoków Kamila Stocha w Soczi (2014) i Pjongczang (2018) oraz drużyny w Pjongczang. Nie sposób zapomnieć też bieg łyżwiarski na 1500 m Zbigniewa Bródki podczas zawodów w Soczi. Polak z wynikiem 1:45,006 zajął pierwsze miejsce. Srebrny medal zdobył Holender K. Verweij, który przegrał z Polakiem o 0,003s. Jak podkreślali specjaliści, przyjmując średnią prędkość osiągniętą przez zawodników, Polak wyprzedził Holendra o odległość wynoszącą zaledwie 4,3 cm. Dzięki temu zwycięstwu Z. Bródka został pierwszym polskim mistrzem olimpijskim w łyżwiarstwie szybkim i w pięknym stylu „ugasił olimpijski płomień nadziei rywali”.

Przyjrzyjmy się więc sukcesom polskich sportowców w latach 2006-2022. Po ZIO w Salt Lake City (2002), w panteonie medalistów olimpijskich znaleźli się:

  • Justyna Kowalczyk: Turyn 2006 (brązowy medal w biegu na 30 km techniką dowolną); Vancouver 2010 (złoty w biegu na 30 km techniką dowolną, srebrny sprint techniką klasyczną, brązowy w biegu łączonym na 15 km); Soczi 2014 (złoty w biegu na 10 km techniką klasyczną);
  • Tomasz Sikora: Turyn 2006 (srebrny w biathlonowym biegu masowym na 15 km);
  • Adam Małysz: Vancouver 2010 (srebrny na skoczni normalnej, srebrny na skoczni dużej);
  • Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak Luiza Złotkowska: Vancouver 2010 (brązowy w łyżwiarskim biegu drużynowym);
  • Kamil Stoch: Soczi 2014 (złoty na skoczni normalnej, złoty na skoczni dużej); Pjongczang 2018 (złoty na skoczni dużej, brązowy w konkursie drużynowym);
  • Zbigniew Bródka: Soczi 2014 (złoty w biegu łyżwiarskim na 1500 m), brązowy w biegu drużynowym);
  • Konrad Niedźwiedzki, Jan Szymański, Zbigniew Bródka: Soczi 2014 (brązowy w biegu drużynowym);
  • Natalia Czerwonka, Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak, Luiza Złotkowska: Soczi 2014 (srebrny w łyżwiarskim biegu drużynowym);
  • Maciej Kot, Stefan Hula, Dawid Kubacki, Kamil Stoch: Pjongczang 2018 (brązowy w konkursie drużynowym na dużej skoczni);
  • Dawid Kubacki: Pekin 2022 (brązowy na skoczni normalnej).

Dorobek 23 medali (7 złotych, 7 srebrnych, 9 brązowych) polskich sportowców zdobytych na przestrzeni 98 lat (1924-2022) podczas dwudziestu czterech zimowych igrzysk olimpijskich nie jest może imponujący, ale jest to niewątpliwie sukces, z którego wszyscy powinniśmy być dumni. Oczywiście, jeśli porównamy go z liczbą medali zdobytych chociażby w Pekinie przez naszych wschodnich, zachodnich czy południowych sąsiadów (Niemcy 27 medali, Rosyjski Komitet Olimpijski – 32, Białoruś – 2, Ukraina  – 1, Czechy – 2, Słowacja – 2,) to oczywiście dorobek ten wygląda bardzo skromnie. Jednak powinniśmy przy tym pamiętać w jakich warunkach i okolicznościach przychodzi często trenować polskim sportowcom. Ciągły brak środków finansowych, brak bazy treningowej, zaplecza technicznego, odpowiedniego systemu szkolenia młodzieży, wreszcie małe zaangażowanie społeczeństwa w krzewieniu kultury fizycznej, to tylko niektóre przyczyny takiego stanu. Oczywiście można też powiedzieć, że po 30 latach zastoju, od 2002 r. polscy sportowcy nie wracają bez medalu. Z drugiej strony, jak dotąd omijały nas afery dopingowe, dyskwalifikacje federacji sportowych, a nawet zakaz startu całej reprezentacji olimpijskiej, itp.

