Szkice Historyczne PTF 2022 t.3

SZKICE HISTORYCZNE 

pod red. Mariusza Migały, Beaty Skolik i Sławomira Jandzisia

®Copyright 2019 by Sekcja Historyczna Polskiego Towarzystwa Fizjoterapii

ROK 2022

Tom III

 

02 grudnia 2022

Radioterapia i radonoterapia w polskich uzdrowiskach Cz. 2

W 1932 r. ukazały się wytyczne normujące kwestie terapii radonowej w uzdrowiskach, wydane przez dwie czołowe niemieckie organizacje balneologiczne: Główny Ośrodek Balneologiczny (Zentralstelle für Balneologie) oraz Wspólnotę Pracy dla Naukowych Badań Balneologicznych (Arbeitsgemeinschaft für wissenschftliche Heilquellenforschung). Rekomendacje te uzyskały poparcie Polskiego Towarzystwa Balneologii i zaczęły obowiązywać także w polskich zdrojowiskach. Na ich podstawie określenie „wody radoczynne” mogły używać tylko te uzdrowiska, które posiadały to tworzywo uzdrowiskowe na swoim terenie. Wytyczne regulowały także przepisy związane ze sztucznym nasycaniem radonem wód używanych do zabiegów balneologicznych. Stopień radoczynności nie mógł być mniejszy niż 80 jM na litr wody, a w przypadku emanacji nie mógł być mniejszy niż 8 jM (jednostka Machego – jednostka natężenia promieniowania jądrowego w wodzie, aktualnie niestosowana. 1 jM = 0,364nCi/dm3). Do kuracji pitnej można było zastosować wodę radonową o zawartości nie mniejszej niż 80 jM w litrze. Zaczęto też produkować w kraju „przetwory radowe”, które cieszyły się uznaniem nie tylko w środowisku lekarskim, ale też stały się cenionym środkiem leczniczym wśród chorych.

W Polsce pierwsza wytwórnia preparatów radonowych Rad została uruchomiona pod koniec lat 20. XX w. w Krakowie. Wcześniej, produkty takie można było jedynie importować z Niemiec. Możliwość nabycia preparatów radonowych w kraju zwiększała potencjał terapeutyczny wielu polskich uzdrowisk. Następnie w Warszawa otwarto przedstawicielstwo manufaktury laboratoryjnej Radiumchemia, produkującej suche okłady radonowe ze sproszkowanej rudy uranowej z Jáchymova. Były to flanelowe woreczki wypełnione preparatem z atestem Państwowego Instytutu Radowego w Pradze, Pracowni Radiologicznej Towarzystwa Naukowego Warszawskiego oraz zarejestrowane przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Preparaty służyły do użycia domowego i klinicznego i były dostępne w trzech wersjach cenowych (100, 175 i 260 zł) w zależności od zawartości substancji czynnej. Metodologia zabiegu polegała na przyłożeniu woreczka do chorego miejsca lub przymocowanie go bandażem zgodnie z opisem.

Na początku XX w. po raz pierwszy w terapii zastosowano także promienie Roentgena. Jednak początkowo świadomość w zakresie promieniowania jonizującego i jego stosowania w Polsce niepodległej była bardzo mała. Podobna sytuacja dotyczyła zastosowania promieni nadfioletowych i helioterapii. Zwolennicy promieni X uważali, że ich wpływ na organizm jest obojętny, a zmiany skórne traktowano, jako „miernik dawki promieniowania”. Nie było też określonych zasad eksperymentowania z różnymi metodami na człowieku. Niektóre zabiegi rentgenologiczne (diagnostyczne, lecznicze) traktowano wręcz, jako „wyłącznie dochodowe”. Dodać jednak należy, że pomimo różnych poglądów na temat możliwych skutków ubocznych terapii promieniami X, zalecano ograniczenie czasu trwania tego typu leczenia, a nawet badań.

Ścisły związek radioterapii z fizjoterapią w Polsce daje się zauważyć od 1933 r., gdy powstałe kilka lat wcześniej (1925 r.) Polskie Lekarskie Towarzystwo Radiologiczne, przekształcono w Polskie Lekarskie Towarzystwo Radiologiczne i Fizjoterapeutyczne (PLTRiF).

Z radioterapią i terapią fizykalną w latach międzywojennych związana była m.in. Irena Konarska (1901-1985), absolwentka Wydziału Lekarskiego UW, gdzie w 1927 r. uzyskała dyplom doktora wszech nauk lekarskich. Odbyła staże zagraniczne w Paryżu u prof. Gerarda Bourguignona z zakresu chronaksji i jonoforez śródmózgowych oraz w Belinie u prof. Raabego i Friboësa na oddziale leczenia falami krótkimi. W latach 1927-1939 pracowała w klinikach uniwersyteckich na oddziale radiologii i promieniolecznictwa. Jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej uzyskała specjalizację z radiologii i terapii fizykalnej. Po pobycie na stażu w zagranicznych placówkach opublikowała prace naukowe, stwarzając tym samym podstawy naukowe do wdrożenia w lecznictwie metod medycyny fizykalnej i stając się prekursorem lecznictwa fizykalnego w II RP.

Po wojnie, w 1945 r. rozpoczęła pracę w gdańskiej AM, w której zorganizowała Zakład Terapii Fizykalnej. Była to jedna z pierwszych w kraju tego typu placówek. W kilku pomieszczeniach stworzyła dział lecznictwa falami krótkimi i ultradźwiękami, światłolecznictwa i leczenia ciepłem, elektroterapii oraz oddział wodolecznictwa i rehabilitacji. Pierwszych pacjentów zaczęła przyjmować już w sierpniu 1945 r. Byli to głównie chorzy hospitalizowani w gdańskich klinikach, a w latach 1949-1952 także chorzy korzystający z rehabilitacji po przebytej chorobie Heinego-Medina. W 1946 r. otrzymała stanowisko adiunkta, a we wrześniu 1963 r. uzyskała habilitację na podstawie pracy pt. Jonizacje streptomycynowe w leczeniu chorób gałki ocznej. Od tej pory poświęciła się pracy naukowej i dydaktycznej, tworząc podstawy teoretyczne medycyny fizykalnej w kraju.

Reasumując podkreślić należy, że w okresie międzywojennym radioterapię w formie zmodyfikowanej stosowano w leczeniu wielu chorób, m.in. promienicy, odmrożeń, róży, chorób skóry, tarczycy, polipów jelita grubego, nowotworów. Stosowano nawet autotransfuzje krwi naświetlonej promieniami X. Terapię naświetlaniem stosowano również w przypadkach opóźnionego zrostu kostnego po złamaniach oraz chorobach neurologicznych. Chodziło m.in. o leczenie choroby Heinego-Medina, zapalenia opon mózgowych, nerwobóli, różnych chorób stawów. W Polsce radioterapię stosowano także w przypadku chorych z gośćcem zniekształcającym oraz w ostrym gośćcu stawowym, przy czym w tego typu chorobach po terapii poprawiał się jedynie stan podmiotowy. Ustępowały w ostrych stanach głównie dolegliwości bólowe i zwiększała się ruchomość w stawach. W innych chorobach, choć początkowo wykazywano skuteczność radioterapii w leczeniu, po kilkudziesięciu latach stosowania energii promienistej zaczęto udowadniać, że terapia tego typu jest paliatywem, środkiem łagodzącym objawy choroby, ale nieusuwającym przyczyny.

Przypominając zastosowanie radonoterapii i radioterapii w okresie II RP, należy zauważyć, że  radioterapia jako metoda fizykoterapeutyczna z okresu międzywojennego została zaniechana. Z kronikarskiego obowiązku zasługuje ona jednak na przybliżenie, bowiem ukazuje z jednej strony rozwój myśli naukowej okresu międzywojennego, a z drugiej strony pokazuje kierunek ewolucji tej myśli w czasach współczesnych.

Izabela Spielvogel, Beata Skolik, Mariusz Migała

01 listopada 2022

Radioterapia i radonoterapia w polskich uzdrowiskach Cz. 1

10/2022

Na przełomie XIX i XX w. zaczęła rozwijać się radonoterapia i radioterapia. Było to możliwe dzięki badaniom zapoczątkowanym w tym okresie. W 1896 r. francuski fizyk i chemik Henri Becquerel (1852-1908), prowadząc eksperymenty nad fosforescencją, przypadkowo odkrył inne zjawisko – promieniotwórczość rudy uranowej. Odkrycie to utorowało drogę do badań nad promieniotwórczością podjętych m.in. przez Marię Skłodowską-Curie (1867-1934) i Piotra Curie (1859-1906). W 1898 r. wyodrębnili oni z rudy uranowej pochodzącej z czeskiego Jáchymova (niem. Sankt Joachimsthal) nowy pierwiastek – rad i odkryli polon. Badania radioaktywności przyczyniły się do zaobserwowania emanacji w szeregu promieniotwórczym uranu, którą określono jako radon, czyli gaz szlachetny, bezbarwny, bezwonny, pozbawiony smaku. Z biegiem lat zaczęto wykorzystywać go w lecznictwie uzdrowiskowym w tzw. radonoterapii (terapii alfa).

Dzięki powyższym doświadczeniom, na początku XX w. na ziemiach polskich rozpoczęto także badania nad możliwością wykorzystania radonu w medycynie uzdrowiskowej. Jako pierwszy podjął się tego dr Mezernicki w Druskienikach, który w 1905 r. zbadał miejscowe wody stosowane w zabiegach balneoterapeutycznych w kierunku ich radioaktywności. W Galicji badaniem wód radonowych na przełomie 1908 i 1909 r. zajmował się prof. Karol Klecki (1866-1931) – lekarz, patolog, kierownik Katedry Patologii Ogólnej i Doświadczalnej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Kolejne analizy wód leczniczych wykonano w 1909 r. w Nałęczowie pod kierunkiem dra Stanisława Orgelbranda (1879-1922) – dyrektora zakładu hydroterapeutycznego w Kaliszu. W 1910 r. rozpoczęto poszukiwania wód radonowych w Krościenku n. Dunajem, Lubieniu, Niemirowie, Podgórzu, Pustomytach, Truskawcu i Żegiestowie. Pracami kierował Tadeusz Łazarski ze Lwowa. „We wszystkich badania wydały wyniki dodatnie, przyczyniając się w pewnym stopniu do wyjaśnienia efektów leczniczych nie zawsze dających się wytłumaczyć na mocy dawnych zapatrywań na lecznicze działanie wód mineralnych” pisał Z. Pelczar. W 1912 r. prof. Leon Marchlewski (1869-1946), wybitny polski chemik wykazał słabą radoczynność wód w Krynicy-Zdroju oraz w 1914 r. źródeł „Wanda” i „Szymon” w Szczawnicy. Z kolei stopień radoczynności wód w Swoszowicach badał w 1914 r. dr Józef Zanietowski (1869-1925) – kierownik miejscowego Zakładu Przyrodoleczniczego. Jednak w owym czasie prace te oraz badania prowadzone różnymi metodami, w których używano różnych jednostek pomiarowych, nie zawsze dawały oczekiwane rezultaty. Często bywało tak, że wyniki były trudne do oceny i porównania. Nie wszystkie więc zdrojowiska umiały skorzystać z dobrodziejstw wód radonowych i należało poczekać kolejnych dwadzieścia lat, aby wody radonowe na dobre zagościły wśród czynników terapeutycznych polskich zdrojowisk.

Badania dotyczące wchłaniania tego gazu przez układ oddechowy i skórę oraz nasycenie nim krwi i tkanek w kontekście terapii były obszarem zainteresowań m.in. Adolfa (Chaim) Abrahama Becka (1863-1942), absolwent UJ w Krakowie (1889), następnie profesor Uniwersytetu Lwowskiego. Był to neurolog, fizjolog (twórca „Lwowskiej Szkoły Fizjologii”), współodkrywca prądów czynnościowych mózgu (1890) i pionierem elektroencefalografii. Redagował wraz z prof. Włodzimierzem J. Sieradzkim (1879-1941), specjalistą medycyny sądowej – „Lwowski Tygodnik Lekarski”. Od 1886 r. pracował w Zakładzie Fizjologii i Histologii tej uczelni. Pracę doktorską obronił w 1890 r., a habilitację uzyskał w 1894 r. Po habilitacji został zatrudniony na Uniwersytecie w Lwowie, gdzie w latach 1904–1905 oraz 1916–1917 pełnił funkcję dziekana Wydziału Lekarskiego, a w latach 1912-1913 także rektora. Już na początku XX w. prowadził badania dotyczące wpływu radu na nerwy czuciowe u zwierząt (doświadczenia przeprowadzał także na sobie i asystentach) w kontekście wprowadzanych zabiegów uzdrowiskowych z zastosowaniem radu w wodach oraz wziewań w emanatoriach radonowych. Zauważył, że pod wpływem radu występują pewne zmiany w czuciu oraz że naświetlanie radem zmniejsz bóle migrenowe i neuralgiczne.

W 1920 r. fizyk prof. Stanisław Kalinowski (1873–1946), uruchomił w Świdrze p. Warszawą Obserwatorium Magnetyczne, w którym po rozszerzeniu działalności i włączeniu ośrodka do międzynarodowej sieci placówek naukowych, prowadził m.in. badania promieniotwórczości wód i minerałów. W latach 1925–1926 wody mineralne i lecznicze 49 ówczesnych polskich uzdrowisk pod kątem ich radioaktywności przebadał także prof. Ludwik Wertenstein (1887–1945), słuchacz Sorbony. Po uzyskaniu doktoratu w 1913 r. został oddelegowany przez Marię Skłodowską-Curie do Warszawy w celu założenia Pracowni Radiologicznej. Kierownikiem została ona sama, a on początkowo asystentem, jednak już od 1914 r. faktycznie kierował Pracownią Radiologiczną Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. Od 1915 r. był także wykładowcą Wolnej Wszechnicy Polskiej, gdzie kierował Katedrą i Zakładem Fizyki Atomów. Był współzałożycielem Polskiego Towarzystwa Fizycznego. Uczony, który łączył głęboką znajomość zasad matematyki i praw fizyki z rozległą wiedzą humanistyczną. Po wybuchu drugiej wojny światowej ukrył promieniotwórczy preparat radowy z Pracowni Radiologicznej, aby nie mógł zostać wykorzystany przez nazistów do prac nad bombą atomową. Z uwagi na żydowskie pochodzenie ukrywał się w podziemiu do 1944 r. dzięki pomocy innych fizyków, następnie przedostał się na Węgry. Praca prof. Wertensteina już wtedy stanowiła profesjonalne opracowanie działania i wykorzystania wód radonowych w uzdrowiskach południowo-wschodniej Polski.

Dalszy rozwój radioterapii w Polsce nastąpił z chwilą utworzenia w 1932 r. w Warszawie Instytutu Radowego. Była to realizacja marzeń i życzenie Marii Skłodowskiej-Curie (1867-1934). Na dowód, jak bardzo zależało jej na tym pomyśle, w dniu otwarcia Instytutu Rado­wego (29 maja 1932 r.) przekazała placówce pierwszy gram radu wartości ponad pół miliona ówczesnych zło­tych, ofiarowany przez kobiece stowarzyszenia polonijne w USA i Kanadzie.