Jednak przy okazji kolejnych zmagań olimpijskich, oprócz kibicowskich wrażeń, może powinniśmy zastanowić się nad tym, co należy poprawić w polskim sporcie, aby sportowców, a zatem i sukcesów było więcej. Wydaje się, że samo utworzenie (przywrócenie) Ministerstwa Sportu, bez znacznego zwiększenia środków finansowych skierowanych głównie na sport masowy i budowę obiektów dla szerokiej rzeszy ludzi, nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Trudno też zgodzić się z argumentami, że musimy zacząć od budowania obiektów sportowych, na których będziemy mogli organizować „wielkie” zawody sportowe. Budowa jednej nowoczesnej skoczni czy toru łyżwiarskiego nie przyciągnie do sportu dzieci i młodzieży, a tym bardziej nie podniesie poziomu ich sprawności fizycznej. Poprawi się jedynie samopoczucie kibiców i… polityków, a lekcje wychowania fizycznego nadal będą prowadzone w wielu miejscach na szkolnych korytarzach lub w klasach szkolnych. Polski sport należy budować od podstaw. Od krzewienia kultury fizycznej wśród jak największej liczby dzieci i młodzieży, zwiększenia nakładów na sport szkolny i masowy, budowy podstawowych obiektów sportowych w każdej gminie. I przede wszystkim powinniśmy zacząć od „budowy” na nowo świadomości społecznej – od promocji i zachęcenia do jego udziału, o każdej porze dnia, jak największej liczby ludzi, a zwłaszcza dzieci. Dopiero wówczas możemy myśleć o sporcie wyczynowym, a w przyszłości liczyć na wielkie sukcesy i kolejne medale zdobyte przez polskich sportowców na igrzyskach olimpijskich. Zanim więc zaczniemy krytykować naszych olimpijczyków, stańmy sami na stoku, lodzie czy trasie narciarskiej i spróbujmy wykrzesać trochę sił, aby sprawdzić jak trudną dziedziną życia jest sport w polskich realiach.

Mariusz Migała, Beata Skolik

01 lutego 2022

Wkład Wenantego Piaseckiego (1832–1909) w rozwój fizjoterapii (2/2022)

cz.2

Doktor Wenanty Piasecki równolegle z pełnieniem funkcji kierownika Zakładu Kąpielowego w Kisielce pod Lwowem, w latach 1875-1880 prowadził zakład hydroterapeutyczny w Zakopanem, gdzie ostatecznie przeniósł się w 1880 r. Stał się tym samym jednym z pierwszych lekarzy osiadłych w stolicy Tatr. Początkowo odkupił zakład od Piotra Ganczarskiego, a następnie na działce przy ul. Jagiellońskiej wybudował własne sanatorium pod nazwą Klemensówka, w którym stosował metody przyrodolecznicze, głównie hydroterapię, masaż, gimnastykę leczniczą, helioterapię, w chorobach układu oddechowego, niedokrwistości, przewodu moczowego. Działalność sanatorium opisał w pracy zatytułowanej Porządek domowy w Zakładzie Przyrodoleczniczym na „Klemensówce” w Zakopanem połączony z cieplicą „Jaszczurówką” w organiczną całość (Kraków 1882). Po pożarze sanatorium, w tym samym miejscu postawił nowy budynek w stylu szwajcarskim, na sto pokoi, pod taką samą nazwą. Po sprzedaniu go w 1898 r. („Klemensówka” stała się pensjonatem) prowadził w 1898-1907 mniejszy zakład leczniczy w swej pobliskiej willi „Mazowsze”, którym kierował do czasu wyjazdu do Linz (Austria) w 1907 r. Organizacyjnie jednak zakład odstawał od konkurencji.