Izabela Spielvogel, Beata Skolik, Mariusz Migała (cdn.)

01 października 2022

Doktor Apolinary Tarnawski (1851-1943) – pionier przyrodolecznictwa i fizjoterapii w geriatrii w Polsce. Lecznica w Kosowie Cz.2

9/2022

Jak wspomniano w pierwszej części tekstu, zakład leczniczy założony przez A. Tarnawskiego znajdował się niedaleko Kosowa, we wsi Smodna (400 m n.p.m.), w najbardziej na południe wysuniętym obszarze II Rzeczpospolitej. Powstał wśród parku drzew owocowych i ozdobnych, osłonięty od zachodu i północy górami oraz w odległości jednego kilometra lasami (liściastymi i iglastymi). Średnia roczna temp. powietrza wynosiła 9 stopni C (najwyższa w całej Galicji), średnia opadów atmosferycznych – 600-700 mm, stopień zachmurzenia też był najniższy w całej Galicji. Wiosna nadchodziła tam najwcześniej, natomiast zima przychodziła najpóźniej. Specyficzny klimat, w którym mało było dni deszczowych i pochmurnych, połączony z niezwykle czystym powietrzem, Tarnawski porównywał do południowego Tyrolu. Początkowo sezon kuracyjny trwał od 1 maja do końca października, a w latach 20. XX w. od 15 kwietnia do połowy listopada. Składał się wówczas z trzech części: wiosenny (15 kwietnia do połowy czerwca), letni (16 czerwca do końca sierpnia) i jesienny (wrzesień do połowy listopada). Początkowo w zimie zakład był zamknięty, jednak z biegiem lat także zimą zakład oferował korzystanie z łaźni słonecznej na zewnątrz, także kąpiele słoneczne, narciarstwo, saneczkarstwo i łyżwiarstwo.

W czasie pierwszej wojny światowej zakład został rozgrabiony i zdewastowany. Kilka lat zajęło Tarnawskiemu jego odbudowanie i ponowne uruchomienie, bowiem stało się to dopiero w 1922 r. Po rozbudowie, zwiększono w nim liczbę miejsc (na otwarciu bawiło 250 osób), choć wyposażenie było skromne, bez większego komfortu, gdyż jak przekonywano dbanie o wygodę osłabia „wolę, gdy przez obcowanie z naturą zdobywa się samodzielność i zdrowe instynkty”. Ważniejsze od wygód było stosowanie w Zakładzie nowych wówczas metod leczenia m.in. hydroterapii wg ks. Kneippa, kuchni jarskiej wg dr. Heinricha Lahmanna (1860-1905), a także kąpieli powietrzno-słonecznych stosowanych przez dr. Arnolda Rikli’ego (1823-1906) w Velde.

Zakład już wcześniej (1912) wymieniany był wśród ważnych ośrodków wypoczynkowych w ówczesnej Galicji, w którym dr Tarnawski, wykorzystując poszczególne elementy wymienionych metod przyrodolecznictwa, starał się stworzyć „polską metodę, łatwą i zrozumiałą, taką, aby każdemu była przystępna”. Punktem wyjścia było założenie, że jedną z zasadniczych przyczyn powstawania wielu chorób jest nieodpowiedni tryb życia, zwłaszcza niewłaściwe odżywianie. Stąd nawoływał, by rozwijać profilaktykę i krzewić wiedzę na temat zdrowia i higieny.

Po odbudowie Zakładu Tarnawski nadal doskonalił swą metodę, w której chodziło o stworzenie podstaw higienicznego życia, z którymi chorzy mogliby się praktycznie zapoznać w trakcie kuracji, by w przyszłości stosować ją po powrocie do domu. Poza tym zwracał uwagę na atmosferę panującą w Zakładzie, która miała być daleka od sztucznej wystawności panującej w europejskich uzdrowiskach.

Fakt ponownego otwarcia Zakładu przyjęto z dużym zadowoleniem wśród polskiej bohemy, gdyż już wcześniej lecznica cieszyła się dużym zainteresowaniem. Po ponownym otwarciu do Zakładu przybywali ludzie z całej Polski, a frekwencja była tak duża, że jak powiedział jeden z pacjentów „z tych ludzi można by utworzyć pochód na Wawel”. Do wybuchu pierwszej wojny światowej, Kosów był drugą po Zakopanem miejscowością, do której przyjeżdżali Polacy nie tylko z Galicji, ale ze wszystkich trzech zaborów. Przyjeżdżali tam znani pisarze, aktorzy, artyści, poeci, malarze, politycy, rekonwalescenci, którzy byli represjonowani za działalność niepodległościową. Dzięki temu Kosów pełnił rolę łącznika podzielonej ojczyzny. Do Zakładu Tarnawskiego przyjeżdżali również pacjenci z zagranicy m. in. z Rzymu, Bukaresztu a nawet Finlandii. Miejsce to bowiem było wyjątkowe, sprzyjając zarówno wypoczynkowi, jak też poprawie kondycji psychicznej i fizycznej Polaków, zważywszy, że w okresie międzywojennym, moda na wypoczynek z dala od domu, w atrakcyjnych regionach, z niecodzienną kulturą i atmosferą stawała się coraz powszechniejsza.

W nowej rzeczywistości, od samego początku kuracja u dr. Tarnawskiego stała się czymś wyjątkowym, modnym, należała do pewnej ekstrawagancji, by nie powiedzieć, że głodówki przeprowadzane w zakładzie nabrały snobistycznego charakteru. Jednak większość osób przybywała tam celem odnowy sił oraz poprawy zdrowia. Świadczy o tym frekwencja, która rocznie wynosiła około 2-3 tys. kuracjuszy, pomimo, że pobyt w lecznicy nie należał do najtańszych, z zastrzeżeniem, że opłata była zróżnicowana w zależności od rodzaju pokoju.

Kuracja w Zakładzie Leczniczym w Kosowie miała na celu nie tylko poprawę stanu zdrowia, bowiem dr Tarnawski starał się także oddziaływać wychowawczo na pacjenta, przyzwyczajając go do przestrzegania zasad higieny nie tylko na terenie Zakładu, ale także w domu, gdy wracała do normalnego trybu życia codziennego. Służyły temu pogadanki, podczas których wpajał kuracjuszom zasady zdrowego życia, aby słuchacze umieli je później stosować u siebie w domu. Dwa do trzech razy w tygodniu odbywały się wykłady z higieny przez lekarzy zakładowych, a z innych dziedzin, np. z literatury, polskich wynalazków czy historii dawnej Polski, przez prelegentów z grona pacjentów. Dzięki temu kosowska lecznica po kilkunastu latach działania zyskała miano „nowoczesnej uczelni zdrowia”.

Po odbudowie Zakładu, leczeniem, tak jak przed wojną, nadal kierował sam właściciel, który do pomocy miał jednego lekarza i lekarkę, czasem dwóch lekarzy. W leczeniu używane były wyłącznie środki przyrodolecznicze (fizykalne), tj. gimnastyka, masaż (mięsienie), kąpiele słoneczne oraz powietrzne na osobnym boisku dla mężczyzn i kobiet, które uważał za najważniejszy środek przyrodoleczniczy. Stosował także leczenie wodą, na wzór metody ks. Kneippa, jednak znacznie złagodzone.

Dużą uwagę przywiązywał do diety, zalecając umiarkowanie i wstrzemięźliwość. Przestrzegając przed zbyt obfitymi posiłkami zwykł mawiać: „nie przekarmiaj się, a nie będziesz chorował”. W zależności od wskazań leczniczych stosowano mieszaną dietę: mięsną lub jarską (bez mięsa). Każdy posiłek obfitował w jarzyny i owoce. Oprócz diety, stosował też inne środki, tj. sen na otwartym powietrzu, biegi boso, kąpiele w lodowatej, górskiej rzece, ćwiczenia gimnastyczne i oddechowe oraz prace fizycznie (tzw. roboty dla inteligencji, praca w ogrodzie) i tańce. Zajęcia te wykonywane były od wczesnego ranka do wieczora, przez dzieci, młodzież i dorosłych. Leczenie wodą odbywało się w łazienkach z dachem szklanym, w których było dużo słońca i świeżego powietrza, jak też chodzenie boso po rosie i brodzenie oraz kąpiel rzeczna w Rybnicy. Był zwolennikiem powrotu do natury, dlatego dużo uwagi przywiązywał do chodzenia boso i higieny stóp. Uważał, że hartowanie stóp wpływa na całe ciało, że radioaktywność ziemi łatwiej przechodzi przez bose stopy i wzmacnia tym samym układ nerwowy. Najlepsze według niego było chodzenie po wilgotnej ziemi lub rosie, która zawierała w sobie wodę utlenioną, działającą przekrwienie i dezynfekująco. Do tego dochodziło korzystne działanie powietrza i słońca. Nieprzyzwyczajonym do tego typu kuracji zalecał wskazówki jak hartować stopy. Obok kąpieli słoneczno-powietrznych i wody, aplikowano pacjentom również masaż (wykonywany przez służbę łazienną i lekarzy) oraz automasaż. Aktywność fizyczną, którą ordynował dzieciom, młodzieży i starszym, od wczesnego ranka do wieczora, przyjmowała różne formy i była zróżnicowana, w zależności od przygotowania kondycyjnego. Spośród wielu form ruchowych zalecał więc gimnastykę poranną, z przyrządami i bez, gry sportowe, piesze wycieczki i praca w ogrodzie, która miała być połączeniem ruchu na świeżym powietrzu i jarskiej diety, służące wzmocnieniu i hartowaniu ciała w słońcu i powietrzu. Ćwiczenia oddechowe stosowane były kilka razy w tygodniu i łączono je z muzyką, czasami też z tańcami na otwartej hali gimnastycznej. Łączenie rytmiki ruchowej z muzyką stosowano wówczas szczególnie w uzdrowiskach, gdzie często przebywali chorzy słabowici z zaburzeniem równowagi układu czuciowo ruchowego. Zajęcia te miały wyrobić poczucie rytmu i poprawić ruchomość stawów.

Życie w Zakładzie zorganizowane było w oparciu o regulamin, który obowiązywał z chwilą przekroczenia bramy zakładowej. W pierwszych jego punktach umieszczone było wskazanie do przestrzegania zasad, co wiązało się z osiągnięciem jak najlepszych rezultatów w leczeniu. W kolejnych punktach zapisane były godziny pracy lekarza kierującego oraz lekarzy pomocniczych. W regulaminie opisana została również książeczka ordynacyjna, w której lekarz zapisywał wszystkie wskazówki dotyczące środków leczenia. Tam również lekarz kierujący przypisywał pacjentowi lekarza, który miał się opiekować kuracjuszem. W trakcie kuracji istotne było przestrzeganie czasu, bowiem wszystkie zabiegi miały określone godziny.

Wszystkie zabiegi były nadzorowane były przez lekarzy, którzy czuwali nad leczącymi się, a w pogadankach i odczytach objaśniali znaczenie higienicznego trybu życia, dając jednocześnie wskazówki jak zdobyć i utrzymać zdrowie i energię życiową w przyszłości. Podczas kuracji podkreślano znaczenie odpowiedniego trybu życia oraz fakt, że kuracjusze postępują ściśle według wskazań lekarza. Niektórzy uważali nawet, że dobre wyniki kuracyjne w kosowskiej lecznicy były wynikiem zaprowadzonego tam i konsekwentnie stosowanego trybu życia. Wdrożenie pacjenta do odpowiedniego dla niego trybu życia, było jednocześnie jego codziennym szkoleniem na przyszłość. Jak ważna była świadomość kuracjuszy, co do utrzymania zdrowia poprawionego w uzdrowiskach po powrocie do domu świadczy fakt, że w 1923 г., a więc w czasach największego rozwoju kosowskiej lecznicy, na łamach „Polskiej Gazety Lekarskiej” i czasopisma „Zdrowie”, dr Tarnawski wystąpił z projektem utworzenia w polskich uzdrowiskach „hygjenicznych uniwersytetów powszechnych”, czyli kursów, które miały być prowadzone w formie wykładów, na które pacjenci mieli uczęszczać w trakcie turnusu. Proponował także powołać Towarzystwo Przyjaciół Zdrowia, które by promowało higienę życia domowego i publicznego. Niestety żaden z tych pomysłów nie został zrealizowany.

Apolinary Tarnawski od początku swej pracy był zwolennikiem naturalnych metod leczniczych, a leki aplikował tylko w ciężkich przypadkach, bo jak mówił „lekarstwo jest lewarem, który pozwala wozowi ruszyć, jeśli ugrzązł w błocie. Dalej musi jechać o własnych siłach”. Wśród chorób, w których spodziewano się poprawy po pobycie w lecznicy dr. Tarnawskiego były głównie przewlekłe schorzenia, tj. zła przemiana materii (otyłość, cukrzyca, miażdżyca) i związane z nią dolegliwości artretyczne i reumatyczne (skaza moczanowa) oraz choroby układu nerwowego (neurastenie, migreny, nerwice, pląsawica). Wśród wskazań do leczenia była też choroba Basedowa, choroby przewodu pokarmowego (żołądka i jelit) i jamy brzusznej (atonia, żółtaczka), choroby kobiece, choroby układu oddechowego, choroby skórne (łuszczyca, wypryski), choroby układu krążenia i serca (lekkie), żylaki, niedokrwistość, żółtaczka, białkomocz, zatrucie rtęcią, nikotyną, krzywica u dzieci. Nie przyjmowano chorych z gruźlicą płuc, z chorobami zakaźnymi, gorączkujących, obłożnie i umysłowo chorych oraz z padaczką.

Przed wybuchem drugiej wojny światowej rozwój Zakładu Przyrodoleczniczego w Kosowie osiągnął najwyższy pułap. Tarnawski planował swój Zakład przekształcić w szkołę tzw. janczarów zdrowia. Zakład miał początkowo utrzymywać szkołę do czasu, gdy osiągnie samowystarczalność. Miała to być przyrodolecznicza szkoła wychowania dla słabowitej młodzieży przy Zakładzie, z naciskiem na obowiązkową dietę jarsko-mleczną, ćwiczenia ciała (gimnastyka zwykła i oddechowa, hydroterapia, wycieczki, gry, zabawy), pracę w ogrodzie. Niestety wybuch wojny udaremnił te plany.

Jak wynika z przedstawionych informacji, na przełomie XIX i XX w. coraz więcej ludzi przekonywało się, że słońce, powietrze, woda i ruch mają duże znaczenie, a czasami mogą zastąpić najlepsze leki. Koncepcja zbliżenia bezpośredniego do natury nie była celem samym w sobie, lecz jedynie środkiem, prowadzącym z jednej strony do zdobycia jak największej sprawności fizycznej, z drugiej zaś wpływała pozytywnie na psychikę i układ nerwowy człowieka współczesnego, zamkniętego w ciasnych murach miasta, w tzw. pędzie życia.  Doktor A. Tarnawski był niewątpliwie prekursorem nowoczesnego przyrodolecznictwa, profilaktyki zdrowotnej i fizjoterapii geriatrycznej w Polsce. W oparciu o doświadczenia wyniesione z zagranicznych podróży naukowych, własną wiedzę i doświadczenie opracował oryginalną metodę, którą z powodzeniem stosował we własnej lecznicy w Kosowie. Jej założenia okazały się ponadczasowe i pomimo upływu wielu lat nie straciły na aktualności.

Mariusz Migała, Beata Skolik, Sławomir Jandziś

01 września 2022

Doktor Apolinary Tarnawski (1851-1943) – pionier przyrodolecznictwa i fizjoterapii w geriatrii w Polsce cz.1

8/2022

Choć pierwsze próby leczenia środkami znajdującymi się w przyrodzie pojawiły się w Polsce już wcześniej, powszechnie uważa się, że to właśnie dr Apolinary Tarnawski (1851–1943) pod koniec XIX w. wyznaczył kierunek rozwoju przyrodolecznictwa. Poprzez opracowanie swojej oryginalnej metody, był także jednym z pierwszych polskich lekarzy, który podniósł ważność zagadnień dotyczących form i sposobów zapobiegania przed wczesnym starzeniem się oraz ratowanie człowieka w starości. Obie te dziedziny rozwijał w założonej przez siebie w 1893 r. lecznicy (zakładzie) w Kosowie Huculskim nieopodal Rybnicy, we Wschodniej Galicji. Jako Galicję określano potocznie Królestwo Galicji i Lodomerii, obszar utworzony na ziemiach Królestwa Polskiego będącego w latach 1772–1918 pod zaborem Cesarstwa Austrii i Austro-Węgier. Była prowincją monarchii habsburskiej, tradycyjnie wielonarodową i wielowyznaniową. Obok Polaków i Rusinów mieszkali w niej Żydzi, Ormianie, Niemcy. Stolicą Galicji był Lwów. Po I wojnie światowej ziemie te w większości znalazły się w granicach odrodzonego państwa polskiego. Tereny Galicji Wschodniej po II wojnie światowej należały do Związku Radzieckiego, a od 1991 r. stanowią część Ukrainy.

Tarnawski realizując swoje idee był jednocześnie niekwestionowanym promotorem zdrowego stylu życia wśród polskiego społeczeństwa. Zanim jednak rozpoczął stosowanie swoim metod na pacjentach, wypróbował na sobie wiele z nich, bowiem intensywnie pracując, prowadząc stresujący tryb życia, jednocześnie dogadzając sobie (papierosy, kawa, alkohol) zaczął cierpieć na dolegliwości żołądka. Dlatego w 1891 r. w celu ratowania zdrowia wybrał się do zakładu wodoleczniczego w Wörishofen, prowadzonego przez ks. Sebastiana Kneippa (1821-1897). Pobyt w Bawarii pozwolił dr. Tarnawskiemu na poznanie słynnej na całym świecie metody wodolecznictwa, idei leczenia przyrodoleczniczego oraz zasad higienicznego trybu życia preferowanego w Wörishofen. Kuracja okazała się skuteczna, co zachęciło go do leczenia tą metodą również innych pacjentów w kraju.

Apolinary Tarnawski był absolwentem Wydziału Lekarskiego UJ w Krakowie (1877). Do 1882 r. pracował na etacie lekarza pomocniczego w lwowskim Szpitalu Powszechnym na oddziałach: chorób wewnętrznych, ginekologii, skórno-wenerycznym i chirurgii. Był współzałożycielem towarzystwa patriotycznego Sokół. W latach 1878-1880 pełnił funkcję sekretarza lwowskiej sekcji Towarzystwa Lekarzy Galicyjskich. Z ramienia Towarzystwa, w czasie urlopu, pracował, jako lekarz zdrojowy Żegiestowie (1879), Morszynie (1881), Wysokiej (1883). Do 1896 r. pracował, jako lekarz powiatowy w Borszczowie, Jaworowie i Kosowie. Pracując w Kosowie zauważył właściwości lecznicze jego klimatu. W 1896 r. przebywał w zakładzie przyrodoleczniczym dr. H. Lahmanna pod Dreznem, gdzie stosował dietę jarską. Po rezygnacji z funkcji lekarza powiatowego, zajął się wyłącznie budową zakładu dietetyczno-wodoleczniczego pod Kosowem, którą rozpoczął w 1893 r. Początkowo środowisko lekarskie nieufnie i zawiścią odnosiło się do jego idei przyrodolecznictwa. Niejako symbolicznym wyrazem pojednania było przyznanie mu w 1927 r. przez Wydział Lekarski UJ odnowionego dyplomu doktora medycyny w 50. rocznicę ukończenia studiów. We wrześniu 1939 r., po zajęciu Kosowa przez ZSRR, wraz z rodziną przedostał się do Rumunii, skąd wspólnie z synem, wystosował w 1940 r. do Rządu Polskiego w Angers memoriał w sprawie utworzenia zakładu leczniczego dla chorych Polaków we Francji. Następnie przebywał na Cyprze i w Palestynie, gdzie zmarł i pochowany został w katakumbach Ojców Franciszkanów na górze Syjon. W piśmiennictwie medycznym zyskał przydomek „geniusz z Kosowa”.

Jeszcze przed wybuchem pierwszej wojny światowej dr Tarnawski zwracał uwagę, że naturalne leczenie zaczyna się wówczas, gdy człowiek zachorował i cierpi. Z kolei higiena, mająca chronić człowieka przed cierpieniem, by była skuteczna, powinna być stosowana codziennie. A taki stan według Tarnawskiego można było osiągnąć tylko poprzez nawyk i wychowanie w niej. Wydaje się jednak, że choć wzrosło zainteresowanie przyrodolecznictwem po 1918 r., to świadomość społeczeństwa na temat środków leczniczych i zagadnień higienicznych nadal była niska, skoro jeszcze w 1925 r. we wstępie do Programu Lecznicy Dra Tarnawskiego autor pisał: „Chorzy, zgłaszający się do lecznicy, żądają często szczegółowych wyjaśnień o sposobie leczenia, zwłaszcza ci, którzy nie są obeznani z przyrodolecznictwem”. Stąd jednym z pomysłów dr. Tarnawskiego było utworzenie uniwersytetów powszechnych higieny we wszystkich polskich zdrojowiskach i uzdrowiskach. Miały to być ośrodki propagandy higieny i szkolenia w jej zasadach.

Jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej Tarnawski swoje przemyślenia i doświadczenia wyniesione z pracy w Kosowie na temat form i sposobów zapobiegania starości, zawarł w książce pt. Higiena starości i starzenie się (Londyn 1980). Przeciwstawiał się takiemu podejściu, namawiał do przyjęcia czynnej postawy wobec własnych zmagań z rozmaitymi cierpieniami, by nie użalać się, nie załamywać w cierpieniu, nie godzić się na postawę cierpiętnictwa, ale wyrabiać w sobie chęć do życia, przezwyciężać własne cierpienie i współpracować z opieką medyczną. Uważał starość jako kwintesencję całego życia i doświadczenia, twierdził, że krajem powinni rządzić doświadczeni starcy. Dlatego wspomniana książka traktowała higienę starości i zdrowe starzenie się jako nakaz społeczny. Stanowiła pewnego rodzaju poradnik co należy robić, a czego unikać w codziennym życiu, by własną starość przeżyć aktywnie i jak najdłużej pozostać sprawnym i niezależnym od innych. Jako podstawowy czynnik zachowania zdrowia w okresie starości zalecał świeże powietrze, a z uwagi, że starsi ludzie rzadko wychodzili z domu, polecał spanie przy otwartym lub uchylonym oknie, częste wietrzenie mieszkań, spacer, gimnastykę zwykłą i oddechową.

Drugim ważnym czynnikiem w utrzymaniu zdrowia w starości wg Tarnowskiego był ruch. Apelował, aby ludzie starsi uprawiali sport i gimnastykę dostosowaną do ich możliwości, wykonywali pracę fizyczną, organizowali sobie wycieczki i dłuższe spacery. Twierdził, że brak ruchu może doprowadzić do zaniku mięśni, pochylenia sylwetki, kłopotów oddechowych i krążeniowych. Dlatego gorąco zalecał, by seniorzy systematycznie spacerowali, najlepiej w grupie, by spacer ze znajomymi w podobnym wieku był przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem. Dla osób, będących w pełni sił, by mogli codziennie wykonywać gimnastykę, opracował specjalne wytyczne, które miały przyczynić się do bardziej wymiernego efektu ćwiczeń. Osobom starym, chorym, którzy nie mogli wstać z łóżka zalecał wykonywanie prostych ćwiczeń na leżąco, czy na siedząco.

Ważnym w utrzymaniu kondycji seniorów był również relaks, który miał polegać położeniu się równo, uniesieniu kończyn dolnych i górnych, a następnie napięciu mięśni ciała i wstrzymaniu oddechu, licząc do dziesięciu. Następnie rozluźniano ciało, głęboko oddychano, licząc do sześćdziesięciu i ćwiczenie takie powtarzano 2-3 razy. Ostatnim elementem była jarska dieta, bowiem wg dr. Tarnawskiego człowiek starszy powinien ograniczyć pokarmy bogate w tłuszcze i białka, a spożywać takie, które są bogate w węglowodany i zawierają sole odżywcze zasadowe, a także dużo witamin.

Ten prawdziwy „geniusz z Kosowa”, czasami surowy wobec pacjentów, zwłaszcza otyłych, stworzył własny system kuracji naturalnej „ciała i ducha”. Z jego lecznicy zwanej „wyższą szkołą zdrowia”, korzystała w okresie międzywojennym głównie inteligencja i ziemiaństwo oraz elita kulturalna i artystyczna Warszawy. Dewiza Zakładu brzmiała „Władaj sobą” i chodziło w niej o wstrzemięźliwość od picia, palenia, hazardu i rozpusty. Każdy więc kto przybył do lecznicy musiał się podporządkować do zaleceń i przygotować na zmianę dotychczasowego trybu życia.

Przez jednych podziwiany, przez innych krytykowany, wprowadził w dwudziestoleciu międzywojennym wiele nowych rozwiązań i idei zdrowotnych. Doktor Tarnawski był wielkim patriotą, a lecznica stała się specyficznym wyrazem jego oddania ojczyźnie, czego podstawą była idea uzdrowienia narodu. Ponadto, a może nawet najważniejsze – Tarnawski oraz cała jego rodzina Tarnawskich w Kosowie, poprzez swoją pracę i działalność społeczną, stał nie tylko na straży zdrowia Polaków, ale także zagrożonego na tej wschodniej rubieży interesu narodowego i państwowego. Rodzina Tarnawskich była zaangażowana w działalność charytatywną w Kosowie wśród Polaków, którzy w Kosowie stanowili 10% populacji. Tarnawscy byli patronami, organizatorami lub współpracownikami wielu polskich placówek i organizacji. Założyli czytelnię, Okręgowe Towarzystwo Rolnicze, koła gospodyń, wybudowali Dom Ludowy, organizowali m.in. kolonie dla ubogich dzieci, założyli zakład wychowawczy dla młodzieży, wspomagali prowadzanie ochronki, katolickiego stowarzyszenia młodzieży żeńskiej i męskiej.

Popularność, jaką cieszyła się kosowska lecznica sprawiła, że także w innych regionach Polski zaczęły powstawać podobne zakłady oparte na „kosowskim” systemie leczenia. „Nie wiem, czy znalazłby się na świecie poza Polską kraj, w którym by pewne miejscowości letniskowe czy uzdrowiskowe odegrały w jego kulturze poważniejszą rolę. W Polsce zaś były miejscowości, które nasyceniem swej atmosfery duchowej, nurtem ideowym, wkładem umysłowym i artystycznym oraz samym stylem życia przedstawiały ważną pozycję w dorobku kulturalnym narodu […]. Jak w Zakopanem tak i w Kosowie spotykało się wielu wybitnych Polaków z trzech dzielnic, zarówno przed pierwszą wojną światową jak i po niej. Niejedna zrodziła się tam koncepcja polityki polskiej w czasach, które poprzedziły niepodległość […]. Kosów był cegiełką w gmachu kultury narodowej – piękną, wartościową, oryginalną i bardzo polską” – pisał w 1970 r. we wspomnieniach emigracyjnych Ignacy Wieniewski, polski historyk literatury i eseista.

Wydaje się, że oryginalny system profilaktyki zdrowia osób starszych stworzony przez A. Tarnawskiego był ponadczasowy i znacznie wyprzedzający czasy, w których przyszło mu żyć i pracować. Z tego też względu powinno się uznać dr. A. Tarnawskiego za pioniera fizjoterapii w geriatrii. Natomiast podczas VIII Zjazdu Polskiego Towarzystwa Balneologicznego, który odbył się w dn. 18-20 maja 1972 г., w Szczawnicy, Apolinary Tarnawski został oficjalnie uznany z prekursora polskiego przyrodolecznictwa.

Mariusz Migała, Beata Skolik, Sławomir Jandziś

01 lipca 2022

Rozwój standardu polskiej rehabilitacji w II RP (1918-1939) Cz.3

7/2022

Pomimo występowania w procesie kształtowania się standardu rehabilitacji w II RP wielu problemów, które mogły doprowadzić do całkowitego zahamowania tego procesu, większość  przeszkód zostało przezwyciężonych, dzięki czemu podstawy standardu polskiej rehabilitacji zostały ostatecznie ukształtowane. Oczywiście nie udało się skutecznie rozwiązać wszystkich problemów. Powodem był m.in. brak środków finansowych, lekarzy, wykwalifikowanych specjalistów zajmujących się rehabilitacją, placówek stacjonarnej rehabilitacji (szpitali, sanatoriów). Oferta rehabilitacji docierała więc tylko do wybranych warstw (zamożni obywatele – prywatna oferta rehabilitacji) i grup społecznych (wojsko, pracownicy ubezpieczeni w systemie ubezpieczeń społecznych), gdyż państwowa oferta bezpłatnej lub dotowanej rehabilitacji docierała w II RP nie więcej niż do 20% społeczeństwa (15 % ubezpieczonych, 5% wojsko, policja itp.).

Niemniej analizując szczegółowo materiały źródłowe okresu międzywojennego należy stwierdzić, że lata 1918-1939 były bardzo ważnym okresem w ewolucji rehabilitacji w Polsce. Potwierdzeniem tego jest fakt, że wiele elementów standardu rehabilitacji wypracowanego w II RP zostało włączonych bezpośrednio po 1945 r. do modelu rehabilitacji w PRL. Polscy profesjonaliści wykształceni w krajach zaborczych i w Europie Zachodniej przed 1918 r. najpierw stworzyli system medycyny publicznej i rehabilitacji w II RP. Następnie niektórzy z nich przenieśli wzorce jego konstrukcji i funkcjonowania do PRL. Wiele ważnych postaci z tego grona, uczestniczących w tworzeniu, zarządzaniu i działaniu instytucji medycznych i rehabilitacyjnych w latach 1918-1939, po 1945 r. nadal działało na rzecz pacjentów, często w tych samych miejscach (jednak w związku ze zmianą ustroju i upaństwowieniem systemu opieki medycznej w Polsce już na nieco innych zasadach).