Oprócz pracy zawodowej, Piasecki udzielał się społecznie wśród górali. W latach 1880-1885 był zakopiańskim delegatem Towarzystwa Tatrzańskiego, w 1894 r. jednym z założycieli i pierwszym prezesem (1894-1896) zakopiańskiego gniazda Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, a w latach 1895-1902 także członkiem rady gminy. Był wiceprzewodniczącym Komisji Klimatycznej i wspólnie z Tytusem Chałubińskim opracował statut uzdrowiskowy dla Zakopanego. Tuż przed wyjazdem ze stolicy Tatr, w latach 1905-1906 redagował i wydawał „Przegląd Zakopiański”. Był także autorem kilku prac poświęconych Zakopanemu i Tatrom. Największe znaczenie ma praca zatytułowana Dzieje zakładu wodoleczniczego w Zakopanem („Pamiętnik Tygodnika Tatrzańskiego”1883, t. VIII, s. 124-136), która przedstawia nie tylko historię obu zakładów leczniczych (Kuźnice i Klemensówka), ale również ogólne informacje o Zakopanem i Tatrach.

Doktor Wenanty Piasecki, oprócz pracy w Zakopanem, pełnienia funkcji kierownika Zakładu Kąpielowego w Kisielce (Kisełce) pod Lwowem, przyczynił się również do założenia uzdrowiska w Morszynie. Gdy w 1876 r. posiadłość nabył Bonifacy Stiller (1823-1884), Piasecki będąc jego osobistym lekarzem, przekonał go do założenia zakładu hydropatycznego. Sam miał prowadzić ten zakład jako specjalista wodolekarz (ostatecznie pracował tam w latach 1877-1881). I pomimo, że zakład nie od razu uruchomiono, to jednak Morszyn zaczął przyjmować pierwszych kuracjuszy. Tak zaczął się rozwój tego uzdrowiska, które w 1878 r. reklamowano, jako uzdrowisko urządzone na wzór górskiego uzdrowiska dr. H. Brehmera w Görbersdorf na Śląsku pruskim. W 1878 r. Komisja Balneologiczna uznała wody morszyńskie za mineralne i zezwolono na stosowanie miejscowych solanek do celów leczniczych. Dotychczasowy zakład wodoleczniczy przekształcono w Zakład dietetyczno-pneumatyczny i hidriatyczny, a następnie jako Zakład leczniczy dla chorób piersiowych. W 1879 r. funkcjonował jako Zakład dietetyczno-powietrzny i wodoleczniczy. W dniu 10 kwietnia 1880 r. dekretem Wysokiego c. k. Namiestnictwa zmieniono nazwę zakładu kąpielowego w Morszynie na Zdrojowisko solankowo-borowinowe w Morszynie.

W 1879 r. Piasecki utworzył we Lwowie Towarzystwo Hydropatyczne, którego został pierwszym prezesem. Podczas posiedzeń wygłaszał referaty i odczyty, m.in. na temat hydroterapii, diety jarskiej, czy higienicznego trybu życia. W tym czasie napisał też pierwszy polski podręcznik z zakresu hydroterapii pt. Stosunek hydroterapii do innych metod leczenia (Lwów 1880).

W 1885 r. otworzył własny zakład gimnastyczny w Krakowie. Cieszył się on dużą popularnością wśród mieszkańców i przyczynił się do zainteresowania się polskiego społeczeństwa ćwiczeniami cielesnymi. Prowadził w nim oddzielnie ćwiczenia dla dziewcząt i chłopców, w dni pogodne na świeżym powietrzu, natomiast w pozostałe dni w specjalnie przygotowanych do tego celu salach, wyposażonych w najnowsze przyrządy. Zakład specjalizował się w gimnastyce leczniczej, ale prowadzono w nim również zajęcia z gimnastyki wychowawczej i ludowej.