W tym zakresie daje się zauważyć kontynuacja działań środowiska polskich elit naukowych na rzecz dalszego rozwoju rehabilitacji, gdyż dzięki wykształceniu kadry i stworzeniu podstaw rehabilitacji w czasach II RP, można było w 1945 r. korzystać z tego doświadczenia. Sprzyjał temu fakt, że problemy medyczne wymagające rozwiązania w tym zakresie, występujące w latach 1918-1939 oraz po 1945 r. pozostawały w większości te same. Zmieniło się tylko ich nasilenie, gdyż działania zbrojne w trakcie drugiej wojny światowej, spowodowały jeszcze bardziej rozległe kalectwo, a ofiarami byli nie tylko wojskowi, lecz również ludność cywilna, w tym kobiety, dzieci i osoby starsze, często ofiary hitlerowskich obozów koncentracyjnych, niedożywieni i zaniedbani chorzy z powodu pozbawienia ich możliwości leczenia. Ponadto w odbudowie systemu medycyny publicznej po drugiej wojnie światowej, mogli uczestniczyć lekarze wykształceni w II RP, i to oni tworzyli pierwsze szeregi kadry dydaktycznej lekarzy i magistrów wychowania fizycznego.

Dzięki temu wiele elementów standardu rehabilitacji w II RP mogło być rozwijanych w następnych latach w PRL. Miały one różnorodny charakter. Początkowo rehabilitacją objęto chorych z dysfunkcjami narządów ruchu (ortopedycznych, reumatologicznych). Rozszerzanie opieki rehabilitacyjnej na inwalidów z innymi dysfunkcjami i zaburzeniami stworzyło potrzebę wyodrębnienia węższych działów rehabilitacji. Stąd z rehabilitacją związanych było coraz więcej lekarzy z różnych dziedzin (m.in. neurolodzy, interniści, psychiatrzy) oraz inni specjaliści (psycholodzy, socjolodzy, pedagodzy, nauczyciele wychowania fizycznego i gimnastyki leczniczej).

Sprawiło to, że już kilka lat po wojnie zaczęła intensywnie rozwijać się rehabilitacja m.in. u chorych z gruźlicą płuc (prof. Aleksander Nauman), ofiar epidemii choroby Heinego-Medina (dr Kazimiera Milanowska), u chorych po zawale serca (prof. Zdzisław Askanas). Stosując odmienne metody usprawniania oraz specyficzne formy organizacyjne, z biegiem lat zaczęły powstawać działy rehabilitacji także w neurologii, pulmonologii, neurochirurgii, położnictwie, psychiatrii, otorynolaryngologii i innych specjalnościach, których w okresie międzywojennym jeszcze nie znano.

Do grona kontynuatorów pracy w obszarze rehabilitacji należeli także inni przedwojenni specjaliści. Byli wśród nich ortopedzi (prof. dr J. Zaremba, prof. A. Gruca, dr T. Sokołowski, dr T. Bętkowski, dr H. Cekowski, dr J. Aleksiewicz), chirurdzy i neurochirurdzy (prof. Jan Zaorski, doc. dr J. Choróbski), interniści (prof. E. Reicher, prof. W.E. Orłowski, dr J. Titz-Kosko), kardiolodzy (prof. Z. Askanas, prof. M. Semerau-Siemianowski), dermatolodzy (prof. Z. Oszast), pediatrzy (prof. M. Michałowicz, prof. T. Chrapowicki, dr Sz. Starkiewicz, dr J. Żeligowska-Szulc), specjaliści medycyny fizykalnej (doc. dr J. Jankowiak, doc. dr I. Konarska), antropolodzy (doc. J. Mydlarski), balneolodzy i balneotechnicy (prof. A. Sabatowski, prof. J. Szmurło, prof. J. Papierkowski, doc. dr J. Żniniewicz, dr J. Aleksiewicz, prof. inż. E. Zaczyński, dr inż. Ignacy Potocki, inż. L. Nowotarski, mgr inż. Jan Rokosz), fizjolodzy i lekarze sportowi (prof. W. Missuro, prof. E. Preisler, dr W. Czarnocka-Karpińska), ginekolodzy-położnicy (dr L. Grabowiecka, dr J. Mazurek), higieniści i teoretycy wychowania fizycznego (prof. W. Gądzikiewicz, prof. E. Piasecki, dr Z. Gilewicz, dr J. Figna) i inni.

Dzięki nim w ciągu pierwszych 25-30 lat od zakończenia drugiej wojny światowej, w wyniku intensywnego rozwoju, rehabilitacja w Polsce stała się łącznikiem wszystkich dziedzin medycznych, służąc choremu i społeczeństwu. Stając się ważną częścią leczenia, przyczyniała się do rehumanizacji medycyny, którą postępująca technizacja medycyny dotkliwie dehumanizowała na całym świecie. Dla polskiej państwowości, w tym przede wszystkim dla medycyny najważniejsze było jednak to, że opracowane po odzyskaniu niepodległości, w okresie II RP, koncepcje i metody okazały się na tyle istotne dla rehabilitacji, że są stosowane do dnia dzisiejszego przez kolejne pokolenia polskich lekarzy i fizjoterapeutów.

Opisane w trzech częściach artykułu dokonania wielu Polaków potwierdzają, że lata 1918-1939 były bardzo ważnym okresem w ewolucji rehabilitacji w Polsce. W omawianym okresie:

  1. Nastąpił intensywny rozwój fizjoterapii, który przyczynił się do rozwoju szeroko rozumianej rehabilitacji.
  2. Polscy naukowcy byli pionierami wielu ciekawych metod i zabiegów fizjoterapeutycznych.
  3. Nastąpił intensywny i nowoczesny rozwój balneoterapii i balneologii, a stworzone wówczas podstawy prawne dotyczące lecznictwa uzdrowiskowego obowiązywały jeszcze długo po zakończeniu drugiej wojny światowej.
  4. Zapoczątkowany rozwój medycyny sportowej, sportu kobiet oraz osób z niepełnosprawnościami (inwalidów), sprawił że dziedziny te stały się partnerem i sprzymierzeńcem rozwijającej się rehabilitacji w Polsce.
  5. Opracowane koncepcje i metody okazały się na tyle istotne dla medycyny i rehabilitacji, że są stosowane do dnia dzisiejszego przez kolejne pokolenia polskich lekarzy i fizjoterapeutów.
  6. Standard rehabilitacji w Polsce po II wojnie światowej kształtowały osoby uczestniczące w jego tworzeniu w latach 1918-1939 i ich wychowankowie.

Beata Skolik, Mariusz Migała, Sławomir Jandziś

01 czerwca 2022

Rozwój standardu polskiej rehabilitacji w II RP (1918-1939) Cz.2

(6/2022)

Bez wątpienia w rozwoju standardu rehabilitacji w II RP ważną rolę odegrali zarówno lekarze jak i przedstawiciele środowiska związanego z upowszechnianiem higieny, ruchu i aktywności fizycznej w polskiej szkole oraz życiu młodego człowieka. Za każdym z wymienionych sukcesów stali więc konkretni ludzie, których zaangażowanie i działalność zawodowa przyczyniła się do ukształtowania się standardu rehabilitacji w II RP. Wydaje się, że gdyby nie otwartość umysłu wielu Polaków, zrozumienie znaczenia ruchu i naturalnych czynników w terapii, chęć poprawienia losu kalek i potrzebujących pomocy, wreszcie potrzeba wymiany myśli na arenie międzynarodowej, rozwój polskiej rehabilitacji w II RP nie byłby możliwy. Do najważniejszych z nich należy: Ireneusz Wierzejewski, Wiktor Dega, Eugeniusz Piasecki i Ludomił Korczyński, Eleonora Reicher i Władysław Jarecki. Ich wkład w okresie kształtowania się standardu rehabilitacji w II RP był największy i dotyczył różnych dyscyplin wiedzy i praktyki.

Ireneusz Wierzejewski (1881-1930) był prekursorem ortopedii, rehabilitacji inwalidów i propagatorem idei opieki nad nimi. Przez całe swoje życie zawodowe promował idee walki z kalectwem, z którymi zapoznał się w berlińskim Zakładzie K. Biesalskiego. Zintegrował środowisko polskich ortopedów w celu działania na rzecz zorganizowania kompleksowej opieki nad kalekami (zainicjował utworzenie Polskiego Towarzystwa Ortopedycznego).

Wiktor Dega (1896-1995) był bliskim współpracownikiem prof. I. Wierzejewskiego, od którego przejął wypracowane założenia dotyczące rehabilitacji. Uważał, podobnie jak prof. Wierzejewski, że celem rehabilitacji nie jest zapewnienie osobie niepełnosprawnej dożywotniej opieki i „pochylanie się nad nią z litością” jako nad kaleką, ale zapewnienie – dzięki zabiegom i ćwiczeniom – możliwości samodzielnego życia (w sposób dostosowany do fizycznych możliwości).

Eugeniusz Piasecki (1872-1947) był pierwszym Polakiem, który w swej pracy rozpoczął wytrwałe działania zmierzające do podniesienia poziomu uniwersyteckiego wykształcenia wychowawcy fizycznego z przygotowaniem do prowadzenia gimnastyki leczniczej i masażu. W prowadzonym przez siebie Studium WF Uniwersytetu Poznańskiego, już w 1921 r. rozpoczął realizację rocznych kursów wychowania fizycznego. Już w 1917 r. wskazując możliwości pomocy ofiarom wojny jako podstawowe zagadnienia w rozwiązaniu wielu problemów inwalidów, wymieniał fizjoterapię, protezowanie i reedukację. Za najważniejszy dział fizjoterapii uważał leczenie ruchowe, które określał jako kineńtherapie (kinezyterapię).

Ludomił Korczyński (1867-1936) obudził w Polakach zainteresowanie sprawami zdrojownictwa krajowego. Lecznictwo uzdrowiskowe (balneoterapeutyczne, klimatyczne, hydropatyczne, kąpielowe) określał mianem fizjoterapii elementarnej. Spośród podstawowych zabiegów fizjoterapeutycznych wymieniał przede wszystkim mięsienie ręczne i mechaniczne, gimnastykę leczniczą i leczenie ćwiczeniami (mechanoterapia). W grupie tej była także elektroterapia, fototerapia (promienie słoneczne, światło sztuczne, promienie radowe, promienie X) oraz leczenie za pomocą wziewań wód mineralnych, lotnych olejków i leków.

Eleonora Reicher (1884-1973) była osobą o wszechstronnych zainteresowaniach, posiadającą bardzo dobre przygotowanie i wykształcenie. W pracy zawodowej i naukowej interesowała się różnymi dziedzinami medycyny wewnętrznej, medycyny sportowej, chorobami serca, chorobami narządów ruchu. Zgłębiała również tajniki działania ćwiczeń fizycznych (cielesnych) na organizm, szczególnie wykorzystania ćwiczeń fizycznych w rozwoju dzieci zdrowych i astenicznych oraz w leczeniu dorosłych. To ona po raz pierwszy zdefiniowała ćwiczenia cielesne, uznając je za środek naturalnie terapeutyczny. Obok artykułów prasowych, na rynku księgarskim zaczęły ukazywać się też publikacje naukowe z zakresu lecznictwa w urazach sportowych.

Władysław Jarecki (1876-1929) stworzył podwaliny udziału dzieci i dorosłych inwalidów z różnymi dysfunkcjami w różnorodnych formach aktywności fizycznej. Jako zagorzały propagator sportu zapoczątkował rozwój sportu inwalidów w Polsce. Dzięki jego inicjatywie i uporowi powstał pierwszy w Polsce klub sportowy inwalidów, który przyczynił się do tworzenia podobnych organizacji w kraju.

W procesie kształtowania się standardu rehabilitacji w II RP obok sukcesów były też liczne przeszkody, które mogły doprowadzić do całkowitego zahamowania tego procesu. Wśród nich były konflikty wewnętrzne i zewnętrzne kraju, które mogły przekreślić lub znacznie zahamować rozwój opieki zdrowotnej.

Na przeszkodzie stał też niejednolity wewnętrznie program polityki polskiej w wielu kwestiach, co przekładało się na częste zmiany koncepcji, włącznie ze zmianą rządu. Naruszało to niepodległościowy byt państwa polskiego, a przede wszystkim dodatkowo niszczyło fizycznie i psychicznie jego ludność. Towarzyszyło temu ubóstwo, zwiększona zachorowalność na choroby zakaźne (tyfus plamisty, brzuszny, błonica, płonica, krztusiec, ospa, gruźlica i in.) oraz wysoka śmiertelność. W takich warunkach zorganizowanie sprawnej służby zdrowia było niezmiernie trudne. Z drugiej strony stało się poważnym wyzwaniem, ale i priorytetem tych działań, przy niemałym wsparciu kręgów wojskowych w tym lekarzy-oficerów.

Dodatkowo sytuację utrudniało utrzymujące się nadal w Polsce zmniejszenie powagi i znaczenia stanu lekarskiego oraz kryzys materialny i etyczny w tej grupie zawodowej. Nie sprzyjało to ewolucji i działaniom służącym rozwojowi współczesnego życia lekarskiego. Miało to bezpośredni wpływ na niską liczbę kadr medycznych, co stanowiło bezpośrednie zagrożenie funkcjonowania systemu medycyny publicznej i opieki na kalekami, ale też realizacji standardu polskiej rehabilitacji w II RP. Z biegiem lat lekarzy przybyło, gdyż kształcono ich na pięciu uniwersytetach: we Lwowie, w Krakowie, Warszawie, Wilnie i w Poznaniu. Podobnie było, jeśli chodzi o kadry nauczycielskie i instruktorskie w zakresie wychowania fizycznego i gimnastyki leczniczej, gdyż nie w każdej szkole był odpowiednio przygotowany nauczyciel, ale też nie każdy mógł być wówczas nauczycielem.

Stąd ważnym krokiem było zorganizowanie odpowiedniego szkolenia w tym zakresie. Początkowo największą rolę odgrywał poznański ośrodek uniwersytecki. Powstałe przy UP Studium WF zapoczątkowało zarówno kształcenie polskich kadr, jak też pierwsze kursy gimnastyki leczniczej dla dzieci. Za jego przykładem poszedł ośrodek krakowski, warszawski i lwowski. Sytuacja zmieniła się po 10 latach od momentu odzyskania niepodległości, gdy w 1929 r. w Warszawie powołano CIWF.

Osobnym problemem, który stwarzał poważne zagrożenie był brak należytej, efektywnej opieki lekarskiej nad uboższą częścią obywateli Polski, zamieszkałą zarówno w miastach, jak i na wsi. Skutkiem tego były znacznie wyższe niż w krajach Europy Zachodniej wskaźniki zapadalności na choroby zakaźne, zarówno ostre, jak i przewlekłe (w tym przede wszystkim gruźlicę). Wynikiem tego była niższa przeciętna długość życia. Podobna sytuacja występowała, jeśli chodzi o wprowadzenie obowiązkowego wychowania fizycznego wśród dzieci i młodzieży wiejskiej.

Beata Skolik, Mariusz Migała, Sławomir Jandziś

01 maja 2022

Rozwój standardu polskiej rehabilitacji w II RP (1918-1939) Cz.1

(5/2022) 

Standard polskiej rehabilitacji zaczął kształtować się w 1918 r. Po odzyskaniu niepodległości, pomimo wielu braków organizacyjnych, ekonomicznych i trudności legislacyjnych, w kraju znalazły się osoby zdolne zrealizować projekt zorganizowania od podstaw administracji państwowej, armii, stworzyć podstawy prawne funkcjonowania życia społecznego i gospodarki, opracować i wprowadzić w życie system podatkowy, system edukacyjny, wspierać kulturę itp. Wreszcie wprowadzić w życie system medycyny publicznej, a także prawo o obowiązkowym ubezpieczeniu na wypadek choroby, a zatem wziąć na siebie zobowiązanie do utrzymania zdrowia swoich obywateli.

Istotnymi czynnikami składowymi w okresie kształtowania się standardu rehabilitacji w latach 1918-1939 stało się przede wszystkim dziedzictwo zaborów oraz działania zbrojne I wojny światowej i jej skutki zdrowotne dla społeczeństwa.

Lata międzywojenne stały się bardzo ważnym okresem w ewolucji rehabilitacji w Polsce. Organizatorzy polskiego systemu rehabilitacji w II RP dobrze wiedzieli, jak go zorganizować. Mieli własne doświadczenie zawodowe, zdobyte w systemie lecznictwa i rehabilitacji w państwach zaborczych, które mogli w 1918 r. od razu zastosować w praktyce. Wychowali szerokie grono następców, którym przekazali swoje poglądy dotyczące właściwych wzorców organizacji powszechnego systemu lecznictwa i rehabilitacji w danym kraju, który powinien być obficie finansowany ze środków państwowych.

Polscy naukowcy byli pionierami wielu ciekawych metod i zabiegów fizjoterapeutycznych. Ponadto polskie ustawodawstwo medyczne w II RP w teorii nawiązywało do tych wzorców, jednak w praktyce dostęp do profesjonalnej opieki medycznej i rehabilitacji znacząco odbiegał od potrzeb społecznych.

Standard polskiej rehabilitacji w II RP tworzono głównie w ośrodkach naukowych promujących leczenie ruchem, które rozwijały się w oparciu o wydziały medyczne uniwersytetu w Poznaniu, Warszawie, Krakowie i Lwowie. Ograniczone dokonania związane z kształtowaniem się polskiego standardu rehabilitacji w II RP można zauważyć jedynie w ośrodku związanym z Uniwersytetem Stefana Batorego w Wilnie. Nie utworzono w nim ani katedry teorii wychowania fizycznego, ani Studium WF, a jedynie od 1930 r. w uczelni tej wprowadzono do programu zajęć wszystkich wydziałów wykłady z teorii wychowania fizycznego. Poza tym tworzenie podstaw rehabilitacji zauważalne było również poza ośrodkami naukowymi.

Dla utworzenia standardu rehabilitacji istotne było kilka dyscyplin wiedzy i praktyki. Chodziło przede wszystkim o: gimnastykę i szeroko pojęte wychowanie fizyczne w systemie szkolnictwa powszechnego, przysposobienie wojskowe i szeroko pojęte działania na rzecz zdrowia poborowych, lecznictwo uzdrowiskowe, opiekę nad inwalidami i osobami chorymi przewlekle, kalekami.

W zakresie gimnastyki i wychowania fizycznego nastąpił wzrost liczby wykształconych instruktorów i nauczycieli wychowania fizycznego. W polskich szkołach ugruntował się system gimnastyki Linga, oparty na racjonalnym wychowaniu, zapewniający wszechstronny rozwój młodego człowieka. Wzrosło też zainteresowanie kulturą fizyczną wśród lekarzy klinicystów, a gimnastykę leczniczą, kojarzoną początkowo ze szkołą, zaczęto wykorzystywać w wielu specjalnościach medycznych.

W celu podniesienia zdrowia poborowych i rozwoju przysposobienia wojskowego stworzono system wychowania młodzieży zapewniający utrzymanie na wysokim poziomie sprawność fizyczną, obejmujący cały okres młodości (okres nauki i czas po jej zakończeniu). Natomiast dla młodzieży pracującej, pozbawionej możliwości systematycznych ćwiczeń organizowano obozy przysposobienia wojskowego.

Największy wpływ na rozwój rehabilitacji w okresie międzywojennym miało połączenie dwóch koncepcji: rozwoju wychowania fizycznego i kultury fizycznej, ujmujących aktywność fizyczną człowieka w wymiarze funkcji zdrowotnej oraz rozwoju fizjoterapii, wykorzystującej naturalne i sztuczne czynniki do utrzymania zdrowia człowieka, lub przywrócenia mu zdrowia. Rozwój wychowania fizycznego i kultury fizycznej w takim wymiarze miał nie tylko bezpośredni wpływ na rozwój rehabilitacji, ale wydaje się wręcz, że jej rozwój nie byłby możliwy, gdyby wcześniej nie stworzono podstaw do rozwoju higieny szkolnej, wychowania fizycznego, sportu i szeroko rozumianej kultury fizycznej.

Podobna sytuacja dotyczyła fizjoterapii, której naturalne środki (woda, powietrze, światło) oraz sztuczne (elektroterapia, naświetlanie lampą kwarcową), były stosowane nie tylko w celach leczniczych, ale również profilaktycznych i usprawniających w kulturze fizycznej i sporcie. Zacieśniły się w ten sposób w czasach II RP ścisłe związki gimnastyki leczniczej, masażu, hydroterapii, klimatoterapii i innych rodzajów terapii z medycyną i kulturą fizyczną, a także związki nowo tworzonej rehabilitacji z innymi specjalnościami medycznymi, tj. ortopedią, reumatologią, chirurgią, interną i medycyną sportu, które stosowały ruch i czynniki fizykalne, jako element terapii.

Niezwykle ważnym elementem standardu polskiej rehabilitacji był także rozwój fizjoterapii balneologicznej. Choć w okresie tym Polska borykała się z wieloma problemami, także ekonomicznymi, a dział ten, jak mało który, wymagał dużych nakładów finansowych, udało się stworzyć trwałe podstawy prawne dla tego typu lecznictwa. Dzięki temu nastąpił również rozwój fizjoterapii, która zaczęła być z powodzeniem stosowana w balneoterapii i rehabilitacji w II RP. Związek balneoterapii i fizjoterapii w tym okresie stał się trwały i solidny, gdyż fizjoterapia najlepiej rozwijała się właśnie w uzdrowiskach, mając doskonałe warunki do praktycznego zastosowania i oceny swojej skuteczności. Wszystkie wiodące zdrojowiska, oprócz typowych łazienek i urządzeń do kąpieli mineralnych lub borowinowych, wyposażone były w nowoczesne aparaty do fizykoterapii, urządzenia do mechanoterapii Zandera, sale do gimnastyki szwedzkiej i inne. To właśnie zakłady hydroterapii i zdrojowiska, w których w sezonie letnim praktykowali lekarze i instruktorzy gimnastyki, były miejscem prowadzania doświadczeń i potwierdzania skuteczności zabiegów fizjoterapeutycznych w znaczeniu klinicznym. Stworzone wówczas podstawy prawne dotyczące lecznictwa uzdrowiskowego obowiązywały jeszcze długo po zakończeniu drugiej wojny światowej.

Wpływ na rozwój standardu rehabilitacji miała także medycyna sportowa oraz rozwijający się w okresie międzywojennym sport kobiet i jego specyfika, a zwłaszcza rodzaje urazów. Medycyna sportowa od początku stała się partnerem i sprzymierzeńcem rozwijającej się w Polsce w okresie międzywojennym kultury fizycznej i rehabilitacji.

Jeśli chodzi o opiekę nad inwalidami i osobami chorymi przewlekle, kalekami, to choć w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości brakowało klarownych przepisów gwarantujących osobom kalekim opiekę lekarską, społeczną i rehabilitację, udało się uregulować ustawodawstwo w zakresie cywilnego prawa medycznego, w tym w odniesieniu do osób kalekich i potrzebujących pomocy innych. Zorganizowano również edukację dzieci chorych fizycznie i umysłowo, choć opieka na chorymi dziećmi jeszcze w połowie lat 30. XX w. pozostawiała wiele do życzenia. Nie bez znaczenia był również rozwój sportu inwalidów. Różne formy aktywności fizycznej osób z dysfunkcjami zmysłów i narządów ruchu również przyczyniły się do rozwoju standardu rehabilitacji w Polsce. Ważną rolę w tym zakresie odegrał Instytut Głuchoniemych i Ociemniałych w Warszawie. Od tej pory aktywność fizyczna połączona z rywalizacją sportową stała się istotnym elementem rodzącej się kompleksowej rehabilitacji.

Każda z wymienionych dziedzin wniosła istotne składowe do polskiego systemu rehabilitacji w latach 1918-1939. Wydaje się jednak, że rozwój rehabilitacji nie byłby możliwy, gdyby wcześniej nie stworzono podstaw do rozwoju higieny szkolnej, wychowania fizycznego, sportu i szeroko rozumianej kultury fizycznej.

Beata Skolik, Mariusz Migała, Sławomir Jandziś

01 kwietnia 2022

Krótka historia Zimowych Igrzysk Paraolimpijskich (4/2022)

W dniach 4-13 marca 2022 r. odbyły się w Pekinie Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie. W przeddzień rozpoczęcia imprezy Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski (IPC) poinformował, że rosyjscy i białoruscy sportowcy zostali wykluczeni z igrzysk paraolimpijskich. Powodem jest rola ich krajów w wojnie w Ukrainie, która rozpoczęła się 24 lutego 2022 r. Jeszcze dzień wcześniej IPC informował, że pozwoli rosyjskim i białoruskim sportowcom na rywalizację podczas igrzysk. Mieli jednak startować pod neutralną flagą, bez symboli narodowych. W Pekinie miało wystartować 71 sportowców z Rosji oraz 20 z Białorusi. Z decyzją o dopuszczeniu do udziału w zawodach nie zgadzał się m.in. prezes Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego Łukasz Szeliga, który wraz z przedstawicielami litewskiego, łotewskiego i estońskiego komitetu paraolimpijskiego, domagał się wykluczenia ekipy z Rosji i Białorusi. Nieco później dołączyły także inne komitety. Początkowo podczas konferencji prasowej Andrew Parsons, prezydent Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego powiedział, że solidaryzuje się z narodem ukraińskim, zasłaniał się jednak obowiązującymi przepisani. Pod naciskiem innych reprezentacji zmienił ostatecznie decyzję i zabronił startu Rosjanom i Białorusinom. W takiej napiętej, międzynarodowej atmosferze, w obliczu wojny w Ukrainie odbywały się tegoroczne zmagania paraolimpijczyków.

Polskę w Pekinie reprezentowało 11 zawodników. Na ceremonii otwarcia, zgodnie z nową tradycją igrzysk, naszą reprezentację poprowadziło dwoje chorążych – alpejczyk Andrzej Szczęsny (Start Bielsko-Biała) oraz paranarciarka biegowa i biathlonistka, Iweta Faron (KS Obidowiec Obidowa). „Zimowe mają inną specyfikę – mniej jest dyscyplin, ciężej o kwalifikacje. Mamy w mojej ocenie przynajmniej trójkę zawodników, którzy mogą walczyć o podium, ale każdy medal będzie sukcesem”. Tymi słowami Łukasz Szeliga, prezes Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego przywitał zebranych na konferencji prasowej pod nazwą „30 dni do paraolimpijskiego Pekinu”. Wydarzenia na olimpijskich arenach w Pekinie stały się przyczyną do przypomnienia krótkiej historii zmagań niepełnosprawnych sportowców w sportach zimowych oraz przybliżenia sukcesów polskich paraolimpijczyków.

***

Według Urszuli Kowieskiej, po drugiej wojnie światowej proces kształtowania się modelu kultury fizycznej osób z niepełnosprawnościami w naszym kraju, dzieli się na trzy etapy:

– pierwszy etap (1944–1960) to okres, w którym przejawiała się inicjatywa społeczna lekarzy i fizjoterapeutów pracujących z niepełnosprawnymi w ośrodkach rehabilitacyjnych;

– drugi etap (1961–1989) to okres największego upowszechnienia wśród inwalidów rekreacji fizycznej, turystyki i sportu. Dzięki porozumieniu, które podpisał ZS „START” ze Związkiem Spółdzielni Inwalidów było zagwarantowane finansowanie działalności sportowej inwalidów;

– trzeci etap nastąpił po transformacji ustrojowej, charakteryzował się generalną zmianą zasad organizacji i zarządzania kulturą fizyczną inwalidów, ograniczeniem zaangażowania państwa w organizowanie aktywności fizycznej niepełnosprawnych oraz skierowaniem głównej uwagi na sport wyczynowy osób z niepełnosprawnościami.

Rozwój sportu osób z niepełnosprawnościami w dyscyplinach zimowych w pełni odnosi się do przytoczonych etapów modelu kultury fizycznej. Poza tym sukcesy sporowców z niepełnosprawnościami są adekwatne do ogólnej sytuacji w kraju. Tak jak sprawni sportowcy w sportach zimowych nie odnosili dotąd tak spektakularnych sukcesów jak w sportach letnich, tak sukcesy sportowców z niepełnosprawnościami nie były tak liczne jak w dyscyplinach letnich.

Początek rozwoju sportów zimowych wśród osób z niepełnosprawnościami datuje się na połowę lat 50. XX w. W 1956 r. z cenną inicjatywą wystąpiła Klinika Ortopedyczna AM w Poznaniu, organizując w swoim Naukowym Ośrodku Rehabilitacyjnym w Cieplicach Zdroju pierwszy w Polsce doświadczalny kurs narciarski dla amputowanych. Kierowali nim młodzi wówczas pracownicy naukowi Janina Sikorska-Tomaszewska (1911-1998) i Aleksander Kabsch. Kadrę, poza wymienionymi lekarzami, stanowiły dwie instruktorki wychowania fizycznego, inżynier konstruktor protez i technik ortopedyczny, który mając amputowaną kończynę sam jednocześnie uczestniczył w kursie. Uczestnicy podzieleni byli na dwie grupy według kryterium sprawności. Niektórzy korzystali z dodatkowych zabiegów balneologicznych i fizykoterapii. Pozytywne doświadczenia nabyte w trakcie trwania kursu sprawiły, że w kolejnych latach cyklicznie organizowano turnusy rehabilitacyjno-sportowe dla amputowanych.