Wenanty Piasecki zmarł 25 lipca 1909 r. w austriackim Linzu. Był nie tylko jednym z pierwszych w kraju rzeczników gimnastyki racjonalnej, higieny i zdrowego trybu życia w stolicy Galicji, ale także propagatorem hydroterapii i cenionym dydaktykiem. Własnym przykładem wzbudzał zamiłowanie i entuzjazm do ćwiczeń cielesnych nie tylko u chorych i polskiego społeczeństwa, ale również u swego syna Eugeniusza (1872-1947), dając mu właściwy, oparty o wiedzę lekarską pogląd na zadania i cele wychowania fizycznego. W latach międzywojennych uczczono jego pracę i działalność społeczną w Zakopanem nadając jednej z ulic imię W. Piaseckiego. Jako fizjoterapeuci powinniśmy pamiętać o pionierach i twórcach naszego zawodu. W historii było ich wielu. Niektórzy z nich zapisali się złoty literami w annałach polskiej fizjoterapii. Bez wątpienia jednym z nich jest właśnie Wenanty Piasecki.

Beata Skolik, Mariusz Migała, Sławomir Jandziś

02 stycznia 2022

Wkład Wenantego Piaseckiego (1832–1909) w rozwój fizjoterapii (1/2022)

cz.1

Wenanty Piasecki urodził się 15 lipca 1832 r. w Magdalówce koło Tarnopola. W powstaniu styczniowym (1863) był komisarzem Rządu Narodowego. Z zawodu był lekarzem (doktorem medycyny), docentem gimnastyki i jednym z pierwszych na ziemiach polskich wszechstronnie wykształconych nauczycieli wychowania fizycznego. Był też jednym z pierwszych, którzy doceniali wartość ruchu i krzewili podstawy fizjoterapii, tj. metody leczenia przyrodniczo-dietetycznego. Początkowo popularyzował niemieckie i czeskie osiągnięcia w zakresie gimnastyki, w późniejszym okresie przekonał się do systemu gimnastyki szwedzkiej.

W latach 1859-1861 ze względu na stan zdrowia przebywał w zakładach przyrodoleczniczych w Szwajcarii i Niemczech. Po powrocie do kraju rozpoczął w 1862 r. studia na Wydziale Lekarskim UJ w Krakowie (absolwent kursu chirurgii), następnie wyjechał na dwa lata do Pragi, gdzie obok medycyny zajmował się gimnastyką. Po powrocie do Krakowa kontynuował studia lekarskie oraz został nauczycielem gimnastyki w szkole miejskiej.

W 1866 r. opublikował we Lwowie pierwszy polski podręcznik z zakresu gimnastyki leczniczej pt. Słownictwo gimnastyczne polskie. Rok później został pierwszym naczelnikiem powstającego wówczas na ziemiach polskich Sokoła-Macierzy. Nadał Towarzystwu właściwy kierunek programowy i metodyczny. Miało ono na celu fizyczne i duchowe odrodzenie narodu przez kultywowanie gimnastyki i innych ćwiczeń fizycznych. Założyciele lwowskiego stowarzyszenia opierali się na wzorach „Sokoła” czeskiego utworzonego w Pradze w 1862 r. przez Miroslava Tyrša (1832–1884). W 1892 r. we Lwowie ludność narodowości ukraińskiej powołała do życia Ukrajińske Ruchankowe Towarystwo „Sokił”. Wybrano władze i uchwalono statut będący wierną kopią statutu „Sokoła” zarówno czeskiego jak i polskiego. Statut został zatwierdzony przez c. k. Namiestnictwo we Lwowie 3 sierpnia 1892 r. Powstanie ruchu sokolego we Lwowie, zarówno polskiego jak i ukraińskiego, przyczyniło się do upowszechnienia gimnastyki w szerokich kręgach społeczeństwa Galicji, poprawy zdrowia i sprawności fizycznej swoich członków, a tym samym do poznania prozdrowotnych i leczniczych właściwości ćwiczeń fizycznych. Spowodowało rozwój gimnastyki sportu i higieny. Zmieniło świadomość mieszkańców dotyczącą roli aktywności fizycznej. TG „Sokół” kształciło również nauczycieli gimnastyki, którzy prowadzili gimnastykę higieniczną i leczniczą dla kuracjuszy w uzdrowiskach galicyjskich.