Jak podaje Jerzy Beck, międzynarodowe kontakty polskich sportowców z dysfunkcjami narządów ruchu rozpoczęły w 1963 r., gdy w zawodach w Linzu (Austria) wystartowali polscy amputowani narciarze. Niepełnosprawni narciarze wyjeżdżali systematycznie również w kolejnych latach na zawody rozgrywane w Austrii, a ich niepełnosprawni koledzy uczestniczyli w zawodach rozgrywanych w Polsce.

Od 1976 r. niepełnosprawni sportowcy biorą udział również w Zimowych Igrzyskach Paraolimpijskich. Zawody te, podobnie jak Letnie Igrzyska Paraolimpijskie należą do największych i najbardziej popularnych zawodów sportowych dla niepełnosprawnych sportowców.  Przyjrzyjmy się zatem jak w ciągu 46 lat rozwijały się te najważniejsze dla każdego sportowca zmagania sportowe.

  • Pierwsze Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w 1976 r. w miejscowości Örnsköldsvik w Szwecji. Podczas zawodów, wystartowało ponad 250 zawodników amputowanych i niewidomych z 16 państw w narciarstwie zjazdowym i biegowym. W formie pokazu zaprezentowano wyścigi na torze lodowym (na wzór jazdy szybkiej na lodzie na specjalnych siedzonkach „sledges” zaopatrzonych w łyżwy). Polskę reprezentowało 7 zawodników.
  • II Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w Geilo w Norwegii w 1980 r. Wystartowało ponad 350 zawodników z 18 państw. Polacy nie wzięli udziału w Igrzyskach ze względu na niski poziom sportowy w tym czasie. Konkurencją pokazową był zjazd na slegach w specjalnych torach śnieżnych – przypominało to trochę saneczkarstwo. Ta dyscyplina nie przyjęła się jednak i nie organizowano jej już później.
  • III Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w Innsbrucku w Austrii w 1984 r. Wystartowało 419 zawodników z 21 państw, w tym 16 polskich zawodników. W tym samym roku, po raz pierwszy odbył się pokaz konkurencji dla niepełnosprawnych podczas Igrzysk Olimpijskich w Sarajewie, gdzie 30 zawodników „trzyśladowych” (na 1 narcie z 2 stabilizatorami) wystartowało w slalomie. Polscy zawodnicy zdobyli 13 medali (3 złote, 3 srebrne i 8 brązowych).
  • IV Igrzyska Paraolimpijskie ponownie odbyły się w Innsbrucku w 1988 r. Wzięło w nich udział 397 zawodników z 22 państw. Rozegrano 96 konkurencji w 4 dyscyplinach. Polska ekipa liczyła 18 zawodników. Zarówno w narciarstwie biegowym jak i zjazdowym formalnie wystartowali zawodnicy w kategorii sit-skiing. Polacy zdobyli 8 medali (1 złoty, 1 srebrny i 6 brązowych).
  • V Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w 1992 r. w tym samym miejscu co igrzyska dla pełnosprawnych, czyli w Tignes-Albertville we Francji. Wystartowało wówczas 365 zawodników z 24 państw. Program był ograniczony jedynie do narciarstwa zjazdowego i biegowego. Rozegrano 79 konkurencji w 3 dyscyplinach. Polskę reprezentowała 13-osobowa drużyna, która zdobyła 5 medali (2 złote, 3 brązowe). Od tego momentu Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie organizowane są na tych samych obiektach co ZIO.
  • VI Igrzyska Paraolimpijskie zorganizowano w 1994 w Lillehammer w Norwegii. Program obejmował narciarstwo zjazdowe, biegowe, wyścigi na torze lodowym i po raz pierwszy biathlon oraz hokej na sledgach. W zawodach wzięło udział 471 zawodników z 31 reprezentacji. Rozegrano ponad 90 konkurencji w 5 dyscyplinach (biathlon, biegi narciarskie, hokej na lodzie na siedząco, łyżwiarstwo szybkie na siedząco, narciarstwo alpejskie). Polskę reprezentowało 15 zawodników, którzy zdobyli 10 medali (2 złote, 3 srebrne, 5 brązowych).
  • VII Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w 1998 r. w Nagano w Japonii. W narciarstwie biegowym wzięli udział zawodnicy z lekkim upośledzeniem umysłowym. Łącznie wystartowało 571 sportowców z 32 państw, w tym 26 z Polski. Rozegrano 34 konkurencje w 4 dyscyplinach – w narciarstwie zjazdowym, nordyckim (biegowe, biathlon), w hokeju i wyścigach na torze lodowym. Ta ostatnia dyscyplina została wycofana z programu kolejnych igrzysk, gdyż uprawiana była w zbyt małej liczbie krajów. Polscy zawodnicy zdobyli 2 brązowe medale.
  • VIII Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w Salt Lake City, USA w 2002 r. Udział wzięło 416 zawodników z 36 państw. Pierwszy raz wzięły udział w Igrzyskach Zimowych reprezentacje Andory, Chin, Chile, Chorwacji, Grecji i Węgier. Większa liczba państw i mniejsza liczba zawodników wynikała z podwyższenia standardów kwalifikacyjnych. Rozegrano 92 konkurencje w 3 dyscyplinach. Uczestniczyła też czternastoosobowa reprezentacja Polski, która zdobyła 3 medale (1 złoty i 2 brązowe).
  • IX Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w 2006 r. w Turynie. W igrzyskach udział wzięło 486 zawodników z 39 krajów. Rozegrano 58 konkurencji w 5 dyscyplinach: narciarstwie alpejskim (zjazdowym), hokeju na sledgach, narciarstwie nordyckim (narciarstwo biegowe, biathlon) oraz curlingu na wózkach. Polskę reprezentowało 10 zawodników, którzy zdobyli dwa złote medale.
  • X Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie zorganizowano w Vancouver i Whistler w 2010 r. Wzięło w nich udział 506 sportowców niepełnosprawnych z 44 państw. Rozegrano 64 konkurencje w 5 dyscyplinach: narciarstwie biegowym, biatlonie, narciarstwie alpejskim, curlingu na wózkach i hokeju na slegach. W 28-osobowej polskiej reprezentacji było 7 biegaczy, startujących również w biathlonie oraz 5 zjazdowców z 1 przewodniczką niedowidzącego zawodnika. Polska zdobyła 1 brązowy medal.
  • XI Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w Soczi w 2014 r. Wzięło w nich udział 576 sportowców z 45 państw. Harmonogram zawodów przewidywał rozegranie 72 konkurencji w 5 dyscyplinach sportowych. Po raz pierwszy w historii zimowych igrzysk paraolimpijskich w programie znalazły się zawody snowboardowe (dwie konkurencje snowboard crossu w pozycji stojącej kobiet i mężczyzn). Według klasyfikacji Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego zostały one zaliczone do kategorii narciarstwa alpejskiego. Po raz pierwszy od 1984 r. polscy zawodnicy nie zdobyli żadnego medalu.
  • XII Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się w Pjongczang w 2018 r. Wzięło w nich udział 567 sportowców z 49 państw. Rozegrano 83 konkurencje w 6 dyscyplinach sportowych: biathlon, biegi narciarskie, curling na wózkach, hokej na lodzie na siedząco,  narciarstwo alpejskie, snowboarding. Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski zezwolił na udział 29 rosyjskich sportowców pod flagą paraolimpijską jako Neutralni Sportowcy Paraolimpijscy. Polskę reprezentowało 8 zawodników. Jedyny medal dla naszego kraju zdobył Igor Sikorski, który zajął trzecie miejsce w slalomie gigancie osób siedzących.
  • XIII Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie odbyły się jak wspomniano na wstępie w Pekinie (4-13 marca 2022 r.). Około 736 zawodników zmierzyło się w sześciu dyscyplinach sportowych (parabiathlon, paracurling, paranarciarstwo klasyczne i alpejskie, parahokej, parasnowboard), w których rozegrano 78 konkurencji (39 męskich, 35 żeńskich i 4 mieszane). W samym mieście rozegrano hokej oraz curling, a zmagania w pozostałych dyscyplinach odbyły się w prowincji Yanqing i Zhangjiakou, oddalonych od centrum Pekinu nawet o ponad 100 km. Hasło zawodów brzmiało Razem dla wspólnej przyszłości. Maskotką był Shuey Rhon Rhon – lampion gotowy na przyjęcie przyjaciół z całego świata na wielką imprezę. Światło bijące z jego serca symbolizuje ciepło, przyjaźń, odwagę i wytrwałość paraolimpijczyków, którzy rozpalają swoją postawą wyobraźnię milionów ludzi na całym świecie. Polskę w Pekinie reprezentowało 11 sportowców z niepełnosprawnością oraz 4 przewodników. Nasi zawodnicy rywalizowali w czterech dyscyplinach: paranarciarstwie biegowym, parabiathlonie, paranarciarstwie alpejskim oraz parasnowboardzie. Dla pięciu z nich był to paraolimpijski debiut. Polacy tym razem nie zdobyli żadnego medalu. Najlepsze osiągnięcia naszych reprezentantów to 5. miejsca Iwety Faron w parabiathlonowym sprincie oraz Witolda Skupienia w paranarciarskim biegu długim techniką klasyczną (oboje KS Obidowiec Obidowa). „Mieliśmy trzy realne szanse medalowe, których niestety nie udało się przekuć na miejsca na podium – ale dwa piąte miejsca to na pewno dobre rezultaty” – podsumował udział polskich paraolimpijczyków w Pekinie prezes PKPar, Łukasz Szeliga.

Jak wynika z powyższego zestawienia dotychczasowy udział reprezentacji Polski w Zimowych Igrzyskach Paraolimpjskich zakończył się zdobyciem ogółem 45 medali (11 złotych, 6 srebrnych i 28 brązowych). Dorobek medalowy jest co prawda znacznie skromniejszy niż sportowców startujących w letnich igrzyskach paraolimpijskich, ale w porównaniu z reprezentacją zdrowych sportowców wypada i tak imponująco.

Wydaje się jednak, że nie liczba medali jest najważniejsza a duch rywalizacji olimpijskiej. Świat jest piękny w tym, że pięknym i wzniosłym jest obraz człowieka w walce sportowej. Zwłaszcza człowieka z niepełnosprawnościami, pokonującego swoje słabości, ból, bariery, których niejednokrotnie nie pokonałby pełnosprawny człowiek. I choć na karty historii trafiają zawsze tylko najlepsi, to jednak wszyscy paraolimpijczycy swoim udziałem w igrzyskach, za swoim pośrednictwem, wprowadzają na areny sportowe pozostałych ludzi, w imieniu których uczestniczą w walce, których reprezentują i dla których stają się symbolem walki z przeciwnościami losu. Pamiętajmy o tym dopingując naszych sportowców w przyszłości.

Beata Skolik, Mariusz Migała, Sławomir Jandziś

01 marca 2022

50 lat od zdobycia pierwszego złotego medalu, czyli historia sukcesów polskich sportowców w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich (3/2022)

 W dniach od 4 do 20 lutego odbywały się w Pekinie XXIV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Stolica Chin jest pierwszym miastem w historii igrzysk olimpijskich, w którym rozegrano zarówno letnie (2008), jak i zimowe igrzyska olimpijskie. W rywalizacji o organizację igrzysk, Pekin pokonał Ałmaty (Kazachstan) czterema głosami w trakcie 128 sesji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego w Kuala Lumpur w dniu 31 lipca 2015 r.

Przez siedemnaście dni 2892 zawodników zmagało się w 15 dyscyplinach zimowych (109 konkurencjach) z rywalami, własnymi słabościami, ale także z pogodą. Jednak głównym reżyserem programu zawodów stały się obostrzenia i rygor sanitarny związany z pandemią choroby COVID-19. I choć wydawało się nam jako kibicom, że zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić podczas letnich IO w Tokio (2021), to jednak wydarzenia w Pekinie pokazały, że wirus i pandemia mogą odegrać jeszcze wiele złego w rywalizacji olimpijskiej.

Zawody w Pekinie po raz kolejny udowodniły, że w dniu dzisiejszym stadiony olimpijskie są miejscem nie tylko rywalizacji sportowej, ale także miejscem konfrontacji politycznej, ustrojowej, sprawności państw i ich systemów wychowywania ludzi do sportu. Przede wszystkim jednak pokazały, że olimpijskie igrzyska są nadal jedynym świętem wspólnym dla wszystkich ludzi, którzy żyją na tej ziemi. Bez względu na rasę, pochodzenie, wyznawaną religie, światopogląd czy orientację seksualną.

W pekińskich zimowych igrzyskach wzięło udział 91 narodowych komitetów olimpijskich, w tym Rosyjski Komitet Olimpijski. Po raz pierwszy wystartowali zawodnicy z Arabii Saudyjskiej i Haiti. Sportowcy odebrali 109 kompletów medali, co jest kolejnym rekordem i imponującą liczbą. W samej stolicy Chin odbyły się tylko zawody big air w snowboardzie i narciarstwie dowolnym oraz wszystkie dyscypliny rozgrywane na lodzie (curling, hokej na lodzie i łyżwiarstwo: figurowe oraz szybkie). Tam również odbyła się ceremonia otwarcia i ceremonia zamknięcia. Pozostałe zmagania sportowe zorganizowano w strefie Yanqing – ok. 75 km na północny zachód od centrum Pekinu (bobsleje, saneczkarstwo i skeleton, a także narciarstwo alpejskie) oraz Zhangjiakou – ok. 180 km na północny zachód od Pekinu (narciarstwo dowolne, biegi narciarskie, skoki narciarskie, kombinacja norweska i biathlon). Zawody potwierdziły dominację Norwegii w sportach zimowych. Wygrali oni klasyfikację medalową zdobywając 37 medali (16 złotych, 8 srebrnych i 13 brązowych) na 327 możliwych do zdobycia. Drugie miejsce zajęli Niemcy, którzy 27 razy stawali na olimpijskim podium (12 złotych, 10 srebrnych i 5 brązowych).

Polską reprezentację w Pekinie stanowiło 57 sportowców (30 kobiet, 27 mężczyzn), którzy wystartowali w biathlonie, łyżwiarstwie figurowym, łyżwiarstwie szybkim – tor długi, short tracku, biegach narciarskich, skokach narciarskich, kombinacji norweskiej, narciarstwie alpejskim, snowboardzie i saneczkarstwie). Wydaje się, że był to skład na miarę naszych możliwości w sportach zimowych, choć oczekiwania kibiców były zapewne większe. O dużym pechu mogą mówić nasze łyżwiarki. Najpierw Natalia Czerwonka trafiła na izolację i nie mogła być chorążym polskiej reprezentacji podczas ceremonii otwarcia igrzysk, a następnie pozytywne testy covidowe wykonane tuż przed startem w Pekinie wyeliminowały Natalię Maliszewską, naszą nadzieję medalową w rywalizacji olimpijskiej w short-track na dystansie 500 m. Zresztą sprawa ta zapewne przejdzie do historii igrzysk olimpijskich i będą o niej pisać naukowcy zajmujący się historią ruchu olimpijskiego. Najpierw polska zawodniczka nie została dopuszczona do kwalifikacji w biegu na 500 m z powodu kolejnego pozytywnego wyniku testu na COVID-19 (choć dzień wcześniej był już negatywny), a kilka godzin później mogła wróciła już do treningów na lodzie. Bardzo wymowna jest wypowiedź samej zawodniczki, która oddaje atmosferę igrzysk i osobistą tragedię naszej zawodniczki: „Jest mi tak cholernie ciężko odezwać się i cokolwiek powiedzieć… Daję znać, że żyję, choć uważam, że coś we mnie wczoraj umarło. Od ponad tygodnia żyję w strachu. […] Testy pozytywne, negatywne, testy bliskie wyjścia z izolacji, nagle testy pozytywne, które kwalifikują mnie do leżenia w szpitalu pod respiratorem. Później znowu dobre wyniki i szansa na warunkowe zwolnienie. Później totalna klapa. Brak możliwości, nadzieja umarła. Ostatecznie w dzień startu o 3. w nocy ludzie wyciągają mnie z izolatki… Ta noc to był horror. Spałam w ubraniu, bo bałam się, że za chwilę znów ktoś zabierze mnie do izolatki. Przez zasłony wyglądałam tylko trochę. Jednym okiem, bo bałam się, że mnie ktoś zobaczy”.

Pomimo trudności związanych z pandemią COVID-19, obostrzeniami sanitarnymi i  perypetiami bezpośrednio dotyczącymi zawodników, do największych polskich sukcesów podczas zmagań w Pekinie należy zaliczyć: – brązowy medal Dawida Kubackiego w skokach narciarskich na skoczni normalnej; 4. miejsce Kamila Stocha w skokach na dużej skoczni (6. miejsce na skoczni normalnej); 4. miejsce Piotra Michalskiego w biegu łyżwiarskim na 1000 m (do medalu zabrakło zaledwie 0,08 sek.) oraz 5. miejsce w biegu na 500 m (do medalu zabrakło zaledwie 0,08 sek., był to najlepszy wynik panczenisty z Europy); 6. miejsce w skokach narciarskich w konkursie mikstów (Nicole Konderla, Dawid Kubacki, Kinga Rajda i Kamil Stoch); 6. miejsce w drużynowym konkursie skoków narciarskich (Piotr Żyła, Paweł Wąsek, Dawid Kubacki, Kamil Stoch); 6 miejsce (2 w finale B) sztafety kobiet w short tracku na 3000 m (Kamila Stormowska, Nikola Mazur, Natalia i Patrycja Maliszewskie); 8. miejsce Maryny Gąsienicy-Daniel w slalomie gigancie (pierwsza polska alpejka w czołowej dziesiątce tej konkurencji od IO w 1984 r.); 8. miejsce sztafety saneczkarskiej (Klaudia Domaradzka, Mateusz Sochowicz, Wojciech Chmielewski i Jakub Kowalewski) – najlepsza sztafeta spośród reprezentacji, które nie posiadają w kraju toru saneczkowego; 8. miejsce kobiet w biegu drużynowym w łyżwiarstwie szybkim (Natalia Czerwonka, Karolina Bosiek, Magdalena Czyszczoń, Andżelika Wójcik); 9. miejsce Moniki Hojnisz-Staręgi w biegu pościgowym biathlonistek (w biegu startowały zawodniczki, które znalazły się w najlepszej „60” sprintu na 7,5 km – Polka zajęła w nim 16 miejsce); 9. miejsce Kai Ziomek w biegu łyżwiarskim na 500 m (jej rywalką w biegu była Amerykanka Erin Jackson, która została ostatecznie mistrzynią olimpijską); 9. miejsce w narciarskim sprincie drużynowym kobiet techniką klasyczną (Izabela Marcisz i Monika Skinder).

Jedynie więc Dawid Kubacki powiększył nasz dotychczasowy dorobek 22 medali wywalczonych w ZIO. Do tej pory Polacy stawali na podium zawodów olimpijskich podczas dziewięciu igrzysk, a pierwszy raz stało się to w 1956 r. O ile jednak podczas pierwszych startów polscy zawodnicy zdobywali 1-2 medale lub wcale, tak od 2002 r. daje się zauważyć zdecydowana poprawa bilansu medalowego. Wystarczy dodać, że na przestrzeni 50 lat (1956-2006) zdobyliśmy 8 medali (1 złoty, 3 srebrne, 4 brązowe), natomiast w ostatnich 12 latach (2010-2022) 15 medali (6 złotych, 4 srebrne, 5 brązowych). Zdobycie jednego brązowego medalu przez Polaków podczas ZIO w Pekinie stało się przyczynkiem do przypomnienia krótkiej historii sukcesów olimpijskich polskich zawodników w sportach zimowych.

***

Polska reprezentacja w ZIO stratuje nieprzerwanie od samego początku, czyli od I Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Chamonix w 1924 r. Impreza ta odbyła się w ramach „Tygodnia Sportów Zimowych” i w momencie otwarcia nie miała statusu igrzysk olimpijskich. Udział w niej wzięło 293 sportowców, w tym 13 kobiet. Objęła wszystkie zimowe sporty z wyjątkiem saneczkarstwa. Organizatorzy przeprowadzili te zawody na wzór letnich igrzysk olimpijskich, dlatego ścisłe przestrzegali procedur i reguł obowiązujących podczas zawodów, licząc na uzyskanie statusu olimpijskiego. Status ten został przyznany dopiero podczas Kongresu Olimpijskiego w Pradze w 1925 r. Uznano wówczas Tydzień Sportów Zimowych w Chamonix w 1924 r. za pierwsze ZIO. W zawodach tych wystartowała 9-osobowa reprezentacja Polski, w tym jedna kobieta – narciarka Elżbieta Ziętkiewicz. Program zawodów nie przewidywał jednak biegów narciarskich kobiet, dlatego Polka starała się wystartować z mężczyznami. Sędziowie jednak nie wyrazili na to zgody, a pozostali Polacy zajęli odległe miejsca.

Pierwszy medal olimpijski w sportach zimowych polski reprezentant zdobył dopiero po 32 latach startów podczas VII ZIO w Cortina d’Ampezzo w 1956 r. Był nim Franciszek Groń-Gąsienica (1931-2014), zawodnik klubu Wisła-Gwardia Zakopane, który w kombinacji norweskiej wywalczył brązowy medal. Po pierwszej konkurencji (skoki narciarskie) był na 9 miejscu, jednak dzięki bardzo dobremu biegowi (7 czas), zajął ostatecznie 3 miejsce. Polak był pierwszym medalistą olimpijskim w tej konkurencji spoza Skandynawii, a jego sukces wywołał w naszym kraju entuzjazm porównywalny ze zdobyciem złotego medalu w sportach letnich. Dzięki temu Polska zajęła 13. miejsce w klasyfikacji punktowej i 12. w klasyfikacji medalowej.

Na kolejne medale nie musieliśmy długo czekać, gdyż po czterech latach podczas ZIO w Squaw Valley w 1960 r. polscy sportowcy zdobyli ich już dwa. Srebrny medal w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 1500 m wywalczyła Elwira Seroczyńska (1931-2004), zawodniczka Olimpii Elbląg, a brązowy w tym samym biegu panczenistka Helena Pilejczyk (zawodniczka Stali Elbląg, Stali i Sarmaty Warszawa). Na dystansie 1000 m mieliśmy szansę także na złoty medal, jednak E. Seroczyńska – mając najlepsze międzyczasy – upadła na ostatnim wirażu, tracąc szansę na medal.

Po tym dość dobrym początku polskich reprezentantów na arenach sportów zimowych, musieliśmy czekać aż 12 lat na kolejny medal olimpijski. Cierpliwość polskich kibiców została nagrodzona, gdyż był to medal z najcenniejszego kruszcu. XI ZIO w 1972 r. zorganizowano w japońskim Sapporo i to właśnie podczas tych zawodów Wojciech Fortuna, zawodnik Wisły-Gwardia Zakopane, wywalczył pierwszy dla Polski złoty medal olimpijski w sportach zimowych. Był to równocześnie setny medal w historii polskiego ruchu olimpijskiego. Nasz zawodnik już w pierwszej kolejce skokiem na odległość 111 m zapewnił sobie pierwsze miejsce. W drugiej kolejce skoczył 15,5 m bliżej, jednak z przewagą zaledwie 0,1 punktu nad Szwajcarem W. Steinerem, zapewnił sobie zwycięstwo.

Jak pokazuje historia sukcesów polskich sportowców w ZIO, na kolejnych igrzyskach było coraz trudniej wywalczyć medal. I jeśli polskim kibicom nie zabrakło cierpliwości przez 12 lat, gdy czekali na medal W. Fortuny w Sapporo, to oczekując kolejnych medali musieli uzbroić się w jeszcze większą cierpliwość, gdyż czekali przez następnych… 30 lat. Podczas kolejnych siedmiu ZIO (po zmianie kalendarza, zawody odbyły się w 1992 i 1994 r.) polski sportowiec nie doznał zaszczytu wejścia na podium i odebrania krążka olimpijskiego. Czasami trudno im było wywalczyć nawet punktowane miejsce (1-8). Dopiero podczas XIX ZIO w Salt Lake City (2002) Adam Małysz, zawodnik KS Wisła, w skokach narciarskich wywalczył srebrny i brązowy medal. Na normalnej skoczni (K-90) po zsumowaniu dwóch skoków Polak skoczył tyle samo co Szwajcar S. Amman i dalej niż Niemiec S. Hannawald. Sędziowie jednak odjęli naszemu zawodnikowi punkty za zachwianie podczas lądowania i to zadecydowało, że najlepszy polski skoczek stanął na najniższym stopniu podium. W konkursie na dużej skoczni (K-120) A. Małysz zajął drugie miejsce przegrywając ze zwycięzcą na średniej skoczni S. Ammanem.

Od IO w Salt Lake City polscy sportowcy nie wracają do kraju bez medali. Każdego razu dostarczają nam niezapomnianych emocji. Czasem były to emocje na granicy palpitacji serca. W naszej pamięci i sercach zapisało się wiele takich wydarzeń. Chodzi m.in. o niezapominane chwile podczas biegów narciarskich Justyny Kowalczyk, która swój pierwszy medal olimpijski (brązowy) w biegu na 30 km techniką dowolną zdobyła podczas ZIO w Turynie (2006), a złoty w biegu na 30 km techniką klasyczną w Vancouver (2010). Podobne emocje towarzyszyły nam podczas skoków Kamila Stocha w Soczi (2014) i Pjongczang (2018) oraz drużyny w Pjongczang. Nie sposób zapomnieć też bieg łyżwiarski na 1500 m Zbigniewa Bródki podczas zawodów w Soczi. Polak z wynikiem 1:45,006 zajął pierwsze miejsce. Srebrny medal zdobył Holender K. Verweij, który przegrał z Polakiem o 0,003s. Jak podkreślali specjaliści, przyjmując średnią prędkość osiągniętą przez zawodników, Polak wyprzedził Holendra o odległość wynoszącą zaledwie 4,3 cm. Dzięki temu zwycięstwu Z. Bródka został pierwszym polskim mistrzem olimpijskim w łyżwiarstwie szybkim i w pięknym stylu „ugasił olimpijski płomień nadziei rywali”.

Przyjrzyjmy się więc sukcesom polskich sportowców w latach 2006-2022. Po ZIO w Salt Lake City (2002), w panteonie medalistów olimpijskich znaleźli się:

  • Justyna Kowalczyk: Turyn 2006 (brązowy medal w biegu na 30 km techniką dowolną); Vancouver 2010 (złoty w biegu na 30 km techniką dowolną, srebrny sprint techniką klasyczną, brązowy w biegu łączonym na 15 km); Soczi 2014 (złoty w biegu na 10 km techniką klasyczną);
  • Tomasz Sikora: Turyn 2006 (srebrny w biathlonowym biegu masowym na 15 km);
  • Adam Małysz: Vancouver 2010 (srebrny na skoczni normalnej, srebrny na skoczni dużej);
  • Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak Luiza Złotkowska: Vancouver 2010 (brązowy w łyżwiarskim biegu drużynowym);
  • Kamil Stoch: Soczi 2014 (złoty na skoczni normalnej, złoty na skoczni dużej); Pjongczang 2018 (złoty na skoczni dużej, brązowy w konkursie drużynowym);
  • Zbigniew Bródka: Soczi 2014 (złoty w biegu łyżwiarskim na 1500 m), brązowy w biegu drużynowym);
  • Konrad Niedźwiedzki, Jan Szymański, Zbigniew Bródka: Soczi 2014 (brązowy w biegu drużynowym);
  • Natalia Czerwonka, Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak, Luiza Złotkowska: Soczi 2014 (srebrny w łyżwiarskim biegu drużynowym);
  • Maciej Kot, Stefan Hula, Dawid Kubacki, Kamil Stoch: Pjongczang 2018 (brązowy w konkursie drużynowym na dużej skoczni);
  • Dawid Kubacki: Pekin 2022 (brązowy na skoczni normalnej).

Dorobek 23 medali (7 złotych, 7 srebrnych, 9 brązowych) polskich sportowców zdobytych na przestrzeni 98 lat (1924-2022) podczas dwudziestu czterech zimowych igrzysk olimpijskich nie jest może imponujący, ale jest to niewątpliwie sukces, z którego wszyscy powinniśmy być dumni. Oczywiście, jeśli porównamy go z liczbą medali zdobytych chociażby w Pekinie przez naszych wschodnich, zachodnich czy południowych sąsiadów (Niemcy 27 medali, Rosyjski Komitet Olimpijski – 32, Białoruś – 2, Ukraina  – 1, Czechy – 2, Słowacja – 2,) to oczywiście dorobek ten wygląda bardzo skromnie. Jednak powinniśmy przy tym pamiętać w jakich warunkach i okolicznościach przychodzi często trenować polskim sportowcom. Ciągły brak środków finansowych, brak bazy treningowej, zaplecza technicznego, odpowiedniego systemu szkolenia młodzieży, wreszcie małe zaangażowanie społeczeństwa w krzewieniu kultury fizycznej, to tylko niektóre przyczyny takiego stanu. Oczywiście można też powiedzieć, że po 30 latach zastoju, od 2002 r. polscy sportowcy nie wracają bez medalu. Z drugiej strony, jak dotąd omijały nas afery dopingowe, dyskwalifikacje federacji sportowych, a nawet zakaz startu całej reprezentacji olimpijskiej, itp.