Wenanty Piasecki nie tylko promował wśród społeczeństwa aktywność fizyczną i gimnastykę, ale także należał do popularyzatorów hydroterapii na ziemiach polskich. W 1870 r., po złożeniu egzaminów lekarskich w Krakowie i uzyskaniu stopnia doktora wszech nauk lekarskich, w 1871 r. rozpoczął pracę jako kierownik Zakładu Kąpielowego w Kisielce pod Lwowem. W tym samym roku z właścicielem Zakładu Karolem Kisielką (1830-1893) udał się w podróż w celu zwiedzenia najbardziej znanych zakładów przyrodoleczniczych w Europie środkowej. Efektem tej podróży była modernizacja Zakładu Kąpielowego Kisielka i dostosowanie go do ówczesnych najwyższych europejskich standardów. Modernizacja Zakładu umożliwiła kompleksowe leczenie pacjentów, z zastosowaniem szerokiej gamy zabiegów hydroterapii, gimnastyki leczniczej, kąpieli słonecznych i powietrznych oraz leczenia dietetycznego. Wydał też broszurę dla zwolenników hydroterapii, w której szczegółowo omówił zasady kuracji z użyciem wody. Dodatkowo dla wygody mieszkańców Lwowa utworzył filię zakładu Kisielka w zakładzie kąpielowym Djanny w ogrodzie pojezuickim, gdzie ordynował kuracje hydropatyczne.

Oprócz działalności praktycznej, W. Piasecki wniósł także wkład w rozwój dydaktyki. Uchwałą Senatu Uniwersytetu Lwowskiego mianowany został na stanowisko docenta gimnastyki. W 1875 r. zainicjował we Lwowie zorganizowanie przy uniwersytecie pierwszego kursu naukowego dla kandydatów na nauczycieli gimnastyki.

W tym czasie w granicach ówczesnej Monarchii Austriackiej prowadzono takie kursy jedynie na uniwersytecie w Wiedniu i Pradze. Już rok wcześniej (1874 r.) powołano we Lwowie Państwową Komisję Egzaminacyjną dla Kandydatów na Nauczycieli Gimnastyki w Szkołach Średnich i Seminariach Nauczycielskich. Niemniej pierwsi kandydaci przystąpili do egzaminu dopiero w 1881 r. Podobnie skomplikowana sytuacja wyglądała z samym nauczaniem gimnastyki w zaborze austriackim. Na początku lat 70. XIX w. w pięciomilionowej Galicji w prawie 6 tys. gmin miejskich i wiejskich, działało niecałe 2,5 tys. szkół powszechnych (początkujących), a prawie 600 tys. dzieci nie uczestniczyło w nauce, a więc także w gimnastyce. Sytuacja poprawiła się dopiero, gdy wprowadzono powszechny obowiązek kształcenia dzieci i nastąpiła rozbudowa galicyjskiej sieci szkół, zwłaszcza na terenach wiejskich. Gimnastykę jako przedmiot wprowadzono do szkół ludowych w 1868 r., do seminariów nauczycielskich w 1871 r., a do szkół średnich, jako nadobowiązkowe zajęcia, w 1873 r. Przedmiotem obowiązkowym we wszystkich szkołach Galicji gimnastyka stała się dopiero w 1879 r. W rzeczywistości jednak, z uwagi na różne przyczyny, nauczanie gimnastyki rozpoczęto w szkołach znacznie później. Stąd inicjatywa doc. Piaseckiego w zakresie utworzenia kursu dla nauczycieli gimnastyki w późniejszych latach okazała się bardzo cenna.

Beata Skolik, Mariusz Migała, Sławomir Jandziś