Jednak przy okazji kolejnych zmagań olimpijskich, oprócz kibicowskich wrażeń, może powinniśmy zastanowić się nad tym, co należy poprawić w polskim sporcie, aby sportowców, a zatem i sukcesów było więcej. Wydaje się, że samo utworzenie (przywrócenie) Ministerstwa Sportu, bez znacznego zwiększenia środków finansowych skierowanych głównie na sport masowy i budowę obiektów dla szerokiej rzeszy ludzi, nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Trudno też zgodzić się z argumentami, że musimy zacząć od budowania obiektów sportowych, na których będziemy mogli organizować „wielkie” zawody sportowe. Budowa jednej nowoczesnej skoczni czy toru łyżwiarskiego nie przyciągnie do sportu dzieci i młodzieży, a tym bardziej nie podniesie poziomu ich sprawności fizycznej. Poprawi się jedynie samopoczucie kibiców i… polityków, a lekcje wychowania fizycznego nadal będą prowadzone w wielu miejscach na szkolnych korytarzach lub w klasach szkolnych. Polski sport należy budować od podstaw. Od krzewienia kultury fizycznej wśród jak największej liczby dzieci i młodzieży, zwiększenia nakładów na sport szkolny i masowy, budowy podstawowych obiektów sportowych w każdej gminie. I przede wszystkim powinniśmy zacząć od „budowy” na nowo świadomości społecznej – od promocji i zachęcenia do jego udziału, o każdej porze dnia, jak największej liczby ludzi, a zwłaszcza dzieci. Dopiero wówczas możemy myśleć o sporcie wyczynowym, a w przyszłości liczyć na wielkie sukcesy i kolejne medale zdobyte przez polskich sportowców na igrzyskach olimpijskich. Zanim więc zaczniemy krytykować naszych olimpijczyków, stańmy sami na stoku, lodzie czy trasie narciarskiej i spróbujmy wykrzesać trochę sił, aby sprawdzić jak trudną dziedziną życia jest sport w polskich realiach.

Mariusz Migała, Beata Skolik

01 lutego 2022

Wkład Wenantego Piaseckiego (1832–1909) w rozwój fizjoterapii (2/2022)

cz.2

Doktor Wenanty Piasecki równolegle z pełnieniem funkcji kierownika Zakładu Kąpielowego w Kisielce pod Lwowem, w latach 1875-1880 prowadził zakład hydroterapeutyczny w Zakopanem, gdzie ostatecznie przeniósł się w 1880 r. Stał się tym samym jednym z pierwszych lekarzy osiadłych w stolicy Tatr. Początkowo odkupił zakład od Piotra Ganczarskiego, a następnie na działce przy ul. Jagiellońskiej wybudował własne sanatorium pod nazwą Klemensówka, w którym stosował metody przyrodolecznicze, głównie hydroterapię, masaż, gimnastykę leczniczą, helioterapię, w chorobach układu oddechowego, niedokrwistości, przewodu moczowego. Działalność sanatorium opisał w pracy zatytułowanej Porządek domowy w Zakładzie Przyrodoleczniczym na „Klemensówce” w Zakopanem połączony z cieplicą „Jaszczurówką” w organiczną całość (Kraków 1882). Po pożarze sanatorium, w tym samym miejscu postawił nowy budynek w stylu szwajcarskim, na sto pokoi, pod taką samą nazwą. Po sprzedaniu go w 1898 r. („Klemensówka” stała się pensjonatem) prowadził w 1898-1907 mniejszy zakład leczniczy w swej pobliskiej willi „Mazowsze”, którym kierował do czasu wyjazdu do Linz (Austria) w 1907 r. Organizacyjnie jednak zakład odstawał od konkurencji.

Oprócz pracy zawodowej, Piasecki udzielał się społecznie wśród górali. W latach 1880-1885 był zakopiańskim delegatem Towarzystwa Tatrzańskiego, w 1894 r. jednym z założycieli i pierwszym prezesem (1894-1896) zakopiańskiego gniazda Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, a w latach 1895-1902 także członkiem rady gminy. Był wiceprzewodniczącym Komisji Klimatycznej i wspólnie z Tytusem Chałubińskim opracował statut uzdrowiskowy dla Zakopanego. Tuż przed wyjazdem ze stolicy Tatr, w latach 1905-1906 redagował i wydawał „Przegląd Zakopiański”. Był także autorem kilku prac poświęconych Zakopanemu i Tatrom. Największe znaczenie ma praca zatytułowana Dzieje zakładu wodoleczniczego w Zakopanem („Pamiętnik Tygodnika Tatrzańskiego”1883, t. VIII, s. 124-136), która przedstawia nie tylko historię obu zakładów leczniczych (Kuźnice i Klemensówka), ale również ogólne informacje o Zakopanem i Tatrach.

Doktor Wenanty Piasecki, oprócz pracy w Zakopanem, pełnienia funkcji kierownika Zakładu Kąpielowego w Kisielce (Kisełce) pod Lwowem, przyczynił się również do założenia uzdrowiska w Morszynie. Gdy w 1876 r. posiadłość nabył Bonifacy Stiller (1823-1884), Piasecki będąc jego osobistym lekarzem, przekonał go do założenia zakładu hydropatycznego. Sam miał prowadzić ten zakład jako specjalista wodolekarz (ostatecznie pracował tam w latach 1877-1881). I pomimo, że zakład nie od razu uruchomiono, to jednak Morszyn zaczął przyjmować pierwszych kuracjuszy. Tak zaczął się rozwój tego uzdrowiska, które w 1878 r. reklamowano, jako uzdrowisko urządzone na wzór górskiego uzdrowiska dr. H. Brehmera w Görbersdorf na Śląsku pruskim. W 1878 r. Komisja Balneologiczna uznała wody morszyńskie za mineralne i zezwolono na stosowanie miejscowych solanek do celów leczniczych. Dotychczasowy zakład wodoleczniczy przekształcono w Zakład dietetyczno-pneumatyczny i hidriatyczny, a następnie jako Zakład leczniczy dla chorób piersiowych. W 1879 r. funkcjonował jako Zakład dietetyczno-powietrzny i wodoleczniczy. W dniu 10 kwietnia 1880 r. dekretem Wysokiego c. k. Namiestnictwa zmieniono nazwę zakładu kąpielowego w Morszynie na Zdrojowisko solankowo-borowinowe w Morszynie.

W 1879 r. Piasecki utworzył we Lwowie Towarzystwo Hydropatyczne, którego został pierwszym prezesem. Podczas posiedzeń wygłaszał referaty i odczyty, m.in. na temat hydroterapii, diety jarskiej, czy higienicznego trybu życia. W tym czasie napisał też pierwszy polski podręcznik z zakresu hydroterapii pt. Stosunek hydroterapii do innych metod leczenia (Lwów 1880).

W 1885 r. otworzył własny zakład gimnastyczny w Krakowie. Cieszył się on dużą popularnością wśród mieszkańców i przyczynił się do zainteresowania się polskiego społeczeństwa ćwiczeniami cielesnymi. Prowadził w nim oddzielnie ćwiczenia dla dziewcząt i chłopców, w dni pogodne na świeżym powietrzu, natomiast w pozostałe dni w specjalnie przygotowanych do tego celu salach, wyposażonych w najnowsze przyrządy. Zakład specjalizował się w gimnastyce leczniczej, ale prowadzono w nim również zajęcia z gimnastyki wychowawczej i ludowej.

Wenanty Piasecki zmarł 25 lipca 1909 r. w austriackim Linzu. Był nie tylko jednym z pierwszych w kraju rzeczników gimnastyki racjonalnej, higieny i zdrowego trybu życia w stolicy Galicji, ale także propagatorem hydroterapii i cenionym dydaktykiem. Własnym przykładem wzbudzał zamiłowanie i entuzjazm do ćwiczeń cielesnych nie tylko u chorych i polskiego społeczeństwa, ale również u swego syna Eugeniusza (1872-1947), dając mu właściwy, oparty o wiedzę lekarską pogląd na zadania i cele wychowania fizycznego. W latach międzywojennych uczczono jego pracę i działalność społeczną w Zakopanem nadając jednej z ulic imię W. Piaseckiego. Jako fizjoterapeuci powinniśmy pamiętać o pionierach i twórcach naszego zawodu. W historii było ich wielu. Niektórzy z nich zapisali się złoty literami w annałach polskiej fizjoterapii. Bez wątpienia jednym z nich jest właśnie Wenanty Piasecki.

Beata Skolik, Mariusz Migała, Sławomir Jandziś

02 stycznia 2022

Wkład Wenantego Piaseckiego (1832–1909) w rozwój fizjoterapii (1/2022)

cz.1

Wenanty Piasecki urodził się 15 lipca 1832 r. w Magdalówce koło Tarnopola. W powstaniu styczniowym (1863) był komisarzem Rządu Narodowego. Z zawodu był lekarzem (doktorem medycyny), docentem gimnastyki i jednym z pierwszych na ziemiach polskich wszechstronnie wykształconych nauczycieli wychowania fizycznego. Był też jednym z pierwszych, którzy doceniali wartość ruchu i krzewili podstawy fizjoterapii, tj. metody leczenia przyrodniczo-dietetycznego. Początkowo popularyzował niemieckie i czeskie osiągnięcia w zakresie gimnastyki, w późniejszym okresie przekonał się do systemu gimnastyki szwedzkiej.

W latach 1859-1861 ze względu na stan zdrowia przebywał w zakładach przyrodoleczniczych w Szwajcarii i Niemczech. Po powrocie do kraju rozpoczął w 1862 r. studia na Wydziale Lekarskim UJ w Krakowie (absolwent kursu chirurgii), następnie wyjechał na dwa lata do Pragi, gdzie obok medycyny zajmował się gimnastyką. Po powrocie do Krakowa kontynuował studia lekarskie oraz został nauczycielem gimnastyki w szkole miejskiej.

W 1866 r. opublikował we Lwowie pierwszy polski podręcznik z zakresu gimnastyki leczniczej pt. Słownictwo gimnastyczne polskie. Rok później został pierwszym naczelnikiem powstającego wówczas na ziemiach polskich Sokoła-Macierzy. Nadał Towarzystwu właściwy kierunek programowy i metodyczny. Miało ono na celu fizyczne i duchowe odrodzenie narodu przez kultywowanie gimnastyki i innych ćwiczeń fizycznych. Założyciele lwowskiego stowarzyszenia opierali się na wzorach „Sokoła” czeskiego utworzonego w Pradze w 1862 r. przez Miroslava Tyrša (1832–1884). W 1892 r. we Lwowie ludność narodowości ukraińskiej powołała do życia Ukrajińske Ruchankowe Towarystwo „Sokił”. Wybrano władze i uchwalono statut będący wierną kopią statutu „Sokoła” zarówno czeskiego jak i polskiego. Statut został zatwierdzony przez c. k. Namiestnictwo we Lwowie 3 sierpnia 1892 r. Powstanie ruchu sokolego we Lwowie, zarówno polskiego jak i ukraińskiego, przyczyniło się do upowszechnienia gimnastyki w szerokich kręgach społeczeństwa Galicji, poprawy zdrowia i sprawności fizycznej swoich członków, a tym samym do poznania prozdrowotnych i leczniczych właściwości ćwiczeń fizycznych. Spowodowało rozwój gimnastyki sportu i higieny. Zmieniło świadomość mieszkańców dotyczącą roli aktywności fizycznej. TG „Sokół” kształciło również nauczycieli gimnastyki, którzy prowadzili gimnastykę higieniczną i leczniczą dla kuracjuszy w uzdrowiskach galicyjskich.

Wenanty Piasecki nie tylko promował wśród społeczeństwa aktywność fizyczną i gimnastykę, ale także należał do popularyzatorów hydroterapii na ziemiach polskich. W 1870 r., po złożeniu egzaminów lekarskich w Krakowie i uzyskaniu stopnia doktora wszech nauk lekarskich, w 1871 r. rozpoczął pracę jako kierownik Zakładu Kąpielowego w Kisielce pod Lwowem. W tym samym roku z właścicielem Zakładu Karolem Kisielką (1830-1893) udał się w podróż w celu zwiedzenia najbardziej znanych zakładów przyrodoleczniczych w Europie środkowej. Efektem tej podróży była modernizacja Zakładu Kąpielowego Kisielka i dostosowanie go do ówczesnych najwyższych europejskich standardów. Modernizacja Zakładu umożliwiła kompleksowe leczenie pacjentów, z zastosowaniem szerokiej gamy zabiegów hydroterapii, gimnastyki leczniczej, kąpieli słonecznych i powietrznych oraz leczenia dietetycznego. Wydał też broszurę dla zwolenników hydroterapii, w której szczegółowo omówił zasady kuracji z użyciem wody. Dodatkowo dla wygody mieszkańców Lwowa utworzył filię zakładu Kisielka w zakładzie kąpielowym Djanny w ogrodzie pojezuickim, gdzie ordynował kuracje hydropatyczne.

Oprócz działalności praktycznej, W. Piasecki wniósł także wkład w rozwój dydaktyki. Uchwałą Senatu Uniwersytetu Lwowskiego mianowany został na stanowisko docenta gimnastyki. W 1875 r. zainicjował we Lwowie zorganizowanie przy uniwersytecie pierwszego kursu naukowego dla kandydatów na nauczycieli gimnastyki.

W tym czasie w granicach ówczesnej Monarchii Austriackiej prowadzono takie kursy jedynie na uniwersytecie w Wiedniu i Pradze. Już rok wcześniej (1874 r.) powołano we Lwowie Państwową Komisję Egzaminacyjną dla Kandydatów na Nauczycieli Gimnastyki w Szkołach Średnich i Seminariach Nauczycielskich. Niemniej pierwsi kandydaci przystąpili do egzaminu dopiero w 1881 r. Podobnie skomplikowana sytuacja wyglądała z samym nauczaniem gimnastyki w zaborze austriackim. Na początku lat 70. XIX w. w pięciomilionowej Galicji w prawie 6 tys. gmin miejskich i wiejskich, działało niecałe 2,5 tys. szkół powszechnych (początkujących), a prawie 600 tys. dzieci nie uczestniczyło w nauce, a więc także w gimnastyce. Sytuacja poprawiła się dopiero, gdy wprowadzono powszechny obowiązek kształcenia dzieci i nastąpiła rozbudowa galicyjskiej sieci szkół, zwłaszcza na terenach wiejskich. Gimnastykę jako przedmiot wprowadzono do szkół ludowych w 1868 r., do seminariów nauczycielskich w 1871 r., a do szkół średnich, jako nadobowiązkowe zajęcia, w 1873 r. Przedmiotem obowiązkowym we wszystkich szkołach Galicji gimnastyka stała się dopiero w 1879 r. W rzeczywistości jednak, z uwagi na różne przyczyny, nauczanie gimnastyki rozpoczęto w szkołach znacznie później. Stąd inicjatywa doc. Piaseckiego w zakresie utworzenia kursu dla nauczycieli gimnastyki w późniejszych latach okazała się bardzo cenna.

Beata Skolik, Mariusz Migała, Sławomir Jandziś